Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 18 stycznia 2018 r.
Strona główna
Żyje się lepiej PDF Drukuj Email
30.10.2009.

     Żyje się lepiej, żyje się przyjemniej, czyli  nowe lobbies w polityce

 Zaraz po objęciu prezydentury przez Walerego Giscard d’Estaing zgłosił się do niego świeżo powołany minister kultury ze słowami: „Zanim dotrą do pana Prezydenta informacje, że żyję z mężczyzną pragnę uprzedzić pana, że żyję z dwoma mężczyznami”. Zaskoczony prezydent wybąkał coś o „prywatności życia seksualnego swoich ministrów”...
 Od tego czasu wytworzył się we Francji jakby niepisany zwyczaj, że pederasta jest ministrem kultury, a że apetyt wzrasta w miarę jedzenia – niewykluczone, że usus ów obejmie z czasem i inne resorty. Obecnie ministrem kultury jest aktywista ruchu homoseksualistów, bratanek b.prezydetna – Fryderyk Mitterrand, na które to stanowisko powołał go prezydent Mikołaj Sarkozy. Na swe nieszczęście nowy minister kultury zwierzył się przed laty ze swych „przygód” z nieletnimi w Tajlandii w książce, którą proroczo przed wieloma laty przewidywał Konstanty Ildefons Gałczyński w jednym ze swych satyrycznych wierszy, publikowanych na łamach prawicowego „ABC”(„Przygody pederastów”). O lubieżności obecnego ministra kultury Francji zrobiło się głośno, ale dopiero przy okazji zapudłowania Polańskiego w Szwajcarii - bo przy nominacji ministra było cicho, bardzo cicho. Zupełnie, jak w przypadku znanego lewaka francuskiego, Cohn-Bendita („con bandite” – jak słyszałem, mówią o nim we Francji), który po 1968 uciekł do Niemiec, zażywa dziś tam „autorytetu” niemieckiego eurodeputowanego i śmiało sztorcuje prezydenta Czech, Wacława Klausa, a który w przeszłości (co za brak wyobraźni na „minionym etapie”!) chwalił się, że pracując w przedszkolu dopuszczał się czynów lubieżnych z podopiecznymi...
 Ciekawe zatem, czy w podręcznikach współczesnej politologii uwzględnia się już rolę lobby pederastów i pedofilów w polityce? Że takie lobbies istnieją – co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Ot, weźmy najnowszy przypadek tego Francuza, Andre Bamberskiego, którego dziecko zgwałcił i zabił pewien niemiecki lekarz; mimo „europejskiego nakazu aresztowania” podejrzany przez długie lata nie był wydawany władzom francuskim i biedny ojciec zamordowanej dziewczynki - na co wiele wskazuje – sam wynajął prywatną ekipę, która podejrzanego „sprowadziła” do Francji i podrzuciła, skrępowanego, przed siedzibą policji... A czyż tajemnicza opieszałość policji i prokuratury belgijskiej w sprawie słynnego pedofila-mordercy dzieci, Marka Dutroux z „samej Brukseli” (!) nie świadczy o silnych wpływach lobby pedofilskiego „pod samą latarnią”?...
 Teraz podobny problem ma Litwa...
 Owszem, lobować i agitować każdemu niby wolno, rzecz w tym, żeby lobował i agitował za swoje pieniądze, a nie siedząc na państwowym urzędzie i za pieniądze podatników, no i żeby nie wykorzystywał urzędu dla promocji homoseksualizmu lub pedofilii, ani nie krył „kolesi po tej samej orientacji” przed wymiarem sprawiedliwości.
 Wprawdzie pedofile nie ośmielają się jeszcze mówić o sobie „odmienna orientacja seksualna”, jak to czynią homoseksualiści, i muszą jeszcze godzić się z prawdą, że są seksualnymi dewiantami, więc zboczeńcami – chociaż... Przecież pojawiają się już w Europie inicjatywy polityczne, ustawodawcze, by spółkowanie z nieletnimi zalegalizować ...„w trosce o dobro dzieci”.
 Tymczasem synod ewangelicko-luterańskiego Kościoła w Szwecji postanowił udzielać ślubów kościelnych parom homoseksualnym, co przeforsowano przez głosowanie...Jak informują media, biskupem tego Kościoła jest niejaka Ewa Brunne, która żyje w zarejestrowanym związki lesbijskim. Szwedzki synod jednak nie posunął się jeszcze tak daleko, jak anglikanie, którzy nie tak dawno  „uchwalili demokratycznie”, że „nie ma piekła”. Stąd już tylko krok do demokratycznego uchwalenia, że i Pana Boga nie ma. Po co więc Kościół?  Jak to – po co? Żeby żyło się przyjemniej! „Żyje się lepiej, żyje się weselej” – jak mawiał towarzysz Stalin.
 Czy można zatem dziwić się, że na łamach „Rzeczpospolitej” niejaki Jan Hartman, członek loży B’nai Brith, autor tekstu „Niech Żydzi zawładną Kościołem”, oburza się na tych, którzy masową aborcję przyrównują do masowego ludobójstwa?
 Każde lobby potrzebuje z czasem swych „teoretyków”. Nie ulega wątpliwości, że po „teoretykach” uzasadniających potrzebę „parytetu kobiet” we władzach państwowo-politycznych przyjdzie kolej i na „teoretyków” parytetu homoseksulanego. Francuski precedens względem obsady resortu kultury, który stał się świeżej daty „politycznym obyczajem”, przeciera drogę.

                                                                 Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »