Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
poniedziałek, 22 października 2018 r.
Strona główna
O co warto pytać polityków PDF Drukuj Email
27.10.2009.

 

                          O co warto pytać polityków...

 ( „Niedziela”, 28 października 2009) Wkrótce minie miesiąc, jak media żyją dwiema aferami, „hazardową” i „stoczniową”, plus „podsłuchowa” na deser, dzięki czemu mamy coraz lepszy wgląd w polityczną kuchnię, gdzie w charakterze „pomocy kuchennej”  i przy zewnętrznych znamionach władzy pitrasi Platforma Obywatelska, nie przeszkadzając starym służbom o komunistycznej proweniencji gotować własne dania główne. Wprawdzie obydwie afery już nam nie imponują, widywaliśmy większe (FOZZ, PZU i „Eureco” i wiele innych) ale i te obecne pozwalają rozumieć lepiej, jak toczy się dalej (stacza?...) „okrągły stół”. Ale w cieniu – czy raczej rozświetlającym blasku -  tych afer zagubiony został fakt o wielkiej doniosłości, bo będzie brzemienny w skutki przez dziesięciolecia: prezydent Lech Kaczyński podpisał akt ratyfikujący przez Polskę Traktat Lizboński. W tej sytuacji nawet dzielny prezydent Czech, Wacław Klaus, który do tej pory (coraz bardziej samotnie aż został zupełnie sam)  stawiał czoła Traktatowi Lizbońskiemu niosącemu utratę suwerenności dawnym „demoludom” – wreszcie poddał się... 17 października oświadczył, że „ten pociąg jedzie już za szybko i za daleko zajechał”, aby Czechy mogły się oprzeć: zapowiedział więc podpisanie Traktatu. No cóż, nie da się wykluczyć, że gdyby prezydent Lech Kaczyński nie podpisał 11 października Traktatu, prezydent Klaus też nie musiałby jeszcze kapitulować. Najbardziej jednak zastanawia ów „kolejarski język” prezydenta Klausa, ta kolejarska metafora: „ten pociąg jedzie zbyt szybko”... Jeśli politycy sięgają po język poetyckich metafor, to głównie po to, by nie mówić przykrej prawdy. Co znaczy ten „pociąg jadący zbyt szybko”, który w dodatku „zajechał już za daleko”, żeby go powstrzymać? Może on oznaczać ukrywaną przed opinią publiczną prawdę, że presja, naciski lub szantaże, jakie wywierane są na polityków b. „demoludów” ze strony Niemiec i Francji osiągnęły takie rozmiary, którym nie są już w stanie przeciwdziałać. Tak przynajmniej rozumiem słowa czeskiego prezydenta.
 Jaka to presja? Jakie naciski? Jakie szantaże?...
 Przynajmniej tego oczekiwalibyśmy od polityków, by informowali obywateli, przed czym naprawdę ustępują, zamiast karmić nas nieprawdziwymi opowieściami, że „pod rządami Traktatu Lizbońskiego Polska zachowa suwerenność państwową” Dlaczego więc nie wyjawiają prawdy, a karmią nas albo poetyckimi metaforami, albo nieprawdą? Czy aby nie obawiają się, że takie wyjawienie nagiej prawdy, o presji, naciskach, metodach i formach szantażu wywieranych na nich przez Berlin czy Paryż, mogłoby skończyć ich politycznie w oczach Merkel czy Sarkozy’go? Czy zatem dla dalszych własnych karier milczą lub karmią opinię publiczną „opowieściami dziwnej treści”? Na to, niestety wygląda.
 Zauważył kiedyś trafnie Piłsudski, że gdy politykom brakuje odwagi, zdarza się, że obywatele płacą potem krwią. Niewielkiej odwagi wymaga się w demokracji od polityków, ale przynamniej tego trzeba wymagać, by informowali o presji, naciskach i szantażach, wywieranych na nich i ich kraje celem  pozbawienia ich suwerenności państwowej, więc o prawdziwym zagrożeniu. Bo jeśli nie informują o tym, zasłaniając się ukrywaniem prawdy lub milczeniem – utwierdza to tylko w przeświadczeniu, że  „grają tylko o własne kariery”. Słyszymy więc, że gdyby Polska nie ratyfikowała Traktatu Lizbońskiego – byłaby w UE „izolowana”. Co to znaczy – „izolowana”? Jeśli to przejaw wrogości wobec Polski za to, że nie chce wyzbyć się suwerenności – to znaczy, że w UE, a konkretnie w Berlinie i  Paryżu, nie mamy „przyjaciół” ani nawet „partnerów”, tylko zupełnie kogoś innego...  A jeśli tak – to właściwie dlaczego podtrzymujemy tę retorykę polityczną o „partnerstwie” czy „przyjaźni”?... Jeśli Berlin i Paryż grożą nam „izolacją” za naszą niechęć do wyzbycia się suwerenności państwowej – to taka retoryka polityczna staje się nieprawdziwa, zwodnicza i wprowadza w błąd opinię publiczną co do faktycznego stanu rzeczy.
 Cóż więc konkretnie znaczy – „izolacja”? Czy to blokada gospodarcza, sankcje karne ze strony UE? Jeszcze coś więcej?... Coś na kształt zimnej wojny gospodarczej w miejsce interwencji militarnej, którą szantażował nas „wielki brat” w minionym okresie?... Właśnie warto dopytywać o to rządzących, bo sami jakoś mówią o tym nader mało i niechętnie.

                                                                          Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »