Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Strona główna
Majowa tęsknota PDF Drukuj Email
29.05.2009.

                            Majowa tęsknota: zamach stanu

 ( „Najwyższy Czas”, 27 maja 2009) Właścicielem stoczni gdańskiej jest spółka ISD Polska, należąca jednak do Ukraińskiego Związku Przemysłowego. Ten Związek Przemysłowy przypomina  Związek Radziecki: tworzą go ludzie b.nomenklatury i służb, którzy owładnęli ponad 40 dużymi przedsiębiorstwami branży stalowej, metalowej i chemicznej, a wzbogacili się –ogólnie rzecz biorąc – na dostawach gazu rosyjskiego... Nie byłbym zdziwiony, gdyby pośród udziałowców była i „piękna Julia”, która wraz ze swym „ukorzenionym” mężem, byłym (a może i obecnym) funkcjonariuszem rosyjskich służb specjalnych dorobiła się fortuny właśnie na dostawach rosyjskiego gazu na Ukrainę, bo wcześniej, na handlu akcesoriami pornograficznymi, jakoś jej nie szło. Ten Związek Przemysłowy ma zainwestować w stocznię gdańska 800 milionów złotych do roku 2012, ale czy zainwestuje? Rzecz w tym, że o ile w roku 2005 miał 4,5 miliarda dolarów obrotu, z zyskiem niespełna 10 procentowym (ok.380 milionów dolarów), o tyle w roku bieżącym notuje już 3 miliardy dolarów, ale strat...Niedawno -12 maja br. -  prezydent Lech Kaczyński zwrócił się do prezydenta Juszczenki i premier Tymoszenko „o pomoc i interwencje na rzecz stoczni gdańskiej”; odpowiedzi jeszcze nie znamy. „Piękna Julia” ma za to być obecna w Krakowie 4 czerwca, wiec może się dowiemy, co z tą inwestycją? Bo jeśli ukraiński Zawiązek Przemysłowy bankrutuje, to wolno spodziewać się, że nie tyle „zainwestuje” w stocznię gdańską, co sprzeda jej majątek i cenne grunty, żeby przynajmniej wyfutrować swych udziałowców i „kadry menadżerskie”.

 Co do sprzedanych właśnie stoczni szczecińskiej i gdyńskiej – zrekapitulujmy, co wiemy. Kupił je żaden tam „kapitał z Kataru” – ale pośrednik, Stichting Particulier Fonds Green Rights z Curacao na Antylach Holenderskich, dla United International Trust, też zarejestrowanej w Curacao na Antylach Holenderskich. UIT jest spółką –córką funduszu Sapiens International Corporation NV (której zarząd nasycony jest b. funkcjonariuszami armii i  specsłużb Izraela) , która z kolei należy do konsorcjum Emblaze Ltd. (w którego zarządzie jest b.szef Mossadu). Ani Emblaze Ltd., ani Sapiens (to od  „ludzi rozumnych”?...) International Corporation NV nigdy nie mieli nic wspólnego z produkcja statków.

 Interesujące jest jednak, że założyciele UIT to b. udziałowcy holenderskiego Banku Fortis, który tak zaangażował się w „tanie kredyty hipoteczne”, że w ubiegłym roku rządy Holandii, Belgii i Luksemburga musiały „dofinanasować” go kwotą 11 miliardów euro i przejąć na wspólną własność , ratując przed bankructwem... Ciekawe, że Komisja Europejska i jej komisarze nie oprotestowali tej pomocy publicznej, udzielonej bankrutowi... Może są jakoś powiązani z tym Fortis Bankiem? Jeśli więc i Fortis Bank jest jakoś podwiązany pod zakup stoczni gdyńskiej i szczecińskiej, to – podobnie jak ukraiński „inwestor” – może skończyć na rozprzedaniu ich majątku (zwłaszcza gruntów), zamiast zainwestowania celem „utrzymania produkcji i zatrudnienia”.

 Tak czy owak – nie wiemy, kto naprawdę kupił te stocznie i czy przypadkiem nie jest golcem, co to nie tyle zainwestuje, ile ulży własnym problemom socjalnym.

 Wydawałoby się, że dowiemy się tego wszystkiego ze słynnej debaty Tuska ze stoczniowcami, ale gdzie tam. Tusk tokował jak głuszec, więc nadal ciemni jesteśmy jak tabaka w rogu, skazani na poszukiwania i domysły własne.

 Tak czy owak dobrze, że „piękna Julia” pojawi się na Wawelu; może łaskawie dopuszczeni na Wawel dziennikarze zapytają ją o inwestycje Ukraińskiego Związku Przemysłowego w stocznię gdańską oraz o to, czy i jej własny kapitał też będzie zainwestowany?...

 Prostszy sposób rozwiązywania problemów proponuje przedwyborczy spot PO, na którym  pokazano mapę Polski ale bez wyspy Wolin i bez Świnoujścia. Oho, już się zaczyna? Gdybyśmy oddali Gdańsk i Szczecin – już tam by Niemcy martwili się o „inwestycje i zatrudnienie”. Czy to swoista „freudowska pomyłka” autorów spotu? Czy już przymilne „mrugnięcie okiem”, zanim Traktat Lizboński pobudzi większe apetyty zainteresowanych?

 Na razie „Der Spiegiel”, najwyraźniej realizując dyrektywy niemieckiej polityki historycznej, obarczył nas już współodpowiedzialnością za mordowanie Żydów. Współodpowiedzialność to jeszcze nie odpowiedzialność, ale już znacznie bliżej. Zamiast „współdecydowania” o Unii Europejskiej – mamy zatem współudział w mordowaniu Żydow... Niewątpliwie pod rządami traktatu Lizbońskiego Niemcy pozwolą sobie na więcej, to znaczy na jeszcze mniej odpowiedzialności własnej, a na więcej – cudzej. Zastanawia mnie słaba reakcja polskiego środowiska żydowskiego na tę niemiecką propagandę, w iście goebbelsowskim już stylu... No ale jeśli prawdą jest, że po utracie suwerenności wskutek przyjęcia Traktatu Lizbońskiego Niemcy powierzyć chcą Żydom administrację etnicznym obszarem polskim – to ta słaba reakcja polskiego środowiska żydowskiego jest poniekąd zrozumiała, jako wspólna gra do jednej już bramki.

 A tu sejm uchwalił w dodatku medialną ustawę kneblową! Więc media publiczne – jako pas transmisyjny brukselskiej propagandy! Czy już wkrótce przemówią one „pełnym głosem”, głosem „Spiegla”? Ku temu idzie.

 Ale kto sieje wiatr – zbiera burzę. Der „Dziennik” donosi, że podczas meczu piłkarskiego Legia Warszawa –Polonia Bytom „pół warszawskiego stadionu – kilka tysięcy gardeł – śpiewało po holendersku piosenkę Hamas, Hamas! Juden aamt het gas”. Od tylu już lat trwa – a w stolicy ze szczególnym natężeniem - filosemicka tresura, a tu proszę: pół stadionu śpiewa te holenderskie przyśpiewki. Europa w Warszawie! Może te przyśpiewki to reakcja na tę tresurę? To by się nawet zgadzało: tresujemy ludzi w filosemityzmie aż do obrzydzenia i irytacji, a gdy im brzydnie ta tresura, przejawy tego obrzydzenia i irytacji przedstawiamy jako antysemityzm, żeby już wkrótce „Der Spiegel” mógł napisać swój kolejny, brudny propagandowy kawałek.

 Zabawne: niektórzy co głupsi żurnaliści rozpisują się, jak zapobiec takim ekscesom. Karać kluby! Przerywać mecze! – wołają, ale wszystkie te „kary”, o dziwo, są z kategorii ...odpowiedzialności zbiorowej. Tylko patrzeć, jak postępowy „Der Spiegel” , zatroskany „narastającą falą polskiego antysemityzmu”, zaproponuje, żeby taką śpiewającą holenderską, antysemicką pieśń połowę stadionu  wybombardować z powietrza, nie przerywając meczu. Technicznie to możliwe: znana i szeroko podziwiana jest albowiem w świecie niemiecka precyzja...

 Współczesna mieszanka totalniactwa niemieckiego i żydowskiego może być piorunująca!

 Na miejscu p.ministra Schetyny już dzisiaj wzmocniłbym kadry konfidentów, żeby podczas „Euro-2012” obsadzić odpowiednio trybuny: jeden kibic, jeden konfident, i tak na przemian... Gdy „antysemici” zaczną przyśpiewki holenderskie, konfidenci zagłuszą ich, śpiewając „Hava nahgilla” albo „Odę do radości”. Jużci Komsja Europejska zrozumie problem i z pewnością wyasygnuje dotacje na muzyczne doszkolenie konfidentów: i ludzie kultury, jako „szkoleniowcy”, przy okazji zarobią!

 Tymczasem w swym sejmowym orędziu prezydent Lech Kaczyński przestrzegł obywateli, że rząd ukrywa przed nimi prawdę o gospodarczej kondycji państwa. Święte słowa. Co do mnie, nie mam wątpliwości: jasne, że już tylko zamach stanu może nas uratować, maj sprzyja tej wzniosłej idei, ale Marszałek miał swoje wierne pułki, a Pan Prezydent ma tylko wierną żonę. Nie da rady.

                                                              Marian Miszalski

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »