Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
Natarcie na trzech kierunkach PDF Drukuj Email
05.05.2009.
„Niedziela”, 4 maja 2009) „Naród, który traci pamięć, traci swą tożsamość” – warto przywołać te słowa Jana Pawła II właśnie teraz, gdy rozpoczęła się bardzo skoordynowana nagonka polityczno-medialna na Instytut Pamięci Narodowej.

 

                              Natarcie na trzech kierunkach

(

 W państwach, które nie doświadczały przez tak długi okres ( jak Polska w latach1939 – 1989) okupacji, tłumienia wolności religijnej, politycznej, gospodarczej, fałszowania prawdy i badań naukowych – tego rodzaju instytucje, jak IPN nie są na ogół potrzebne. Wolni ludzie na podstawie ustawodawstwa szanującego prawa naturalne, wolne instytucje społeczne, niezależne od państwa szkoły wyższe - całkiem nieźle potrafią dbać o swą tożsamość narodową. W Polsce, w roku 1989 i w latach następnych najwidoczniej nie przezwyciężyliśmy jeszcze na tyle przeszłości satelickiego wobec Sowietów PRL-owskiego „państwa”, by sprawy swej prawdziwej historii, więc i narodowej tożsamości, wziąć w swoje ręce. Niszczenie archiwów przez władze komunistyczne, jakby pod osłoną zmowy „okrągłego stołu” i „sejmu kontraktowego”, doprowadziło do politycznej walki o zachowanie archiwów i ich dostępność dla obywateli, walki między pogrobowcami PRL a prostującym się w swej godności i tożsamości narodem. Wprawdzie naród nie uzyskał jeszcze pełnego dostępu do pełnej wiedzy o minionym półwieczu swej historii, ale Instytut Pamięci Narodowej stał się instytucją silnie gwarantującą ( w warunkach trwającej ciągle jeszcze w Polsce walki politycznej o obywatelską wolność), że prawda nie zostanie wyrzucona na śmietnik, zamknięta na klucz, zmanipulowana lub sfałszowana. A zatem, że nie stracimy pamięci lub nie zostanie nam selektywnie narzucona „pamięć wybiórcza”, w wersji odpowiadającej byłym i współczesnym totalniakom.

 Co warte podkreślenia – to że ataki na Instytut Pamięci Narodowej przybierają na sile w miarę, jak zbliża się decydujące dla polskiej suwerenności państwowej rozstrzygnięcie październikowe. Ataki te stanowią przygrywkę do możliwej utraty suwerenności, jaką byłoby przyjęcie przez Polskę tzw. Traktatu Lizbońskiego, będącego konstytucją nowego już państwa, Unii Europejskiej, którego to państwa suwerenna dotąd Polska stałaby się już tylko autonomiczną prowincją, w dodatku o bardzo mgliście określonej autonomii. Z punktu widzenia nowej „centrali”, tym razem brukselskiej, w takiej „autonomii” tubylcom nie jest potrzebna ani tożsamość narodowa, więc pamięć o przeszłości, ani prawda, fundament samowiedzy narodu. Tubylcom w takiej autonomii musiałyby wystarczać „prawdy”, podawane do wierzenia w „Gazecie Wyborczej” czy w TVN, podlane sosem „politycznej poprawności”, płynącym z Brukseli via rządy namiestnicze. Nie przypadkiem zatem minister edukacji, Kudrycka, nasyła w pierwszym odruchu serwilizmu kontrolę na Uniwersytet Jagiellonski: po co uniwersytetom wolność badań naukowych, jeśli brukselscy komisarze (fikający na berlińskich czy paryskich sznurkach) wiedzą najlepiej, co jest prawdą i jaka prawda ma „budować tożsamość” tubylcom?..

 Więc  i nie przypadkiem, obok ataków na Instytut Pamięci Narodowej, zamachów na wolność badań naukowych i na życie naukowe, PO wespół z SLD przygotowało równolegle projekt nowej ustawy medialnej. Już doczekała się nazwy pośród narodu: „ustawy kneblowej”.

 Mamy zatem do czynienia z politycznym natarciem na prawdę i pamięć, podstawy narodowej tożsamości, prowadzonym na trzech kierunkach: przeciw Instytutowi Pamięci Narodowej, przeciw wolności badań naukowych i przeciw wolności mediów publicznych. Czy to może być przypadek?...

 Najprawdopodobniej rząd Tuska nie ośmieli się jeszcze teraz zlikwidować IPN; wolno sądzić, że odłoży to na czas po ewentualnym przyjęciu Traktatu Lizbońskiego, aby mieć później „alibi” w „ustawodawstwie unijnym”... . Ale wolno obawiać się, że spróbuje już wkrótce ograniczyć finanse IPN lub (jedno nie wyklucza drugiego) odebrać dotychczasową niezależność pionu śledczego IPN i przejąć go pod bezpośrednią kontrolę rządu.

 Zaskakująco szybko „łże-liberałowie” z PO wchodzą w buty totalniaków, by tak rzec, klasycznych...Jak to śpiewał pewien piosenkarz: „To widać, to słychać, to czuć”...

                                                                      Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »