Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
niedziela, 24 czerwca 2018 r.
Strona główna
Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata... PDF Drukuj Email
06.11.2009.

                        

                     Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata...

 Stało się to, co stać się musiało i będzie się teraz dziać nagminnie. Takie są skutki dawania posłuchu medialnym „pożytecznym idiotom” inspirowanym przez wytrawnych jurgieltników. Chociaż więc Polska niby „wymówiła sobie” pod rządami Traktatu Lizbońskiego obowiązywanie Karty Praw Podstawowych w zakresie moralności i obyczajów – to orzeczenia Trybunału w Strasburgu będą obowiązywać w Polsce, bo przecież jesteśmy – z racji członkostwa w UE – zobowiązani do przestrzegania Konwencji Praw Człowieka, więc do uznawania orzeczeń Trybunału w Strasburgu. Na razie orzeczenie zapadło wobec Włoch, ale działacze Socjaldemokracji polskiej i Partii Demokratycznej – Jakub Hubert i Jakub Dubla – już wszczęli w Polsce stosowna procedurę, aby – po wyczerpaniu toku instancji w Polsce – sprawa trafiła do Trybunału w Strasburgu... Zważywszy, że ten podjął swe „orzeczenie” jednomyślnie – niewątpliwie inne jego orzeczenia będą identyczne.
 Sprawa była w zasadzie już jasna długo wcześniej, ale słynna (czy raczej: osławiona) odmowa „europejsów” wpisania do preambuły konstytucji UE (dzisiejszego Traktat Lizbońskiego) chrześcijańskich korzeni Europu stawiała już wówczas sprawę jasno: Unia Europejska będzie także narzędziem walki z chrześcijaństwem.
 Z jednej więc strony UE będzie „dotować” np.renowacje zabytkowych kościołów, z drugiej – usuwać chrześcijańskie symbole z przestrzeni publicznej. Ale i same kościoły są przecież chrześcijańskimi  symbolami w przestrzeni publicznej – zatem tylko patrzeć, jak tolerowane będą, owszem, zabytkowe kościoły, ale pozamienianie w magazyny (dała przykład rewolucja francuska i bolszewicka), kasyna gry (dla Platformy Obywatelskiej jakże wdzięczna „przestrzeń publiczna” do zagospodarowania), domy towarowe czy przybytki show-businessu.
 Powiedzieć można, że wraz w ostatnim akordem ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego skończyła się i usypiająca taktyka „Nie płoszmy ptaszka, niech mu się zdaje, ze naszej partii sił już nie staje” – jak ją definiował Janusz Szpotański. Teraz więc „partia antychrześcijańska” występuje już z otwartą przyłbicą... Można obawiać się, że pod rządami Traktatu Lizbońskiego polityka nakreślona w „Międzynarodówce” („Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata”...) nabierze tempa i siły.
 To i nie dziwi, że minister Sikorski wraz z Francją i Niemcami chce już tworzyć „wspólną politykę bezpieczeństwa” w Europie, poprzez tworzenie „unijnych sił zbrojnych”. Te „unijne siły zbrojne” to taka maska, zasłona dymna dla wyzwolenia przynajmniej części Bundeshwery spod dotychczasowej, amerykańskiej kurateli, której poddana jest obecnie w całości poprzez NATO.Niemcy poniosły trojakie skutki przegranej wojny: podział kraju, poddanie niemieckich sił zbrojnych amerykańskiej kontroli i utratę terytoriów wschodnich. Pierwszy skutek już przezwyciężyły, drugi jest właśnie na dobrej drodze do przezwyciężenia (i to przy pomocy ministra Sikorskiego...),  trzeci – też: Powiernictwo Pruskie zapowiedziało wszak złożenie nowego wniosku do Trybunału w Strasburgu, ale już po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego.
  Ale i to wszystko było jasne, jeszcze zanim przystąpiliśmy do UE, a już na pewno – zanim podpisaliśmy Traktat Lizboński.
 W tej sytuacji nie dziwi, ot, drobiazg, że PO chce zmienić wzór oświadczeń majątkowych posłów, utajniając prywatne pożyczki zaciągane przez polityków. Przy jurgielcie zbędna jest przecież wszelka ostentacja.

                                                                      Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »