Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 2 gości
wtorek, 16 stycznia 2018 r.
Strona główna
Niesiołowski na prezydenta! PDF Drukuj Email
30.09.2009.

                           Niesiołowski na prezydenta!

 („Najwyższy Czas”, 30 września 2009) Jeszcze niedawno „eksperci z Brukseli” przewidywali na ten rok dla Polski 1-proc. regres gospodarczy, ale najnowsza prognoza  zakłada 1-proc. wzrost gospodarczy. Wszystkie prognozy mieszczą się w granicach 3-procentowego błędu statystycznego: może więc być wzrost gospodarczy nawet 4-procentowy, albo... spadek rzędu 2 procent. Nasz dług publiczny przekracza już 700 miliardów złotych, deficyt budżetowy - 50 miliardów złotych, jesteśmy  w pierwszej „piątce” państw o najwyższym opodatkowaniu oraz przodujemy niechlubnie w biurokratycznym skrępowaniu wolności gospodarczej – ta druga ewentualność wydaje się zatem bardziej prawdopodobna. A tu jeszcze Bank Światowy analizuje i powiada, że Polska należy do czołówki krajów o najbardziej skomplikowanym systemie podatkowym i że bezrobocie będzie rosnąć... Za druga ewentualnością przemawiają i dwie inne okoliczności. Ci sami „eksperci z Brukseli” informują, że inflacja w Polsce jest największa spośród państw Unii Europejskiej i szacują ją na 3,8 procent. Ale znów:  w granicach błędu statystycznego, więc może 0,8 procenta, a może 6,8 procenta?... Jeśli przyjrzymy się ruchowi cen bez trudu zauważymy, że już prędzej te 6,8, niż te 0,8... Co silniejsze grupy zawodowe wystrajkowują sobie podwyżki, biurokracja państwowa też sobie nie żałuje, więc inflacja rośnie, kosztem szerokich rzesz innych pracowników. A inflacja to ukryta forma opodatkowania, przede wszystkim – najbiedniejszych, biednych i średniaków.
Z tej składanki układałby się bardzo pesymistyczny obraz przyszłości, zwłaszcza, gdy uwzględnić jeszcze jedną opinię ekspertów: że kryzys wcale nie ustępuje, trwa i nie wiadomo, ile lat jeszcze potrwa... Co więcej – nawet „uczeni eksperci” zaczęli się obawiać, że wpompowanie w gospodarkę światową 10 bilionów pożyczonych od obecnych i przyszłych pokoleń dolarów może spowodować jeszcze większy kryzys, niż obecny. Zarazem doświadczenie podpowiada, że kraje o silnych gospodarkach wychodzą szybciej z kryzysów, niż te o gospodarkach słabych. Jeśli Polskę skutki kryzysu dotkną boleśnie nieco później, niż inne kraje – może okazać się, że stanie się to właśnie postaci bardzo wysokiej inflacji. Gdyby wysoka inflacja zastała nas na przykład w roku 2012, kiedy to przyjąć mamy „euro” – jaki byłby właściwie przelicznik wymiany złotówek na euro?... Czy aby nie zostalibyśmy w takim przypadku prawdziwymi nędzarzami Unii Europejskiej? („Na koniec kompres i pieszczota, i zrozumienie, żeś idiota”).
 Podobno królowa brytyjska pytała „euro-eskpertów”, dlaczego wybitne autorytety ekonomiczne nie przewidziały obecnego kryzysu. Odpowiedziano jej, że tym „światłym umysłom zabrakło wyobraźni”. Jest to bardzo uprzejme tłumaczenie dla „światłych umysłów”, bo inaczej trzeba by je uznać za zwykłych oportunistów na „eksperckich” posadach albo za durniów. Trzeba wystrzegać się jednak pochopnych uogólnień. Zmarły przed kilkoma laty amerykański ekonomista Murraya N.Rothbard w swej książce „Złoto, banki, ludzie – krótka historia pieniądza” przewidywał obecny kryzys i nawet podał wielkość wirtualnego pieniądza, potrzebną na „dzień dobry”, na dojutrkowe jego opanowanie: 1,6 biliona dolarów. Właśnie tyle wpompowano na początku w „obronę” przed „nieprzewidzianym” kryzysem w Ameryce i Unii Europejskiej. Teraz , jak się dowiadujemy, zrobiło się już 10 bilionów!
Niestety, socjaldemokratyczne elity po obu stronach Oceanu nie zaliczały Rothbarda w poczet autorytetów równych Alanowi Greenspanowi.
 Ponieważ kwotę 10 biliona dolarów trudno sobie wyobrazić, nie budzi ona tylu emocji, co kwoty skromniejsze, ale bardziej pojmowalne. Na przykład 100 tysięcy dolarów – na tyle właśnie opiewa „pierwsza wpłata” na ujawnione tajne konto Jacka Piechoty w szwajcarskim banku, gdzie bankierem lewicy był morderca Vogel-Filipczyński, ułaskawiony w podejrzanych okolicznościach przez prezydenta Kwaśniewskiego. Piechota był bliskim współpracownikiem Kwaśniewskiego, podobnie jak Marek Ungier (co to też robił za komuny, razem z Kwaśniewskim, w „sporcie i turystyce”), czy Wiesław Kaczmarek, Mariusz Łapiński i Aleksander Neuman. Te właśnie nazwiska wymieniał minister Janusz Kaczmarek ( zanim „poszedł do Krauzego”, do hotelu „Mariott”),  jako posiadaczy tajnych kont w szwajcarskim banku. Wszyscy, oczywiście, zaprzeczyli, a „SLD i PO krytycznie odniosły się do tych informacji”, pisała wówczas prasa. Ciekawe, że także 100 tysięcy dolarów zginęło p.gen.Czempińskiemu ze szwajcarskiego konta, bo zwędził mu tę forsę „jakiś Turek”. Jak przewidywałem, forsę z tajnego konta szwajcarskiego pobierano na hasło („Archibald”). Czy te szwajcarskie konta polityków lewicy to odprysk tej ciężkiej forsy, jaką ukradły służby specjalne w ramach FOZZ i systematycznego, wieloletniego ogałacania  Banku Handlowego i „Pewexu” – czy też źródła ich pochodzenia są, powiedzmy, świeższej daty?
Trzeba się śpieszyć z wyjaśnieniem tych wszystkich zagadek i rebusów  finansowych okresu transformacji ustrojowej, bo prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że jeśli Irlandczycy powiedzą „tak” w repecie z referendum (poprzednie „nie przyjęło się”...), to i on podpisze Traktat Lizboński. Najwyraźniej na spotkaniu grupy wyszechradzkiej w Warszawie nikt nie chciał ryzykować osobistej kariery politycznej dla zakwestionowania podstaw Traktatu, mimo orzeczenia niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, które radykalnie zmienia reguły gry. A mówią, że w demokracji odwaga tanieje... Do Irlandii ruszył też „Bolek” (za ile?), a Jacek Saryusz-Wolski nie omieszkał nas poinformować przy tej okazji, że „Wizyta legendarnego przywódcy Solidarności będzie symbolicznym przesłaniem solidarnej i chrześcijańskiej odpowiedzialności wobec Europy. Pomoże Irlandczykom podjąć właściwą decyzję”. Ma dziś facet tupet, a pamiętam go jeszcze jako skromnego ekonomistę dość prowincjonalnej uczelni.
Po Traktacie będzie „po harapie”; nic już się nie wyjaśni! Zmieniona konstytucja wprowadzi zapewne wybory prezydenta przez parlament więc... -  nie mówię, że Palikot, ale Niesiołowski ma szansę! Tusk już się zgrał doszczętnie – ale Niesiołowski ma jeszcze stosowny „potencjał” na czasy, jakie idą. Tysiące uczciwych Polaków podpisuje właśnie apel w internecie o odwołanie go z funkcji wicemarszałka Sejmu – czy może być lepszy argument dla europejsów za jego kandydaturą na prezydenta?...Przedkładam tę propozycję kierownictwu służb specjalnych, byłych i obecnych, do rozważenia: jeszcze czas, by wystrugać kandydata na prezydenta stosownego dla „strefy buforowej”. Zwłaszcza, że żydowska V kolumna w Ameryce ( w Kongresie, służbach i mediach), w trosce o Izrael wydała Amerykę na łup „światowego terroryzmu”, z którym nie da się wygrać bez współpracy Rosji, za którą to współpracę Rosja każe sobie płacić Europą środkowo-wschodnią, a i to bez gwarancji, że sama po cichu tego terroryzmu nie wspiera. Zatem „tarczy” już nie będzie.
...Tymczasem „wpadł” prezes ZUS: wziął podobno „telewizor” i „blachę na pokrycie dachu” jako łapówkę. Skromnie. Ale oto pojawia się informacja, że wcześniej nie chciał dać rządowi Tuska 7,5 miliarda złotych z tzw.rezerwy demograficznej ZUS. O, to nawet gdyby przyjął sznurowadła jako „wziątkę” – miałby przechlapane! „Nie ma takiej niegodziwości, jakiej nie popełniłby demokratyczny rząd, gdy zabraknie mu pieniędzy”.

                                                      Marian Miszalski

                                                      

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »