Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 3 gości
wtorek, 16 stycznia 2018 r.
Strona główna
Przypadkową suwerenność - usunąć? PDF Drukuj Email
01.07.2009.

 

                                Przypadkową suwerenność – usunąć!

 („Najwyższy Czas”, 1 lipca 2009) Psychologiczna, propagandowa wojna przeciw Polsce toczy się już na trzech frontach:  na froncie niemieckim (żądania odszkodowawcze względem polskich ziem zachodnich, wybielanie historii Niemiec, obarczanie Polski odpowiedzialnością za zbrodnie wojenne), na froncie żydowskim (żądania odszkodowawcze firm holocaustowych, obarczanie polskiego narodu współodpowiedzialnością za niemieckie mordowanie Żydów), wreszcie i na froncie rosyjskim, który otwarty został całkiem niedawno publikacjami oskarżającymi Polskę od przyczynek do wybuchu II wojny  światowej. Rosja jeszcze nie uznała swego ludobójstwa dokonanego na Polakach, a już idzie wpieriod...
 Wygląda to na dobrze skoordynowana wojnę propagandową, wstępny ostrzał propagandowy, zanim zacznie się natarcie zasadnicze – po przyjęciu Traktatu Lizbońskiego, gdy nasi wrogowie będą mogli sobie pozwolić już na więcej, niż tylko „psychologię i propagandę”.
 Rząd Tuska, od początku głuchy na odgłosy dobiegające z frontów niemieckiego i żydowskiego, także zaniemówił; czy wkrótce i oślepnie? Owszem, zareagował na niedawne otwarcie frontu rosyjskiego, ale przecież front rosyjski jest tylko uzupełnieniem dwóch wcześniej otwartych frontów wojny psychologiczno-propagandowej i stosunkowo najmniej groźny.
 Można zatem powiedzieć, że rząd Tuska – przynajmniej wobec tej trzyfrontowej ofensywy wojennej i „piątej kolumny” w kraju – zachowuje się jak rząd niepełnosprawnych, głuchoniemych. Jest to o tyle dziwne, że podobno w sondażach rząd Tuska ma silne „poparcie społeczne”. Coś tu nie gra: gdyby rząd miał silne poparcie społeczne, to nie bałby się słyszeć, mówić, widzieć – i działać. Najwidoczniej ma tylko poparcie medialne, sondażowo-wirtualne. Jest to tym dziwniejsze, że Polska jest jeszcze, póki co, de iure suwerenna; kiedy więc podjąć walkę, jeśli nie teraz?...
 Bo im bliżej października, tym fronty te nabierać będą rozpędu, żeby już po ewentualnym utworzeniu „eurosojuza” wprowadzić do walki oręż „prawa europejskiego”, miażdżący oręż Traktatu Lizbońskiego.
 Tymczasem w ślad za niedawnym apelem rzecznika praw obywatelskich, nawołującym do „debaty konstytucyjnej”, zebrało się w UW grono prawie 100 akademickich konstytucjonalistów, by podebatować nad naszą obecną Konstytucją. O tym, że jest ona do „naprawy”, a najlepiej do napisania na nowo, wiadomo było od czasu jej uchwalenia. Co dobrego mogło urodzić się z legislacyjnej współpracy „Natolina –bis” i „Puław-bis”? Nic dobrego, to jasne.
 Zebrani w UW jurysprudencji („męże co najuczeńsze zasiadły u stoła”...) debatowali zatem, czy kadencja prezydenta powinna być cztero, czy siedmioletnia, jak usunąć zarzewie słynnych „sporów kompetencyjnych” miedzy premierem a prezydentem, co zrobić z zapisami o Narodowym Banku Polskim, gdy mamy przyjąć euro a bank z Frankfurtu będzie nam emitował swe własne świstki, wreszcie wielu posłów liczyć powinien Sejm, a wielu senatorów Senat... To są, oczywiście, ważne sprawy, ale najważniejsza sprawa nie została w ogóle poruszona: sprawa suwerenności. W domu powieszonego nie mówi się o stryczku?...
 Obojętnie przecież, czy „poprawimy” wspólny gniot SLD i UW, czy napiszemy nową Konstytucję – coś trzeba zrobić z art.4 , ze wstępem do Konstytucji i z art.126 &2, krótko mówiąc – coś trzeba zrobić z  dotychczasową „suwerennością narodu”. Art.4 powiada wyraźnie, że „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Naród definiuje wstęp do Konstytucji: „my, Naród – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej”. Art.126&2 stanowi natomiast, że „Prezydent (...) stoi na straży suwerenności (...) państwa”.
 Co zrobić z tym fantem proponują uczeni jurysprudencji? Ha, na razie na ten temat taktownie zmilczeli („policmajster powinność swej służby zrozumiał”...) Niestety, milczenie nie przykryje nagiej prawdy, że z tym nie da się nic zrobić.Traktat Lizboński dzieli dotychczasową „suwerenność” członków obecnej UE na zachowane resztki suwerenności własnej, i tworzy nową, suwerenną kompetencje nowego państwa, jakim będzie UE wg.Traktatu. Trzeba by zatem w poprawionej (lub nowej) Konstytucji zapisać, że „tylko część władzy zwierzchniej w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”, i że „Prezydent stoi na straży tylko tej części suwerenności”. Ale wprowadzenie tak „budujących” obywatelsko zapisów (trzy powstania narodowe, udział w dwóch wojnach, hekatomba ofiar i krwi dla suwerenności narodowej...)  wymagałoby nie tylko referendum ogólnokrajowego, ale w dodatku – jednomyślności całego dopuszczonego do referendum Narodu! Jeśli bowiem we wstępie do Konstytucji potwierdzono, że „Naród polski” to „wszyscy obywatele Rzeczypospolitej” – to na zrzeczenie się suwerenności potrzebna jest zgoda wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, a nie tylko większości, połowy, czy mniejszości! Tu żadne prawne tricki i kruczki nic nie pomogą, „koń jaki jest – każdy widzi”, to i nie dziwi, że uczeni jurysprudencji-konstytucjonaliści wzięli wodę w usta „w tym temacie”, przyznajmy – ważniejszym od tak pasjonujących „zagadnień konstytucyjnych”, jak długość kadencji prezydenta, ilość posłów czy senatorów lub sporów między premierem a prezydentem o to, kto co obsadza lub kto, co i kiedy reprezentuje...
 Uczeni jurysprudencji nie tylko wzięli wodę w usta w tej najważniejszej sprawie, ale i uzależnili dalszą debatę od „organów państwa”. Że niby po co gadać po próżnicy, jeśli o „poprawie” czy „zmianie” Konstytucji i tak, koniec końców, zadecydują partie i „większość parlamentarna”. Wydawałoby się, że środowiska uczonych-kostytucjonalistów mogą już w Polsce debatować o czym chcą bez zgody „czynnika politycznego”, ale okazuje się, że nawet tego nie mogą... Nie chcą? I czemu to?...
 W toku obrad „mężów co najuczeńszych” pojawiła się wszakże pewna twórcza myśl, w formie delikatnej sugestii, która – zwłaszcza rozwinięta zgodnie z „duchem praw podstawowych” Traktatu Lizbońskiego - może nam problem „podzielonej suwerenności” rozwiązać i praktycznie, i teoretycznie. Uczestnicy obrad stwierdzili mianowicie, że „jest w Konstytucji sporo przepisów przypadkowych, które należałoby usunąć, natomiast nie zauważa ona zupełnie, że od pięciu lat jesteśmy w Unii Europejskiej”.
 Otóż to! Wspomniane przeze mnie artykuły obecnej Konstytucji można po prostu usunąć z jej nowej wersji, jako „przepisy przypadkowe”, nie uwzględniające, że „od pięciu lat jesteśmy w Unii Europejskiej”.
 Gdyby udało się w ten sposób „naprawić” obecną Konstytucję jeszcze przed przyjęciem Traktatu Lizbońskiego, prezydent Lech Kaczyński uniknąłby dramatycznego wyboru: ratyfikować Traktat łamiąc przepisy obecnej Konstytucji (za co grozi, brr... Trybunał Stanu!), czy odmówić ratyfikacji z powołaniem się na te przepisy, co zmuszałoby go jednak do wytłumaczenia się, czemu ów Traktat negocjował... Wytłumaczenie byłoby możliwe i naród by chyba zrozumiał – nie jestem natomiast pewien, czy zrozumie „suwerenność częściową”, łudząco przypominającą „ograniczoną suwerenność” z doktryny Breżniewa.
 Tymczasem „Gazeta Polska” (z 24 czerwca) publikuje rewelacje o tajemniczym bracie Jacka Kuronia, Andrzeju, który już w połowie lat 80. „informatyzował” rozmaite polskie instytucje, a którego firma współpracowała z izraelską firmą „Sapiens”, naszpikowaną mossadową agenturą. Jeden brat negocjował z płk Lesiakiem, drugi – dostał koncesję?... Wobec tej informacji bledną spory uczonych jurysprudentów.

                                                         Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »