Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 20 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Za demokratyczną fasadą PDF Drukuj Email
22.10.2009.

                                   

                           Za demokratyczną fasadą...
  Nieudana „reforma” służby zdrowia, krytkowana przez rodziców „reforma” szkolnictwa, skandaliczna próba ocenzurowania mediów publicznych tzw. „ustawą kneblową”, fiasko uproszczeń systemu podatkowego plus dwie afery (na razie) na dodatek...  – bilans dwóch lat rządów PO/PSL wygląda na zmarnowanie czasu.
 Z perspektywy tych dwóch lat widać jednak wyraźnie, że jedynym prawdziwym programem politycznym rządu Tuska, wbrew wszelkim przedwyborczym deklaracjom, jest tylko słynne „Dorżnąć watahę” – jak to sformułował  w przypływie szczerości minister Radosław Sikorski: wyeliminować per fas et nefas PiS jako głównego rywala oraz „dowieźć” Tuska do wyborów prezydenckich, w roku przyszłym, z wizerunkiem „jedynie słusznego” kandydata. Co do programu gospodarczego – szybko okazało się, że Platforma Obywatelska nie ma żadnego takiego programu; zastąpiło go odwdzięczanie się „kolesiom”, którzy pomagali Platformie Obywatelskiej w kampanii wyborczej.
 Ale historia szybkiej kompromitacji PO ma swe drugie dno, mniej widoczne.
 Kilka miesięcy temu PO zaatakowało PSL, swego koalicjanta, zarzucając wicepremierowi Pawlakowi „nepotyzm”. W PSL mogło to zostać odczytane jako przygotowanie do rychłej podmiany w koalicji PSL-u – „nową lewicą”, („salonem” dawnej Unii Wolności ), której powstanie właśnie na tę jesień zapowiadał wcześniej z przytupem p.Rosati i inni rozłamowcy na lewicy. Także „stara lewica”, dołowana przez „nowa lewicę”, musiała poczuć się bardzo zaniepokojona taką próbą marginalizacji politycznej, toteż pogroziła Platformie Obywatelskiej palcem, reaktywując Stronnictwo Demokratyczne i proponując Andrzeja Olechowskiego (TW „Must”...) na prezydenckiego kandydata, konkurenta dla Tuska. Zarazem weteran komunistycznych służb specjalnych, gen.Gromosław Czempiński ujawnił swą rolę w zakładaniu Platformy Obywatelskiej, co wśród elektoratu PO wzbudzić musiało zrozumiałe wątpliwości względem prawdziwego rodowodu tej partii...
 Jednak czy to za podszeptem „nowej lewicy”, czy też z braku dostatecznego doświadczenia politycznego (biorąc pochopnie zewnętrzne znamiona sprawowanej władzy za jest treść właściwą) – Tusk w odwecie pogroził z kolei „starej lewicy”: doszło do kontrolowanego przecieku medialnego, z którego Polacy dowiedzieli się, że jakiś Turek ukradł gen.Czempińskiemu 2 miliony dolarów z jego szwajcarskiego konta.
 Mniejsza o tego Turka... Ale zadano natychmiast pytania: Skąd gen.Czempiński miał na swym szwajcarskim koncie dwa miliony dolarów? Czy tych dolarów było na koncie więcej? Kto jeszcze z b.komunistycznych prominentów ma w Szwajcarii wielomilionowe konta dolarowe?
 No i pytanie najważniejsze: Skąd „oni” mają te pieniądze?! Z rozgrabionego niegdyś „Pewex”, z FOZZ, z nielegalnego handlu bronią? Ze wszystkich tych źródeł łącznie?...
 Ten niewinny „odwetowy przeciek ostrzegawczy” wywołać musiał prawdziwą falę strachu i oburzenia wśród „starej lewicy”: to tak PO odwdzięcza się SLD i „starym służbom” za pomoc w kampanii wyborczej?... Za wspólne pokonanie PiS-u?...
 Nie trudno domyśleć się, że źródłem przecieku był przebywający obecnie w „areszcie wydobywczym” niejaki Piotr Vogel-Filipczyński, morderca, w niejasnych i dotąd nie wyjaśnionych okolicznościach ułaskawiony przez prezydenta Kwaśniewskiego, a następnie zbiegły z Polski do Szwajcarii, gdzie był wieloletnim „kasjerem lewicy” w jednym ze szwajcarskich banków. Przeciek  potwierdzał wcześniejsze zeznania lobbysty Dochnala co do istnienia grubych, wielomilionowych szwajcarskich kont prominentnych polityków „starej lewicy”... W dodatku wszystko wskazywało, że Platforma Obywatelska chciała także oszukać „starą lewicę” w sprawie ustawy medialnej, szykując w mediach publicznych synekury dla „nowej lewicy”, swego wymarzonego koalicjanta w przyszłości, którym pragnęłaby zastąpić PSL.
 Takie postępowanie rządu Tuska  musiało więc wywołać określoną reakcję wśród „starej lewicy”, wśród starych służb, PRL-owskiego rodowodu. Wywołało wilka z lasu. Jak to pisał Mickiewicz:
 „ - Więc ty śmiałbyś, hultaju, znać się lepiej na łowach i zwierząt rodzaju,
  niż ja, Kozodusin, carski jegermajster? Niech nas tutaj rozsądzi zaraz policmajster”...
 Policmajstrów ci w „demokratycznej Polsce” nie brak: mamy aż siedem służb specjalnych. Zaraz też materiały operacyjne” jednej z nich trafiły do prasy... Były to wprawdzie materiały CBA, posądzanej o PiS-owskie sympatie jej szefa, ale czyż służby nie świadczą sobie niekiedy usług we wspólnym celu?...
  Orientując się, że ów „wilk wywołany z lasu” zwija parasol ochronny nad jego rządem, premier Tusk próbował załagodzić konfliktu ze „starą lewicą” odwołując się do pośrednictwa Cimoszewicza jako „postillon d’amour”. Ale czy było już za późno, czy „stara lewica” uznała, iż sprawy za daleko zaszły – dość, że próba ta spaliła na panewce. Natomiast rozeszły się pogłoski o tajnych rozmowach PSL, SLD i PiS co do możliwego votum nieufności dla rząd, utworzenia nowej koalicji i wspólnego rządu.
  Na razie gra na zwłokę (prace komisji śledczej) korzystna jest dla wszystkich partii uczestniczących w tej grze. Platformie Obywatelskiej czas potrzebny jest na „odbudowę zaufania”, bez gwarancji, że się uda. PiS zyskuje na popularności kosztem PO, jej zaniechań, błędów i politycznej pychy. W rządzącej koalicji PSL umacnia się wobec PO, a SLD chętnie wchodzi w rolę „arbitra” między PO a PiS-em. Także Olechowski z reaktywowanym Stronnictwem Demokratycznym na zapleczu ma czas na gromadzenie sił i wykorzystanie głębokiego rozłamu wewnętrznego, jaki zarysował się w szeregach PO. Już poseł Palikot z tejże PO zaproponował publicznie, żeby Tusk zrezygnował z ubiegania się o prezydenturę na rzecz marszałka Komorowskiego, też z PO, a zadowolił się przyszłym „wzmocnionym premierostwem”. Wzmocnionym taką zmianą Konstytucji, która zlikwiduje wybór prezydenta w głosowaniu powszechnym i powierzy ten wybór tylko parlamentowi; przy okazji zlikwiduje się resztę prerogatyw prezydenta, czyniąc jego urząd tylko tytularno-reprezentacyjnym, a powierzając jego dotychczasowe uprawnienia – właśnie premierowi.
 Sądzę, że w ten sposób zlikwidowano by w Polsce tę autentyczną jeszcze demokrację, jaką dają powszechne wybory prezydenckie. Gdyż system partyjny został już tak „uszczelniony” partyjniacką ordynacją wyborczą (zablokowanie oddolnych inicjatyw obywatelskich, podczas gdy wąskie sztaby partyjne decydują całkowicie o obsadzie list wyborczych) i finansowaniem partii z budżetu, że głosy obywateli skazane są na wybór tych samych „dań” z politycznej kuchni. Warto zauważyć, że te proponowane ustami Palikota zmiany dawałyby pełnię władzy większości parlamentarnej złożonej z...PO, SLD i PSL, skazując PiS na „wieczną” opozycję i postępującą marginalizację, nie mówiąc już o pozaparlamentarnych ugrupowaniach na prawo od PiS. I to w sytuacji, gdy wskutek osławionej „transformacji ustrojowej” to prawica w Polsce jest biedna - a lewica tłusto uwłaszczona, przechył mediów na lewo - aż nadto wyraźny, a pozakonstytucyjne ośrodki władzy spoczywają nadal w rękach nader wpływowych, b.komunistycznych służb.
                                                                                   Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »