Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 2 gości
wtorek, 16 stycznia 2018 r.
Strona główna
Warta putinowska PDF Drukuj Email
25.09.2009.

                Warta putinowska, czyli jadą goście, jadą...

 Zwięzłe wystąpienie premiera Putina w Gdańsku, z miażdżącą krytyką  Traktatu Wersalskiego (rodziciela polskiego „bękarta”) jako przyczyny wybuchu II wojny światowej stanowiło zarazem uzasadnienie obecnego strategicznego partnerstwa niemiecko-rosyjskiego. Już w Rapallo, w roku 1922, Niemcy nawiązały stosunki z Sowietami (dali sobie klauzulę najwyższego uprzywilejowania), przełamując trwającą izolację sowieckiego państwa na świecie; potem był układ berliński z roku 1926, przedłużany w1931 i 1933 roku, a potem już pakt Ribbentrop-Mołotow. Dzisiejsze strategiczne partnerstwo ma więc swą tradycję we wspólnym zwalczaniu Traktatu Wersalskiego, ograniczającego niemiecką ekspansje na wschód w pogoni za lebensraum i tanią siłą roboczą, ale i sowiecki eksport komunizmu na zachód. Dziś ta oś najwyraźniej kręcić chce Unią Europejską, do czego przyda się Traktat Lizboński, zwłaszcza że Niemcy zachowują pełnię suwerenności państwowej (po orzeczeniu ich Trybunału Konstytucyjnego), pozostawiając  „suwerenność podzieloną” rozmaitym „bękartom” dawnego Traktatu Wersalskiego. Czy zresztą te bękarty, odtworzone po II wojnie światowej, nie mają już za sobą tradycji „ograniczonej”, więc właśnie „podzielonej suwerenności”, pod doktryną Breżniewa?...Co Breżniew, to nie Stalin, jużci, że „pod stienku” nie stawiał, ale dla pewności Putin w Gdańsku nie potępił tych, co paktowali ze Stalinem, piętnując tylko tych, co paktowali z Hitlerem. Merklowi siedziała z kamienną twarzą pokerzystki... Poczuła chyba wielką ulgę, że prezydent Kaczyński ani zająknął się o tym orzeczeniu Trybunału z Karlsruhe względem Traktatu Lizbońskiego... Bo i co by odpowiedziała? Że Niemcom wolno, Polsce nie?...Co wolno panom, to nie bękartom? Co herrenvolk – to nie volk...folk... folklor?

 A tu Bundestag  przyjął w ekspresowym tempie ustawy, umożliwiające Niemcom ratyfikację Traktatu Lizbońskiego z zachowaniem niemieckiej suwerenności państwowej! Wyrok na nas zapadł, przynajmniej w Niemczech, a medialni agenci, konformiści i oportuniści dopilnowali, żeby ten temat nie był na pierwszych stronach polskich gazet. Po co denerwować volklor?

 ...Co innego minister Rostowski, który rozgadał się w sprawie rekordowego deficytu! Będzie się prywatyzować, że aż miło, w poszukiwaniu szmalu, za wyjątkiem, rzecz jasna, ubezpieczeń emerytalnych, służby zdrowia, szkolnictwa, z pominięciem likwidacji KRUS, no i ze zwiększoną akcyzą na co się da... Mandaty, opłaty – pełne otwarcie: już tam obywatel golony będzie do skóry. A jako że ryba śmierdzi od głowy, niektóre zadłużone samorządy wprowadzają dodatkowe opłaty za...odprowadzanie opadów deszczu! Dobrze, że jeszcze nie za „odprowadzanie gazów” (ryczałt roczny ustalą radni miejscy...). Niektóre media obwieszczają radośnie, że mimo rekordowego deficytu na giełdzie warszawskiej wszystko „git”, a nawet lepiej, a minister ma solidne podstawy by sądzić, że przewidywany w dolnych granicach błędu statystycznego wzrost gospodarczy (rzędu jeden coma jeden) da zwiększone wpływy do budżetu. Ostrożniejsze prognozy powiadają, że wszystko „tąpnie” jesienią i zimą (inflacja, drożyzna, bankructwa, bezrobocie),ale na ogół nie wierzy się pesymistom. Wierzy się optymistom. Weźmy ministra Grada. Uwierzył w katarskiego inwestora i nie został zdymisjonowany, chociaż po inwestorze ani śladu. Wiara czyni cuda! Tusk zaraz spuścił z tonu i „zmienił przesłankę”. Pamiętam, że p.Grad -geodeta, b.handlarz nawozami, gminny radny, zastępca wójta, potem – aż wojewoda, nagle – wiceminister ...zdrowia i niespodziewanie –  konsultant Banku Światowego ( tu tkwi tajemnica?) - w gabinecie cieni PO szykowany był na ministra rolnictwa, ale został ministrem Skarbu. Niby PSL nie pozwolił, ale widać,że to bardzo zdolny człowiek, kto wie, czy nie zdolniejszy od Wasilija Wasilewicza Dokuczajewa, którego Wielka Radziecka Encyklopedia określała jako „uczonego, filozofa, gleboznawcę, poetę”. Z tak zdolnymi ludźmi żaden kryzys nam nie straszny, zwłaszcza gdy taka tęga głowa jak p.Rostowski siedzi na finansach, a p.Radosław Sikorski, nasz powiatowy Talleyrand, jest, by tak rzec, „przy żonie”.

 -Ile ma pan długu? – pytał kiedyś rosyjski ziemianin młodzieńca, ubiegającego się o rękę córki.

 - Sto tysięcy rubli – wyznał ze skruchą młody człowiek.

 -O, to jest pan bardzo zdolny! – wykrzyknął uradowany przyszły teść.

 Podobno po rewolucji ten teść wyemigrował do Ameryki i znalazł zatrudnienie w pewnym żydowskim banku udzielającym tanich kredytów.

 Co tu dużo mówić: optymizm pp.Grada, Rostowskiego, Sikorskiego – zaprawiony, dla lepszego smaku, pieprzem (pieprzeniem?) pp.Niesiołowskiego, Komorowskiego czy Palikota jakim posypują PiS – udzielić się może z czasem  zmęczonemu odłamowi społeczeństwa, który znudzony jałową suwerennością państwa, zniesmaczony faszyzmem PiS i LPR, stęskniony za „silną ręką liberałów” prowadzoną nieomylnie przez brukselskich socjalistów, za pieniądze wydzierane z gardła wyzyskiwanym masom europodatników – zawoła wreszcie gromkim głosem medialnym powsadzanych tam TW: „Niech już przyjdzie ten Niemiec i zrobi porządek”!

 Ba! Ale czy przyjdzie sam tylko Niemiec, czy pod rękę z Wanią i jeszcze Mośkiem, kandydatem na arendarza tego całego bajzlu?

 „Jadą goście, jadą, koło mego sadu”... – i do mnie zajadą, po resztki posagu.

 Tymczasem w PO powstał projekt nowej ustawy kneblowej, tym razem mającej wreszcie zakneblować skutecznie Instytut Pamięci Narodowej. To iście faszystowski projekt i myślę, że tym razem – inaczej niż w  przypadku kneblówki medialnej - PiS nie ma co liczyć na poparcie SLD w odrzuceniu tego projektu. Przeciwnie – SLD poprze go jak najchętniej. Zarazem trzej  politycznie poprawni jurysprudencji, Stępień, Zoll i Safjan wypichcili projekt poprawek do Konstytucji, dostosowany do „etapu”, wzmacniający partyjnictwo i likwidujący wybór prezydenta w wyborach powszechnych. Od razu widać, że za Traktatem Lizbońskim czyha już eurokołchozowy zamordyzm i cenzura. Można się tylko pocieszać, że w postępach faszyzmu nie posuwamy się jeszcze tak daleko jak ci Żydzi z Izraela, co to zachęcają współziomków na całym świecie, by donosili na Żydów zamierzających zawrzeć małżeństwa z gojami. My w Polsce przechowujemy jeszcze żywą pamięć o hitlerowskich zakazach małżeństw mieszanych, poza tym wielu polskich Żydów pozostaje w związkach małżeńskich z gojami. Jak to tam jest w „Gazecie Wyborczej” i jej „środowisku”? Włączy się do donosicielstwa - czy da sobie spokój? Ale co zrobi PO, gdy projekt zakazu małżeństw mieszanych wpłynie do laski marszałkowskiej? Niby ustawodawstwo UE zakazuje „wszelkich form dyskryminacji”, ale przecież w unijnej deklaracji praskiej wprowadzono „dziedziczenie bezspadkowe”, czyli złodziejstwo uzasadnione rasowo, a p.minister Sikorski zaakceptował polską sygnaturę pod tą deklaracją. Już w „Mein Kampf” Hitler pisał, że tak jak „jaszczurka parzy się z jaszczurką, a wróbelek z wróbelkiem, tak nordyk powinien parzyć się z nordykiem”...

 Czy gdyby Mrożek pisał dziś „Tango” – pozostawiłby Edka w roli siermiężnego „chama”, co to bierze za pysk inteligenta, czy może jako... –nie, nie, nie jako „Żyda”, ale jako jakiegoś „charyzmatycznego europejczyka”, np. Karola?

                                                                  Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »