Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
poniedziałek, 10 grudnia 2018 r.
Strona główna
Rodzaje antypolskości PDF Drukuj Email
24.08.2009.

               Rodzaje antypolskości: bezwiedna albo wyrachowana

 („Niedziela”, 29 lipca 2009) Już co drugi Polak – jak pisze „Rzeczpospolita” powołując się na zamówiony przez siebie sondaż opinii publicznej – zauważa, że „antypolonizm to problem”; rozumiemy, że także, a nawet przede wszystkim, problem polityczny. Ale b.wiceminister spraw zagranicznych, dziś ambasador w Madrycie, Ryszard Schnepf uspakaja; powiada, że „reagujemy alergicznie” i „powinniśmy raczej promować pozytywny obraz Polski i Polaków”. W podobnym tonie wypowiada się b. minister kultury i dziedzictwa narodowego, Kazimierz M.Ujazdowski dodając odważniej, że „nie można problemu zachowań antypolskich za granicą bagatelizować”.

 Mniejsza o to „alergiczne” reagowanie wg. ekscelencji ambasadora Schnepfa sugerujące, jakobyśmy byli przewrażliwieni na własnym punkcie. Ciekawszy wydaje się postulat, by „nie bagatelizować antypolskich zachowań za granicą”.

 To oczywiste, że w przypadku oszczerstw, kłamstw , czy pomówień  Polski i Polaków o brzydkie cechy „ze względu na narodowość” powinniśmy reagować i pod rządami PiS-owskimi wytworzyła się pewna, słaba jeszcze ale jednak, praktyka reagowania. Taka praktyka jest jednak skuteczna, więc nie „bagatelizująca problemu” wówczas, gdy po drugiej stronie barykady mamy do czynienia z dobrą wolą naprawienia krzywdzących aktów, wynikających na przykład z niewiedzy czy fałszywych stereotypów. Jaka jednak praktyka „nie będzie „bagatelizować problemu” w przypadku celowych, świadomych i dobrze skalkulowanych ataków naszych politycznych wrogów, przeciwników lub wysługujących się im instytucji i osób?

 Niedawno ambasadorem w Polsce pewnego dużego, ważnego i niby zaprzyjaźnionego kraju został dyplomata, który publicznie opowiadał się wcześniej za rasistowskim żądaniami uznania przez Polskę „dziedziczenia bezspadkowego”, więc za próbami wyłudzenia od Polski i Polaków przez znanych w świecie wydrwigroszy wielomiliardowego majątku, pod groźbą „upokarzania na arenie międzynarodowej” Polski i Polaków (to są właśnie te świadome i celowe oszczerstwa i pomówienia). Była bardzo dobra okazja, by nie wyrażając zgody na tę ambasadorską kandydaturę rząd premiera Tuska zademonstrował w sposób skuteczny ( rząd każdego suwerennego kraju ma prawo sprzeciwić się konkretnej kandydaturze!), że klakierzy szantażystów i wydrwigroszy nie będą w Polsce przyjmowani w charakterze dyplomatów. Takie dyskretne, w toku zwyczajowych uzgodnień dyplomatycznych wyrażone zastrzeżenie (zwłaszcza w połączeniu z praktykowanym w całym demokratycznym świecie „przeciekiem do prasy”) zmuszałoby zagranicznych partnerów naszego rządu do staranniejszego doboru personelu swych ambasad, nie mówiąc już o pouczającej lekcji dla tych wszystkich, którzy celowo i świadomie, w celach jak najbardziej politycznych, dopuszczają się oszczerstw, pomówień i szantażu wobec Polski i Polaków, w ramach tej wojny psychologicznej, jaką nam wypowiedziano i jaka jest świadomie prowadzona. Nie wydaje się na przykład poważnym, więc „nie bagatelizującym problemu antypolskości” stanowiskiem rządu i urzędu prezydenckiego przyjmowanie jako rozmówców przedstawicieli tych właśnie organizacji, które wcale nie z niewiedzy czy nieświadomości żądają dla siebie haraczu. Przeciwnie – stanowcza odmowa rozmów byłaby właśnie poważnym, skutecznym, „nie bagatelizującym tego problemu” stanowiskiem, tym bardziej, że organizacje takie nie są żadnym równorzędnym partnerem do rozmów dla polskich władz państwowych. A jeśli owe organizacje mają swych „mecenasów” pośród przedstawicieli dyplomatycznych obcych państw w Polsce – tym bardziej należyta staranność w akceptacji lub nie-akceptacji proponowanych nam dyplomatycznych kandydatur cechować powinna nasz MSZ .

 Skuteczność w walce z „antypolonizmem” nie tkwi tylko w tym, kto głośniej wykrzyczy na cały świat swoje: czy oszczercy swe antypolskie oszczerstwa, czy my – prawdę. Ci, którzy rozpowszechniają nieprawdę o Polsce z niewiedzy – zapewne zreflektują się, ale walka z tymi, którzy  oszczerstw i szantażu używają jako celowych instrumentów swej świadomej antypolskiej polityki wymaga bardziej stanowczych środków, niż medialne „przegadywanie się” kto głośniej. Takimi środkami nasze władze jeszcze dysponują...

                                                          Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »