Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Strona główna
Otto III a Angela Merkel PDF Drukuj Email
05.06.2009.

                                  Otton III a Angela Merkel  

                                 

(„Najwyższy Czas”, 5 czerwca 2009) Nie minęło jeszcze 20 lat, jak Mazowiecki modlił się i ściskał z Kohlem w Krzyżowej, a ks.abp Muszyński ruszył w Gnieźnie ze zjazdami gnieźnieńskimi – gdy pobudzający duch pierwszego zjazdu gnieźnieńskiego i entente cordiale między cesarzem Ottonem III a Bolesławem Chrobrym wyparował: zastępuje go na naszych oczach raczej duch Rapallo i paktu Ribbentrop-Mołotow, dmuchający w podbałtycką rurę. Inna to rzecz, że Polska Chrobrego względem cesarskich Niemiec prezentowała się jako państwo poważne, podczas gdy Kohl ściskał Mazowieckiego z nadzieją, że minister Skubiszewski „zapomni” o uregulowaniu spraw własności w traktacie polsko-niemieckim. Jakoż, w rzeczy samej, „zapomniał”, a premier Mazowiecki mu o tym nie przypomniał... Inna to także rzecz, że podczas pierwszego Zjazdu Gnieźnieńskiego to Chrobry obdarował Ottona III wspaniałymi darami, podczas gdy obecne „zjazdy gnieźnieńskie” finansowane są w poważnej mierze przez Fundację Adenauera, zasilaną bodaj w 90 proc. przez rząd niemiecki... Inna to w końcu rzecz, że w roku 1000 w Gnieźnie spotkali się stosunkowo młodzi ludzie, zdolni do dokonania przełomu w polityce (cesarz Otton III miał 20 lat, a  Bolesław Chrobry trzydzieści trzy lata), podczas gdy sędziwi Kohl i Mazowiecki spływali raczej z jej nurtem...
No i to jeszcze, że Otton III nie był chadekiem, jak Angela Merkel, a tylko zwykłym katolikiem.
 Na dziś mamy więc taką sytuację, że niemiecka „polityka historyczna” (którym to eufemizmem, w ramach nowomowy, zastępuje się stare i zrozumiale pojęcie rządowej propagandy) radykalizuje się w tempie oszałamiającym. Zamiast jeszcze wczoraj „uścisków” i „pojednań” – jesteśmy już dzisiaj „winni wypędzeń”, „współodpowiedzialni za holocaust”, a nawet – jak informuje nas dr Cała z Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie – „nie zdaliśmy egzaminu jako naród”. Przynajmniej nie zdaliśmy przed panią dr Całą, która jako narodowi daje nam „pałę”. To samo twierdzili żydowscy stalinowcy zaraz po wojnie, gdy dla podparcia tej tezy NKWD i UB (nadzorowane przez Jakuba Bermana) organizowało „pogrom kielecki”. Ten Berman jako „szara eminencja” miał silniejszą pozycję u Stalina, niż drobny enkawudzista Bierut, „prezydent Polski”... A czy „naród, który nie sprawdził się” – zasługuje na własne, suwerenne państwo? Oczywiście nie, tak było za Stalina, i – jak widać – ku temu idzie i teraz. Taki naród zasługuje co najwyżej na administrowanie przez element „sprawdzony”, wiarygodniejszy dla mocodawców.
 Niemcy dostosowują swą „politykę historyczną” – swą propagandę – do swych mocarstwowych ambicji. W skali globalnej wyraziły się już one w próbie (na razie jeszcze nieudanej) wejścia do rady Bezpieczeństwa ONZ, w skali europejskiej przybrały wyraz „partnerstwa strategicznego” z Rosją, które potrzebuje już teraz Brukseli i UE  tylko jako listka figowego. Francję udelektowano względną swobodą politycznego działania w basenie Morza Śródziemnego, ale i tak pod warunkiem, że w „duchowej łączności” z Berlinem – podczas gdy Berlinowi nie potrzebna jest żadna duchowa łączność z Paryżem, gdy chodzi o politykę niemiecką w Europie środkowo-wschodniej.
 W takich „pięknych okolicznościach przyrody” nie dziwi, że propaganda niemiecka radykalizuje się gwałtownie, a z artykułu socjaldemokratycznego „Spiegla” emanuje upiór kulawego spin-doktora Goebbelsa: treści niby inne, ale metoda ta sama - propagandowe łgarstwo. A czyż właśnie metody nie świadczą o intencjach?
 Zatem: zdejmowanie odpowiedzialności z Niemiec, przerzucanie jej na innych – taka jest propagandowa strategia Niemiec, jako docelowego mocarstwa światowego.
 Zadanie to realizowane w odniesieniu do holocaustu jest, jak się okazuje, skuteczną metoda kokietowania i zachęcania do współudziału pewnych środowisk żydowskich, zainteresowanych w rozszerzaniu odpowiedzialności za holocaust na wszystkich, z których da się jeszcze wydusić jakieś korzyści materialne. A z kogo się nie da! Wiadomo, biedni bywają łupem najłatwiejszym. Jeśli Stalin - uzasadniając wobec zachodu niezdolność Polski do własnej suwerenności zorganizowanym przez NKWD i UB „pogromem kieleckim” - powierzał zarządzanie Polską swoim wiernym Żydom,
 czemuż i Berlin nie miałby sięgnąć dzisiaj po tę samą argumentację, po te same metody uzasadnień i realizacji?  Po prostu „nie sprawdzamy się jako naród” – jak szybko zawtórowała „Spieglowi” p.Cała, a czy taki  „nie sprawdzony naród” zasługuje na własną, suwerenną państwowość? Wypędziliśmy dobrych Niemców, jesteśmy współwinni holocaustu, hodujemy  „zoologiczny antysemityzm”, tolerujemy faszyzm PiS-owski – czy więc, już pod rządami Traktatu Lizbońskiego, nie należy poddać nas władzy Żydów, tym razem „berlińskich”, gdy już Niemcy wybiją się na mocarstwowość i czołowych orędowników „walki z antysemityzmem”?
  Żydowska mniejszość narodowa w Polsce, tak hałaśliwa w innych sprawach, jest zaskakująco skąpa w komentowaniu sensacji „Spiegla”...
 Podobne teksty, jak w „Spieglu”, i cała ta radykalizująca się niemiecka propaganda antypolska, obliczone są, jak sadzę, także na inny jeszcze cel; na sondowanie, kto spośród ludności tubylczej zapisze się do tej niemieckiej, propagandowej „piątej kolumny” – na kogo można liczyć. Oczywiście – przede wszystkim na agenturę, w tym na agentów wpływów nadętych na „autorytety moralne” - ale na kogo jeszcze? Tekst w „Spieglu” to zatem swoista „próba werbunkowa” – kto jeszcze w Polsce podchwyci tę melodyjkę?... Z jak głębokim zaangażowaniem? Czy z dostatecznie silnym i nieodwracalnym?... Trzeba przecież jakoś wyodrębnić „polityczne, demokratyczne zaplecze” dla przyszłej władzy namiestniczej, już pod Traktatem Lizbońskim, zyskać lepsze rozeznanie co do rozmiarów tego zaplecza.
 Toteż nowe stanowisko CDU i CSU w sprawie polskiej odpowiedzialności za „wypędzenia” też dziwić nie może, przeciwnie, potwierdza tylko, że propaganda niemiecka będzie się radykalizować jeszcze bardziej. Słusznie zauważa Jarosław Kaczyński, że to stanowisko CDU/CSU oznacza faktycznie zakwestionowanie powojennego, alianckiego ładu w Europie. I jeśli żaden z jego ówczesnych gwarantów nie zaangażuje się teraz w obronę tamtych ustaleń – kwestia zostanie „odmiędznarodowiona” i pozostawiona dwustronnym, polsko-niemieckim relacjom. I to w sytuacji, gdy Traktat Lizboński zlikwiduje de iure suwerenność Polski i jakaś  „berlińska ekipa” przejmie administrowanie tym obszarem „Mitteleuropy”...
 Chociaż Trybunał w Strasburgu odrzucił na razie żądania Powiernictwa Pruskiego, to przecież zapowiedziało ono ponowny pozew, ale z innym uzasadnieniem. Ten pozew jeszcze, o dziwo, nie wpłynął: czeka na Traktat Lizboński? Najpierw Traktat – potem pozew! To bardzo logiczne i polityczne wyczekiwanie.
Nie można też wykluczyć, że „naród, który nie sprawdził się” dotąd – „nie sprawdzi się” i w przyszłości, i nie przyjmie  pokornie berlińskich planów.Ale wiadomości z odcinka wojskowego są uspakajające: armia nasza jest rozbrajana, pożądane zmiany kadrowe – w toku... Lepiej dmuchać na zimne wobec narodu, co to wypędził dobrych Niemców, jest współodpowiedzialny za holocaust, bezczelnie pozwala sobie jeszcze na rządy a to Olszewskiego, a to Kaczyńskich, nie zapomniał o lustracji, chadza do kościołów, jawnie kpi z politycznej poprawności i nie popadł w totalny filosemityzm. Taki „niesprawdzony” naród to po prostu niebezpieczny prowokator.

                                                                    Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »