Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 20 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Towarzystwo prosi PDF Drukuj Email
28.07.2009.

                          

                     Towarzystwo prosi...

 („Niedziela”, 29 lipca 2009) Przez prawie dwadzieścia lat Stronnictwo Demokratyczne (dawniej, obok PSL, „sojusznicze” względem PZPR) wegetowało w stanie quasi-letargu politycznego, jakby politycznej hibernacji, którą umożliwiały intratne i zyskowne nieruchomości. Niedawno b.działacz Platformy Obywatelskiej, w swoim czasie usunięty z niej pośród podejrzeń o udział w „układzie warszawskim” ożywił tę polityczną wegetację SD, stając na jego czele. Przypomina się ten fragment z Conrada: „Jak się nazywa organizacja, na czele której mam stanąć?”... Rychło też zapowiedział ogłoszenie „programu”, ale zamiast programu nowy szef SD zapowiedział poparcie dla kandydatury Andrzeja Olechowskiego na prezydenta w najbliższych wyborach. Czas pokaże, czy to już cały program SD, czy zostanie jeszcze czymś obudowany, w każdym razie jest już partyjna struktura i może posłużyć jako przyszły komitet wyborczy kandydata. Osoba kandydata ma ciekawą i bogatą przeszłość: b.współpracownik wywiadu PRL, współtwórca i Ruchu 100, i Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform przy Lechu Wałęsie, i Platformy Obywatelskiej – z której właśnie wystąpił – i, last but not least – członek „grupy Bilderberg”.

 Podbudowane w ten „programowy” sposób Stronnictwo Demokratyczne może odegrać także rolę jednoczyciela części podzielonej lewicy (Partia Demokratów, SdRP), godząc powaśnione frakcje i frakcyjki, a może nawet osłabić i SLD, proponując jego części nowy szyld w ramach ucieczki od przeszłości.

 Abstrahując od demokratycznego wystroju i dekoracji sceny politycznej – można w tym dobrze skalkulowanym pociągnięciu politycznym upatrywać zniecierpliwienia prawdziwszych niż konstytucyjne ośrodków władzy rządami Tuska i jego ekipy, czegoś na kształt nader poważnego ostrzeżenia. Zwłaszcza, że zaraz pojawiły się okolicznościowe sondaże wedle których – chociaż do wyborów prezydenckich jeszcze sporo czasu – nowy kandydat już „depcze po piętach” kandydatowi PO.

 Ale (czyżby w odpowiedzi na kandydaturę Olechowskiego i inicjatywę jednoczycielską SD ?) wnet pojawiły się inne sondaże... Jak ze skrzynki magika wyciągnięto Jolantę Kwaśniewską, której kandydaturę poddano sondażowym testom. Dlaczego akurat jej kandydaturę, jeśli z polityką nie miała dotąd nic wspólnego, poza mężem? Ha, podszewka demokracji kryje nie jedną oligarchiczną tajemnicę... Te nowe sondaże pokazały, że żona Kwaśniewskiego popularnością bije Tuska na głowę: to już nie żadne deptanie po piętach, ale wyprzedzenie o dwie , może trzy długości – jeśli użyć tego hippicznego porównania. Wprawdzie żona Kwaśniewskiego odżegnuje się  póki co od kandydowania, ale trudno nie spostrzec związku między zorganizowanym przez nią Kongresem Kobiet a tymi hurra-optymistycznymi sondażami. Jak gdyby cały ten Kongresu był tylko pretekstem dla tych promujących ją sondaży... Bo i żadnego innego pożytku z niego nie było, powiedzieć nawet można – wręcz przeciwnie.

 Tymczasem rząd Tuska stoi wobec dziury budżetowej, sięgającej prawie 50 miliardów złotych. Wywołuje to nerwowe, chaotyczne i zgoła desperackie odruchy, jak chociażby ten: wyciągnięcia z Narodowego Banku Polskiego „kilkunastu miliardów złotych”, których tam ... póki co nie ma. Stary pomysł szefa „Samoobrony”: kreowania fiducjarnego pieniądza „pod zastaw” zapisów księgowych wynikających z różnicy kursów walutowych. Ale żeby liberalny niby rząd odgrzewał pomysły słynnego „populisty”?... Ryzykując w dodatku wiarygodnością NBP?... A że podniesienie podatków byłoby jeszcze gorszym rozwiązaniem – rząd skazany jest na poszukiwanie oszczędności lub na pułapkę pożyczkową, co przy istniejącym już zadłużeniu państwa grozi  jednak poważnymi konsekwencjami.

 Więc pozostają oszczędności... – ale gdzie? Na czym, na kim oszczędzać?... I może jest to jakiś klucz do zrozumienia tych nacisków, na razie sondażowych: A oszczędzaj na kim chcesz, byle nie na naszym starym, „okrągłostołowym” układzie”...

 Jak to było u Sienkiewicza, na kozackim majdanie: „Towarzystwo prosi, a nie, to samo weźmie”...

                                                           Marian Miszalski

      

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »