Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 20 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Rząd zaśmierdł! PDF Drukuj Email
07.10.2009.

                                          Rząd zaśmierdł!

 („Najwyższy Czas”, 6 pażdziernika 2009) Rząd Tuska zaśmierdł. Smród jest potężny, wszechogarniający: trzeba zatykać nos. Gdy zaśmierdnie nam w lodówce kiełbasa albo ryba, pakujemy w folię i do zsypu; ale skąd wziąć opakowanie dla tak dużego rządu? Najlepiej byłoby zapakować do więzienia, bo takim rządem mogłyby się pozatykać rury zsypu.
  Tak naprawdę rząd Tuska cuchnął ohydnie już od czasu powstania. Z tzw.gabinetu cieni weszło do tego śmierdziela ledwo dwóch „cieniasów”, resztę – powiadają - dobrały Tuskowi niektóre służby. Czy tylko krajowe? Ba! Rząd śmierdział jeszcze zanim powstał, bo przecież za PO ciągnie się długa cuchnąca smuga z czasów, gdy PO była jeszcze Kongresem Aferałów.
  Najbardziej śmierdzi wcale nie „Zbyszek” Chlebowski (wedle określenia „Jędrusia”, czyli ministra Czumy), ani nie „Grzesiu” Schetyna, ani nawet nie „Miro” Drzewiecki, ale najbardziej śmierdzi sam Tusk. Ma po stokroć rację Jarosław Kaczyński gdy powiada, że smród tej afery kumuluje w sobie dwa zatęchłe odory: odór afery Rywina i odór afery starachowickiej. Tusk śmierdzi podwójnie: raz, że  przez półtora miesiąca milczał w sprawie informacji uzyskanej z CBA, dwa – że to od niego musiało wyjść ostrzeżenie dla „Zbyszka”, „Grzesia”, „Mirka” tudzież pp.Koska i Sobiesiaka, żeby uważali, bo CBA interesuje się nimi. Dodałbym od siebie, że jest to smród nawet potrójny, bo przecież po aferze Rywina i starachowickiej – tolerowanie afery kumulującej w sobie zasadnicze aspekty obydwu afer poprzednich to już fetor iście kloaczny! To już nie szambo: to odkryta latryna całego pułku, karmionego kapustą i razowcem. Po przecież – co tu się oszukiwać: w tym rządzie, spod wystudiowanych manier euro-nuworyszy raz po raz przeziera kapusta i razowiec. Surowizna, która łatwo psuje się, pleśnieje i śmierdzi.
 Zaraz po Tusku najwięcej smrodu rozsiewa minister Czuma. Ten – „rad staratsja, wasze wieliczestwo”, w wydaniu posuniętym do obrzydliwości. Ta prokuratura, uruchomiona przeciw szefowi CBA... Ten bełkot medialny... To polityczne zero...Podobno protegowany Niesiołowskiego, więc trudno się dziwić. Nawiasem mówiąc: niebywale łatwo dziś zostać „figurą”. Marcin Rosół, szef kancelarii Drzewickiego, tak bardzo starał się zadowolić „biznesmana” Sobiesiaka (czy też ze służb?), że uniżenie proponował jego córeczce posadę...wicedyrektora Centralnego Ośrodka Sportu, a gdy jej nie odpowiadała – zaraz rychtowano jej posadę...członka zarządu Totalizatora Sportowego. Od razu widać, po co potrzebne są te państwowe  instytucje „sportowe”: żeby Marcinek mógł umieścić Magdzię, córkę Rysia, w resorcie Mirka, na wysokopłatnej synekurze.
 W rządzie Tuska pozostało więc już niewielu ministrów, którzy nie śmierdzą. Dziwię się im, bo jak wytrzymują ten smród? A przecież mądrość ludowa poucza, że „kto się z kim zadaje”...
 Rząd Tuska zaczynał jako „euro-cacko”, a kończy jako swojski, cuchnący obrzydliwie zbuk. I czego się czepiali tej „Samoobrony”?...
 Jak można się spodziewać, ten smród rozganiany będzie przy pomocy Palikota i Niesiołowskiego („mówimy Palikot, myślimy Niesiołowski” i vice versa) i dyrektywy partyjnej: Wszystkiemu winien PiS!
 Co innego wymyślić mogą euro-buraki z Platformy Obywatelskiej?...
 Nawiasem mówiąc nie da się wykluczyć, że CBA powzięło informacje o tej śmierdzącej aferze od „ludzi Musta” (kto wie, czy któryś z „biznesmanów” wrocławskich sam nie nadał sprawy w ramach zadania zleconego...). Bo przecież – co tu dużo mówić: Tusk jest już skończony. Nie będzie już żadnym prezydentem Polski, nawet nie suwerennej, tej pod Traktatem Lizbońskim. Skończona jest już i Platforma Obywatelska, która – by tak rzec – zadławiła się  smrodem własnym.
 No ale nie można uciec od przeszłości...
 Pozostaje jedna sprawa, która bynajmniej nie śmierdzi i dlatego warto w niej pogrzebać. Nie jestem przeciwnikiem hazardu pod warunkiem, że nie zajmuje się nim państwo i nie jest przymusowy. Jeśli państwo zmusza obywateli do hazardu, jakim jest przymus ubezpieczeń społecznych – zmuszając ich do gry, co miesiąc, za stawkę („składkę”...) sięgającą połowy pensji każdego pracownika najemnego – jak może podbijać stawki podatkowe prywatnym organizatorom dobrowolnego hazardu?
 Ale śmierdziele z Platformy Obywatelskiej nawet tej prostej kwestii nie potrafili rozwiązać, ani nawet postawić jako problem publiczny, społeczny – do pilnego rozwiązania. Jakżeby rząd Tuska mógł zajmować się poważnymi problemami, gdy trzeba Magdzię Sobiesiakówą ulokować w resorcie Mirka Drzewieckiego na odpowiedniej (odpowiedniej do wpłat na fundusz wyborczy PO) synekurze państwowej... Taka „polityka”, jacy śmierdziele na urzędach.
 Ale gdzie w tym wszystkim była minister Pitera? Jakby kto zapomniał – to ta, od zwalczania korupcji w tym cuchnącym rządzie. Cholera, gdzie była Pitera?
 ...Od początku, od pamiętnej „debaty” telewizyjnej Tuska z L.Kaczyńskim, kiedy to prezes Urbański wpuścił do telewizyjnego studia tuskową klakę, żeby wspierała chłoptasia – źle wróżyłem temu młodemu ambicjonerowi, o wygórowanych ambicjach. Ktoś, kto stoi tylko klaką – a potem tylko „pijarem” – powinien szukać roboty raczej w bulwarowym teatrzyku.
 Tusk – plusk! Już utonął we własnej latrynie, chociaż jeszcze wierzga nogami i poświęcił Zbyszka. Na razie. Chociaż trudno być prorokiem we własnym kraju – postawie butelkę dobrej szkockiej przeciw czapce śliwek.

                                                                 Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »