Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
niedziela, 24 czerwca 2018 r.
Strona główna
Powrót do kolejarskich metafor PDF Drukuj Email
18.10.2009.

                                

 

                             Powrót do kolejarskich metafor

 Prezydent Czech, Wacław Klaus, który do tej pory (coraz bardziej samotnie aż został zupełnie sam)  stawiał czoła Traktatowi Lizbońskiemu niosącemu utratę suwerenności dawnym „demoludom” – wreszcie poddał się... 17 października oświadczył, ze „ten pociąg jedzie już za szybko i za daleko zajechał”, aby Czechy mogły się oprzeć: zapowiedział więc podpisanie Traktatu... No cóż, nie da się wykluczyć, że gdyby prezydent Lech Kaczyński wykazał więcej woli i charakteru, nie podpisując 11 października Traktatu, prezydent Klaus też nie musiałby jeszcze kapitulować. Najbardziej jednak zastanawia ów „kolejarski język” prezydenta Klausa, ta kolejarska metafora: „ten pociąg jedzie zbyt szybko”... Jeśli politycy sięgają po język poetyckich metafor, to głównie po to, by nie mówić przykrej prawdy. Co znaczy ten „pociąg jadący zbyt szybko”, który w dodatku „zajechał już za daleko”, żeby go powstrzymać? Może on oznaczać ukrywaną przed opinią publiczną prawdę, że presja, naciski i szantaże, jakie wywierane są na polityków b. „demoludów” ze strony Niemiec i Francji osiągnęły takie rozmiary, którym nie są już w stanie przeciwdziałać.

 Jaka to presja? Jakie naciski? Jakie szantaże?...

 Przynajmniej tego oczekiwalibyśmy od polityków, by informowali obywateli, przed czym naprawdę ustępują! Dlaczego więc nie wyjawiają, a posługują się takimi kolejarskimi metaforami, jak prezydent Klaus, czy wręcz nieprawdą, jak prezydent Lech Kaczyński, który podpisując Traktat Lizboński był łaskaw zapewnić nas, że „Polska zachowuje suwerenność”?... Bo obawiają się, że takie wyjawienie nagiej prawdy, o presji, naciskach, metodach i formach szantażu, wywieranych na nich przez Berlin czy Paryż mogłoby skończyć ich politycznie w oczach Merkel czy Sarkozy’go. Czy zatem dla dalszych własnych karier, dla prywaty, milczą lub kłamią, i tylko najdzielniejszy z nich, Klaus, zdobył się na „kolejarską”, wiele mówiącą metaforę? Na to, niestety wygląda.

 Zauważył ktoś trafnie, czy nie Piłsudski? – że gdy politykom brakuje odwagi, obywatele płacą potem krwią. Niewielkie odwagi wymaga się w demokracji od polityków, ale przynamniej tego trzeba wymagać, by informowali o formach presji, naciskach i szantażach, wywieranych na nich i ich kraje celem  pozbawienia ich suwerenności państwowej. Jeśli nie – to wynocha polityki, albo przyznanie, że sami tę politykę niebezpiecznie totalizują, li tylko dla własnych karier i własnej prywaty.

 ...A wracając do kolejarskiej metafory prezydenta Klausa o pociągu, co to „nabrał już zbyt wielkiej szybkości”. Co to za „pociąg”? Czy aby nie ten, który znamy z innej „kolejarskiej” metafory, z wiersza, Władysława Broniewskiego:

 „Pędzi parowóz historii,

  mija stulecie - semafor:

  rewolucji nie trzeba glorii,

  nie trzeba dumnych metafor:

  potrzebny jest Maszynista!”.

 Ten rozpędzony „parowóz historii” to wielka socjalistyczna rewolucja, a Maszynista – to Józef Wissarionowicz Stalin. Jakże inaczej, jeśli Traktat Lizboński opiera się na doktrynie „podzielonej suwerenności”, tej współczesnej replice „doktryny ograniczonej suwerenności państw demokracji ludowej”, sformułowanej przez Leonida Breżniewa w katach 70. Za doktryną Breżniewa stał szantaż militarny – jakie szantaże stoją za tą nową jej edycją w wersji „demokratycznej”, i czy Klaus lub Kaczyński powiedzą nam o tym, czy też mamy się sami domyślać?

                                                                          Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »