Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Strona główna
Gdy dyplomaci zatykaja sobie uszy PDF Drukuj Email
01.05.2009.
(„Najwyższy Czas”,29 kwietnia) „Kilka krajów” wycofało swych przedstawicieli z ONZ-owskiej konferencji w sprawie rasizmu na samą wieść o tym, że przedstawiciel Iranu zamierza w swym wystąpieniu zarzucić rasizm władzom Izraela

                   Gdy dyplomaci zatykają sobie uszy

 . Nie przeszkodziło to wszakże w końcowej deklaracji tejże konferencji ONZ-owskiej potępić ogólnie rasizm. „Ogólnie”, wiadomo, wszyscy „potępiają rasizm”, ale diabeł właśnie tkwi w konkretach, i dlatego rządowi delegaci „kilku krajów” (w tym rządu Tuska) uciekli z genewskiej sali obrad i zatkali sobie uszy na samą tylko wieść, że ktoś może konkretnie zarzucić rasizm władzom Izraela!

 Przypomina się sytuacja sprzed lat, w Polsce, kiedy to dwaj posłowie zarzucili Jerzemu Buzkowi współpracę z SB, na co „Gazeta Wyborcza” zareagowała pamiętnym wezwaniem, by wszyscy „ w tym temacie” nie tylko zatkali sobie uszy, ale i usta. Takie totalniackie obyczaje, proponowane przez żydowską gazetę dla Polaków, stają się swoistą normą obowiązująca „liberalny” niby rząd Tuska i jego ministra spraw zagranicznych, któremu podlega przecież delegacja polska na genewską konferencję ONZ...

 Więc bojkot konferencji. Ale przecież nie tak dawno media informowały, że ministrem spraw zagranicznych w nowym rządzie Izraela został niejaki Awigdor Lieberman, który publicznie nawoływał do „potopienia wszystkich Palestyńczyków w morzu”, głosząc przy okazji hasło „Izrael tylko dla Żydów” (co chyba najlepiej brzmiałoby po niemiecku: „Israel nur fur Juden”?...) Jakoś z tego powodu tych „kilka państw” wówczas nie reagowało, z czego wypływa wniosek, że i rasizm może być postrzegany selektywnie: u jednych narodów rzuca się w oczy nawet gdy występuje w dawce śladowej, u innych w ogóle go nie widać, nawet gdy jest widoczny gołym okiem.

 Zdarzyło się kiedyś, że pewien francuski dyplomata, składając listy uwierzytelniające w obcym kraju popuścił z emocji w spodnie. Premier Francji, Arystydes Briand skomentował ten głośny fakt wobec dziennikarzy: „Niewiele wymagam od moich dyplomatów, a i tak nie mogę się doprosić, żeby nie sr... w spodnie podczas audiencji”. Ciekawe, jak skomentuje fakt opuszczenia konferencji genewskiej przez  polskich dyplomatów Tusk lub Sikorski, o ile w ogóle znajdzie się dziennikarz, który ośmieli się zadać takie pytanie...

Władzom polskim powinno zależeć nie na „ogólnych potępieniach”, ale właśnie na konkretnych rozmowach o konkretnych przejawach rasizmu. Za to przecież między innymi nasi politycy i dyplomaci pobierają pieniądze, by przeciwstawiać się konkretnej rasistowskiej polityce „upokorzania Polski jeśli nie spełni materialnych żądań żydowskich” (co deklarował przed laty jeden z przywódców Światowego Kongresu Żydów),  rasistowskiej polityce wybielania Niemców ze zbrodni wojennych, czy rasistowskiej polityce odmawiania władzom polskim ekstradycji komunistycznych zbrodniarzy pochodzenia żydowskiego (Morel, Danielak-Wolińska).

 Zapewne – trudniej mówić o konkretach, niż „ogólnie potępiać rasizm”, (w dodatku selektywnie), ale przecież kto pcha się do polityki czy dyplomacji musi liczyć się z tym, że to ciężka praca, odpowiedzialna służba narodowi, i dlatego tak wysoko wynagradzana.

 Tymczasem w Sejmie przesłuchiwano p.Fotygę na okoliczność jej kandydatury na ambasadora Polski przy ONZ. Dlaczego nie przesłuchano p.Tuska i p.Sikorskiego na okoliczność wycofania naszej delegacji z konferencji genewskiej ONZ? Zaraz też min.Sikorski zatroskał się, czy podczas tych przesłuchań p.Fotyga nie krytykowała aby polityki zagranicznej rządu. Miejmy nadzieję, że celem sprawdzenia nie naśle na p.Fotygę prokuratorów rządowych, podległych min.Czumie, jak ma to miejsce w przypadku historyków pp.Cenckiewicza i Gontarczyka. Red.Piotr Semka pisze w związku z tym w „Rzepie” o „kolejnym kroku” rządu „w kierunku aksamitnego zamordyzmu”. Dobre określenie, p.Piotrze, ale obawiam się, że to już nie jest ani tylko kierunek, ani tylko zamordyzm „aksamitny”, ale znany z przeszłości już zamordyzm socjalistyczny. Czystki kadrowe w TVP i PR, obrzucanie a to Kaczyńskich, a to LPR epitetami w stalinowskiej stylistyce „zaplutego karła reakcji”, medialna „ustawa kneblowa” autorstwa PO i SLD, niszczenie IPN-u, rządowa próba szantażowania środowisk naukowych (pierwszy test ?)... A co to będzie, gdy pod „ustawą kneblowa” zacznie się egzekwowanie w mediach publicznych „popierania integracji europejskiej”? To przecież będzie oznaczać, że z obecności w mediach publicznych wykluczeni zostaną totalnie wszyscy eurosceptycy! „Nie, tego człowieka nie możemy przecież zaprosić do programu, bo to eurosceptyk” – takie będą rozmowy na kolegiach redakcyjnych w publicznej TV i PR, takie tajne, kapturowe wykluczenia. Będą?...Ba! Już są. Niedawno w programie TVP Niesiołowski stwierdził, że pewni dziennikarze nie powinni pracować w mediach publicznych i zapytał prowadzącego wywiad dziennikarza: „Czy pan by zatrudnił Michalkiewicza?”. Tak przedstawiciel władzy, wicemarszałek Sejmu, wykorzystuje swą funkcję i władzę do dyskredytowania uczciwych ludzi...

 A tu młody Olejniczak na konwencji SLD-UP powiada: „Chcemy Europy socjalnej, gdzie każdy będzie mógł zarobić na bochenek chleba”, i obwieszcza, że Polska powinna „socjalnie” naśladować Danię. Bochenek chleba dla każdego – taki „ambitny” program - jako cena za to, że będziemy „socjalną Danią”? Młodzieńcze: już w ZSRR przypadało na każdego „pół wieprza, a jak komu było mało, mógł jeszcze dostać po ryju”. My mamy znosić zamordyzm za bochenek chleba? Jakaż brednia! No ale w mediach publicznych gdzie nie splunąć, to jakiś Olejniczak, Niesiołowski, Palikot, Wenderlich czy Komorowski. Niestety, już nie mamy „aksamitnego zamordyzmu”, ale zamordyzm siermiężny, samodziałowy. Co innego mogła jednak urodzić siuchta i zmowa okrągłego stołu, jako niepisana, do dziś obowiązująca prawdziwa konstytucja III Rzeczpospolitej?...

 Wybory do PE tuż. Ugrupowania eurosceptyczne przyjmują taktykę wallenrodyczną: wejść do PE i tam „robić swoje”. Ejże – czy to aby możliwe: „robić swoje” w PE? W późnej PRL kuszono młodzież, by wstępowała do PZPR taką mniej więcej argumentacją: „partia rządzi, więc żeby zmieniać kraj i partię, trzeba być w środku, nie na zewnątrz struktury decyzyjnej”. Aliści to nie partia rządziła krajem, bo partią rządziła Moskwa. Unią Europejską rządzi największy inwestor tego politycznego przedsięwzięcia, Niemcy, więc uczestnictwo w PE może być jedynie konsumpcją przysłowia ludowego: „Dostawszy się między wrony trzeba krakać jak i one”. Właśnie jakiś dziedziniec w PE nazwano imieniem „drogiego Bronisława”, a rotmistrz Pilecki – wykluczony został z kręgu zainteresowań PE jako symbol czegokolwiek... Eurosceptykom proponuję głębszy wallenrodyzm, niż ubieganie się o euromandaty: lepiej delegować swych kandydatów do Niemiec, niech tam robią kariery polityczne i wchodzą od razu do Bundestagu, który ma więcej do powiedzenia niż Parlament Europejski. Owszem, to trudniejsze, ale i wallenrodyzm dzisiaj jest  trudniejszy... Zwłaszcza, że nie bardzo wiadomo, komu właściwie służą dziś nasze służby specjalne, i czy rządzi nimi premier Tusk, czy one premierem Tuskiem?

                                                         Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »