Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 20 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Coś się zmienia PDF Drukuj Email
09.09.2009.

                                  Coś się zmienia...                  

 Pod koniec sierpnia przedstawiciele trzech głównych odłamów judaizmu oraz żydowskiej Ligi Antydefamacyjnej i Amerykańskiego Kongresu Żydów ostrzegli Konferencję Biskupów Amerykańskich, że „dialog między dwiema religiami jest poważnie zagrożony i może okazać się niemożliwy do utrzymania”. Zarzucają mianowicie katolikom, że chcą wykorzystywać ten dialog do nawracania żydów z judaizmu na katolicyzm.

 Że w tej sprawie wypowiadają się wyznawcy judaizmu – to zrozumiałe; czemu jednak głos zabierają przedstawiciele Ligi Antydefamacyjnej i Amerykańskiego Kongresu Żydów, więc organizacji świeckich? Czy zabiorą też głos żydowscy ateiści i komuniści?... Rząd Izraela?...

  Autorzy owi popełniają błąd pisząc o „dialogu między dwiema religiami”. Religie nie prowadzą ze sobą dialogów, dialogi prowadzą między sobą jedynie wyznawcy religii. Nikt nie może zakazać albo nakazać dialogu komukolwiek z kimkolwiek w tej kwestii. Ja na przykład od kilkudziesięciu lat, bez niczyjego nakazu ani przyzwolenia, prowadzę dialog z pewnym  żydem reformowanym, przyjemne są to rozmowy, zwłaszcza przy koniaku i kawie, zasadniczo nic z nich nie wynika, i tak już sobie pomrzemy, i bardzo dobrze.

 Jeden z autorów żydowskiego listu, rabin Eryk Greenberg, ale z Ligi Antydefamacyjnej, powołuje się na Jana Pawła II:

 -Jan Paweł II mówił, że przymierze zawarte między Bogiem a ludem Izraela nigdy nie wygasło i jest wieczne. Uważamy to za oficjalne stanowisko Kościoła i mamy nadzieję, że uzna to także Kościół w USA.

 Amerykański komentator katolicki John Vennari odpowiada rabinowi:

 -Jan Paweł II powiedział coś, co stało w ewidentnej sprzeczności z tym, co mówili wszyscy poprzedni papieże. Obawiam się, że się pomylił.

 ... A w Księdze Wyjścia tak opisane jest zawarcie przymierza na Synaju i istota tego przymierza:

 „Mojżesz wstąpił tedy do Boga, a Pan zawołał na niego z góry i powiedział: Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: <Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Teraz, jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała Ziemia. Lecz wy będziecie mi królestwem kapłanów i ludem świętym>.

 Kiedy więc sobie dialoguję z moim żydem reformowanym zwracam mu uwagę  na słowa Pana: „Teraz, jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza...”. Więc – tryb warunkowy: „Jeśli”...

 Kiepsko być musiało z tym „pilnym słuchaniem głosu Pana” i „strzeżeniem przymierza”, jeśli Pan Bóg postanowił odkupić ludzkość, z ludem Izraela włącznie, ofiarą ze Swego Syna, Który założył religię chrześcijańską i polecił apostołom: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”... – z narodem żydowskim włącznie.

 Dialogując zatem ze swym żydem reformowanym sugeruję mu, że skoro lud Izraela nie stał się „królestwem kapłanów” ani „ludem świętym” – to i przymierze nie obowiązuje („Jeśli...”); a czy „lud Izraela” stał się „królestwem kapłanów”, albo „ludem świętym”? Że jest „lepszym ludem” od innych twierdzą  żydowscy szowiniści, także ateiści, co to włączają się do „dialogu” z niskich pobudek, węsząc korzyści polityczno-materialne...

 Dialog z nimi tymczasem nie wymaga aż religijnej otoczki. Gdy niedawno premier Izraela Beniamin Netanjahu domagał się od rządu szwedzkiego aż „przeprosin” za artykuł w szwedzkim „Aftonbladet” (przytoczono w nim zarzuty palestyńskich rodzin, że Żydzi celowo zabijali Palestyńczyków i handlowali organami ciał ich bliskich) – premier szwedzkiego rządu Fryderyk Reinfeldt odparł izraelskiemu premierowi, że konstytucja szwedzka gwarantująca wolność słowa jest ważniejsza dla Szwedów od opinii izraelskiego premiera. A przewodnicząca szwedzkiego Związku Dziennikarzy, Agneta Lindblom Hulthen zapowiedziała zaproszenie ambasadora Izraela w Szwecji na spotkanie „celem zapoznania go ze szwedzkimi przepisami dotyczącymi wolności słowa”. Otóż to: więcej wiedzy, mniej hucpy!

 Jaka szkoda, że w Polsce nie mamy takich premierów, jak szwedzki premier Reinfeldt, takich „autorytetów dziennikarskich”, jak pani Hulthen... Ale może się jeszcze dorobimy?

 Tymczasem, jak informuje „Rzeczpospolita” z 1 września br., za zgodą Stolicy Apostolskiej (!!!) z amerykańskiego „Katolickiego katechizmu dla dorosłych” usunięto stwierdzenie: „Przymierze zawarte pomiędzy Bogiem i narodem żydowskim za pośrednictwem Mojżesza pozostaje ważne po wieczne czasy”.

 W związku z tym przedstawiciele trzech odłamów judaizmu zapowiadają, że  „dialog między obydwiema religiami może okazać się nie do utrzymania”. Nie ma specjalnych powodów, by żałować „dialogu między religiami”, którego i tak nie ma, natomiast różne dialogi między wyznawcami poszczególnych religii będą toczyć się nadal, jak to ma miejsce od wieków.

 ...Jednak dorobić się w Polsce chociażby takich premierów, jak Reinfeldt czy dziennikarzy, jak pani Hulthen, będzie trudno, bo nasz system polityczno-prawny uszczelnia się niebezpiecznie, zamykając awanse możliwym, nowym elitom politycznym  („kneblowa” ordynacja wyborcza, finansowanie partii z budżetu). Jako państwo obsuwamy się więc niebezpiecznie po równi pochyłej, ale prawdziwy zjazd nastąpi dopiero po przyjęcie Traktatu Lizbońskiego.  Tandem Tusk-Sikorski odwlókł rokowania z rządem Busha w sprawie tarczy obronnej do czasu objęcia władzy przez „barakoclintoniadę”, a „barakoclintoniada” powiada teraz, że „ostateczne rozstrzygnięcie” w tej sprawie zapadnie „za 4-5 tygodni”: więc akurat po nakazanym przez Niemców terminie przyjęcia Traktatu Lizbońskiego. Także rozstrzygnięcia względem stoczni gdyńskiej i szczecińskiej interesująco przesuwają się poza ten termin...  W Ameryce „barakoclintoniada” wespół z lobby żydowskim postanowiły najwyraźniej, że trzeba się układać z Rosją, której wcześniej, nieostrożnie pozwolono odzyskać siły – co rodzi podejrzenia, że w niedalekiej przyszłości Rosja nie tyle przyjęta zostanie do NATO (wcale tego nie chce, bo musiałaby podporządkować się procedurom kontrolnym), ile NATO zostanie rozwiązane.  Pewien dygnitarz od Obamy puścił już farbę mówiąc, że najbliższe dwa lata w Afganistanie „zadecydują o przyszłości NATO”. Zapewne ruscy szachiści dołożą starań, żeby „demokracja w Afganistanie” nie przyjęła się lepiej, niż w Iraku... No cóż: po co Amerykanom NATO, gdy już dopuścili do strategicznego partnerstwa niemiecko-rosyjskiego?  Lepsza Jałta-bis z udziałem Niemiec...

 

                                                                     Marian Miszalski

                                                                          

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »