Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 10 grudnia 2018 r.
Strona główna
Potrzebny Kościół...nautralny światopoglądowo PDF Drukuj Email
18.11.2009.

                   Potrzebny Kościół ...neutralny światopoglądowo!

 („Najwyższy Czas”, 18 listopada 2009) Sąd Najwyższy Związku Radzieckiego...o, pardon: Trybunał Praw Człowieka i Obywatela w Strasburgu uznał 2 listopada br., że krzyże wiszące we włoskich szkołach naruszają „wolność człowieka niewierzącego lub innego wyznania”, a skarżącej się na ów „zamach na wolność” kobiecie przyznał 5 tysięcy euro „odszkodowania” za „stratę moralną”.
   Wedle unijnego prawa – wyrok strasburski ma moc obowiązującego precedensu na terenie całej UE. Tylko patrzeć, jak „swoich” 5 tysięcy euro zaczną domagać się niewierzący lub innych wyznań „człowieki i obywatele” jak UE długa i szeroka! Jeden drobny pozew – i 5 tysięcy euro w kieszeni!
  Ale czyż widok księdza w sutannie nie narusza także „wolności niewierzącego”? Przecież sutanna to też symbol. Za każdego księdza w sutannie, już nie tylko katechetę w szkole, ale ujrzanego na ulicy – należy się też z 5 tysięcy euro, no, powiedzmy – 3 tysiące, czyż nie?... A przecież koloratka też jest symbolem. No, koloratka... Ile wynosić powinno – wedle Trybunału w Strasburgu -  „odszkodowanie” za „krzywdę moralną”, wyrządzoną niewierzącemu publicznym widokiem koloratki? Ze dwa tysiące euro, czy może wystarczy tysiąc (nie mylić z Alicją Tysiąc)?...
  Najbardziej jednak „naruszają wolność” te krzyże, które widać na kościołach w całej Europie! Nie sposób ich przecież nie zauważyć: w Warszawie, w Lizbonie, w Madrycie, w Paryżu, w Rzymie, w Monachium, w Brukseli nawet, ba, i w Moskwie... Wszędzie, gdzie nie spojrzeć: duże miasta, czy małe, miasteczka, wsie czy przysiółki  – krzyże na chrześcijańskich kościołach, w kapliczkach! Jakież to potężne „naruszenie  wolności” wszystkich „niewierzących i innych wyznań”, którzy muszą to oglądać, muszą na to patrzeć! Za taki krzyż, kłujący w oczy i bezczelnie, publicznie dźgający swą symboliką chrześcijańską w samo spragnione wolności serce „niewierzącego lub innego wyznania” – unijny Trybunał Praw Człowieka i Obywatela ze Strasburga będzie zapewne wymierzał stosownie wyższe „odszkodowania”: 10, 15 czy może 20 tysięcy euro?...”Pażiwiom, uwidim” – jak mawiają Rosjanie, chociaż byłoby przezorniej odciąć się od tego Trybunału jeszcze zanim swym orzecznictwem upowszechni barbarzyństwo i totalniactwo. Ale jakże tu odcinać się od Sądu Najwyższego ZSRRR, pardon: od Trybunału Praw Człowieka i Obywatela w Strasburgu, rzecz jasna, gdy prezydent podpisał właśnie ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, nawet nie poczekał na Święto Niepodległości, na 11 Listopada? Gdyby poczekał, mógłby w ten dzień świąteczny powtórzyć względem niepodległości i suwerenności państwowej słynną kwestię pewnego Cretino: „Jestem za, a nawet przeciw”... 
  Ale – co tam krzyże na kościołach: przecież same kościoły są też symbolami. A czy można nie zauważyć kościoła? Czy można w Krakowie nie zauważyć Kościoła Mariackiego, w Paryżu – katedry Notre –Dame, innych symboli chrześcijaństwa w Kolonii, w Reims, w Toledo, w Burgos, w Sewilli, w Chartres, w Rouen, w Monachium a i w samym Strasburgu, pod samym nosem miejscowego „rewkomu”? ... W całej Europie!  O, za takie „naruszenie wolności”, jakim jest wystawiony na widok w publiczny kościół, symbol chrześcijaństwa, Trybunał w Strasburgu będzie orzekał jeszcze większe „odszkodowania”: dziesiątki, a może i setki tysięcy euro... Bo to jeszcze, na razie, z budżetu UE kapie trochę „miłego grosza” i dla chrześcijan, na przykład na renowacje zabytkowych kościołów, ale filozofia orzecznictwa Trybunału ze Strasburga nie pozostawia złudzeń: to tylko tak na razie, żeby „nie płoszyć ptaszka”, ale i z tym też wreszcie się skończy, chyba, że te wszystkie kościoły pozbawimy chrześcijańskiej, sakralnej symboliki i pozamieniamy na neutralne światopoglądowo magazyny... hotele... domy towarowe albo i sale dla show-businessu. Rewolucja francuska i wielka socjalistyczna rewolucja październikowa zna takie praktyki.
  Może by tak Komisja Europejska, z jej wielotysięczną nomenklaturą chciwych, pazernych na cudze pieniądze biurokratów, specjalistów od „krzywizny banana” i „zawartości cukru w landrynce” od razu ustaliła taryfę: wiele „odszkodowania” należy się „niewierzącemu” lub „innego wyznania” za krzyż w szkole, a ile za krzyż widoczny na kościele, wiele za publiczny widok sutanny, a wiele za samą tylko koloratkę, a wiele z kolei za sam kościół „widoczny w miejscu publicznym”? Ba! Samo słowo „ksiądz” też ma wymiar symboliczny, więc... Ile będzie kosztowało podatnika na przykład publiczne odezwanie się „Proszę księdza”, i co komisarze brukselscy zaproponują w zamian? „Obywatelu duchowny”?...”Człowieku i obywatelu duchowny”?...
  Ale, szlag by trafił, słowo „duchowny” też ma wymiar symboliczny, a przecież nie wszyscy „obywatele i człowieki” wierzą, że Duch istnieje, a nawet – że sami mają duszę. Ciekawe zatem, w jakiej wysokości Trybunał Praw Człowieka i Obywatela ze Strasburga zasądzać będzie już wkrótce „odszkodowania za krzywdę moralną” komuś, kto poskarży się, że usłyszał w miejscu publicznym słowo „ksiądz” albo „duchowny”: 500, czy  200 euro?... Może wystarczy 10 euro, na papierosy i piwo dla skarżących się „elementów socjalnie bliskich”, bliskich unijnym komisarzom i sędziom z Trybunału w Strasburgu?...
  Powie ktoś, że doprowadzam kwestię do absurdu... Ejże! Przecież wspomniane orzeczenie Trybunału Praw Człowieka i Obywatela ze Strasburga taką właśnie furtkę otwiera, taką właśnie drogę wytycza na świetlaną przyszłość.
  ...Jak to napisał kiedyś Stanisław Lem? „Postępując cierpliwie i metodycznie nawet konklawe można doprowadzić do ludożerstwa”. No, z konklawe pójdzie trudniej, ale ze zwykłym „obywatelem i człowiekiem” to już łatwiej... A już z „elementami socjalnie bliskimi” – jak po maśle.                                                      

                                                                    Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »