Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 2 gości
poniedziałek, 10 grudnia 2018 r.
Strona główna
Wokół nowej Konstytucji PDF Drukuj Email
08.10.2009.

 

                                   Wokół nowej Konstytucji

 („Niedziela”, 10 października 2009) Z inicjatywy rzecznika praw obywatelskich trzej prawnicy opracowali projekty nowej Konstytucji. Jeśli prezydent podpisze Traktat Lizboński – Konstytucję trzeba będzie zmienić, gdyż Traktat utworzy nowe federalne państwo - Unię Europejską (obecna UE jest, de iure, powiązanym umowami związkiem suwerennych państw), którego poszczególne części będą korzystać zaledwie z „suwerenności podzielonej”.

 Suwerenność podzielona wymagać będzie stosownych, nowych zapisów w nowej Konstytucji. Obecna bowiem stanowi, że „suwerenem jest Naród polski”, a prezydent „stoi na straży suwerenności państwowej”. Obecna Konstytucja stanowi także, że „Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach” (art.90). Ale nowa Unia Europejska, wg.Traktatu Lizbońskiego, będzie nowym państwem, natomiast ww.artykuł obecnej Konstytucji polskiej  nie przewiduje przekazania „kompetencji organów władzy państwowej” innemu państwu. Po wtóre -  wspomniany artykuł 90 obecnej Konstytucji nie precyzuje, jakie kompetencje organów polskiej władzy państwowej mogą być przekazane „organizacji międzynarodowej” lub „organowi międzynarodowemu”, kontentując się enigmatycznym zapisem, że „niektóre”. Może to przecież oznaczyć, że po kolei, stopniowo – wszystkie...  W świetle przyjętej w Traktacie Lizbońskim doktryny „podzielonej suwerenności” kwestia ta powinna być precyzyjnie uregulowania, gdyż Traktat Lizboński w jednym ze swych pierwszych artykułów stanowi, że państwa tworzące UE „muszą powstrzymać się od wszelkich działań sprzecznych z celami UE”. Jako że nie znamy jeszcze celów, jakie stawiać sobie będzie nowa Unia Europejska jako nowe państwo – pojawiać się one będą w miarę upływu czasu... – jest ze wszechmiar pożądane, by wyznaczyć w nowej Konstytucji precyzyjne granice tej „podzielonej suwerenności” i przekazywania na rzecz  tego nowego państwa (którego zostaniemy już tylko częścią składową) „niektórych” kompetencji polskiej władzy państwowej.

 Doktryna „podzielonej suwerenności” obowiązywała już w Polsce i innych krajach tzw. demokracji ludowej w latach 70., a sformułowana została przez I sekretarza KPZR – Leonida Breżniewa; nazywała się wtedy „doktryną ograniczonej suwerenności krajów demokracji ludowych” – ograniczonej na rzecz Związku Radzieckiego, bo Związek Radziecki swoją suwerennością z „demoludami” podzielić się nie chciał. Zupełnie tak, jak dzisiaj Niemcy – które niedawnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego zagwarantowały sobie w nowej Unii Europejskiej pod rządami Traktatu Lizbońskiego „pełnię suwerenności państwowej”.  Powstała w ten sposób niebywale kuriozalna konstrukcja prawna Traktatu, z prawnego punktu widzenia całkiem absurdalna, ale z politycznego – sankcjonująca wyjątkowość narodu niemieckiego wobec innych narodów europejskich, co już też znamy z przeszłości...

 Tymczasem – jeśli sądzić po medialnych informacjach – wspomniane projekty nowej polskiej konstytucji przechodzą jakby nigdy nic do porządku nad doktryną „podzielonej suwerenności”, zawartą w Traktacie Lizbońskim i nie odzwierciedlają tej „nowej-starej” doktryny w proponowanych, nowych konstytucyjnych zapisach. Może więc powstać sytuacja ,że nowa Konstytucja polska będzie napisana starym językiem „nowomowy”, kamuflującej ograniczoną suwerenność państwa polskiego fałszywymi zapisami o zachowaniu jakoby starej, pełnej suwerenności. Powrócilibyśmy w ten sposób do sytuacji, w której zapisy „ustawy zasadniczej” byłyby formą manipulacji opinią publiczną, zakłamywania rzeczywistości i demoralizacji .

 Jeden z trzech projektów nowej polskiej Konstytucji, milcząc jak i pozostałe w kwestii „podzielonej suwerenności”, proponuje natomiast wybór prezydenta przez parlament, nie jak dotąd – w wyborach powszechnych. Konsekwencją takiego rozwiązania byłoby pogłębienie rozpasanego partyjnictwa (i tak już solidnie osadzonego w naszym prawodawstwie poprzez finansowanie partii z budżetu państwa, poprzez metody kształtowania list wyborczych, wskutek czego nader wąskie sztaby partyjne decydują o tym, kto w ogóle może kandydować do parlamentu, oraz wskutek zapisów o rejestracji komitetów wyborczych, wykluczających oddolną obywatelską inicjatywę polityczną...).

 Dwa ze wspomnianych projektów przewidują także likwidację Senatu jako drugiej izby parlamentu, co eliminowałoby (zamiast pogłębiać) czynnik rozważnego namysłu nad demokratycznym „pochopem” w Sejmie, którego przykładów nie brak w ostatnich 20 latach.

 Wprawdzie jeden z projektów przewiduje powrót do systemu prezydenckiego, więc do tradycji Polski międzywojennej (od noweli sierpniowej modyfikującej Konstytucję marcową), ale w warunkach ewentualnego obowiązywania Traktatu Lizbońskiego nawet silne umocowanie prezydenta byłoby już tylko kwestią usprawnienia „administracji tybylczej’ w ramach ograniczonej suwerenności.

                                                            Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »