Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
czwartek, 16 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Kuchnia polityczna poleca PDF Drukuj Email
02.12.2009.

                                   Kuchnia polityczna poleca

 

*Przed wyborami... *Przez żołądek do serca  *Życie gastronomiczno-polityczne

 

 Przed wyborami – przed wyborami potraw z karty menu – trzeba się dobrze zastanowić. Ostatecznie to my zapłacimy za nasz wybór.
  Na przystawkę dobrze jest wziąć sałatkę kartoflaną „popesel”. Sałatkę tę (pożądana odmiana ziemniaków: „Waldemar”), z kawałkami tuska, każdy preparuje sobie-siak, lub owak: albo więcej kawałków tuska, albo więcej krojonej, pożywnej schetyny, z dzwonkami wypatroszonego na żywo drzewieckiego szczupaka i drobno pokruszonym chlebkiem. Odradzam chlebek świętojański z piekarni lubelskiej, „ekscelencyjny”: szybko pleśnieje. Lepszy „burmistrzowski”, z piekarni w Żarach. Zamiast sałatki może być „głowizna Kamińskiego” na zimno, albo półmisek zimnych mięs „a la hazard” (kaszana reformowana, polędwica nowobogacka, leberka tradycyjna, comber z demokratycznego jelenia, pasztet strasburski a la Soile Lautsi Albertin, galantyna z drobiu budżetowego etc.). Dla smakoszy – kawior astrachański „razwiedczyk” (kulki kalibru 7,6 milimetra).
  Po przystawce (do niej: koniecznie kieliszek oszałamiającej „palikotówki”, uderzającej do głowy) – pora na danie główne.
  W tym sezonie politycznym modna jest pieczeń z cebea (rodzaj tkanki państwowotwórczej), do niej - rozgotowana do konsystencji przecieru brukselka, surówka z młodych eurogłąbów kapusty, ziemniaczki przypieczone na ogniu walki z ksenofobią i rasizmem, posypane drobno krajanym niesiołkiem, wszystko to, oczywiście, polane sosem żydowskim, tzw. polanskym: świeża samantha, dużo grossa, holandu, cynamon, listki szwindlera, korzeń syjoński, dużo tartego, młodego rywina -  wszystko to ugniecione na poprawną politycznie pulpę, o aksamitnym, wręcz jedwabnym smaku. Łatwo wchodzi i wychodzi.
  Kuchnia sejmowa i służb specjalnych, krajowych i zagranicznych, proponuje wina czerwone, wytrawne, importowane na wyłączność: kwaskowate „Ałganow-Cetniewo”, rocznik pamiętny, o posmaku skandalicznym, także starsze, „Table Ronde”, rocznik 1989, z piwnic kiszczakowskich, wreszcie krwawe, rubinowe „Free Masur Gracia CIA”, rozlewane i butelkowane bardzo rzadko, na specjalne okazje. W zasadzie – jedna butelka na dwie osoby, jak to mówią Rosjanie: „pa pałam”.
  Polecamy znakomite gazowane wody mineralne: „Gudzowata-special” albo ukraińska „Blond Julia”, także wodę sodową „Poselską”, szybko uderzająca do głowy.
  Co na deser?
  Kuchnia sejmowa i służb specjalnych, krajowych i zagranicznych, proponuje szeroki wybór: popularny ostatnio „creme Busec” (przez młodzież nazywany „O,Karol!”), z cienko krajanymi płatkami truszczynka, kułaczka i słodkiego sariusza (cieszy się popularnością w wykwintnych stołówkach siedziby UE w Brukseli), ewentualnie rodzime ciasteczko „boni” (rodzaj „stefanki”, ale poprawnie pisze się „s-tw-anka”) - ulubiony deser Donalda z kreskówek dla dzieci, albo „wazelinę Moniki” – rodzaj lepkiego, ciągliwego budyniu, o smaku dobrze uleżonej esbecji i zapachu stokrotki.
  Po deserze – mocna czarna kawa, czarna jak przeszłość milionerów z list 100 najbogatszych „Wprost” - zwana „fozzy” albo „peweksówka”, do kawy - kieliszek koniaku „Grom-Champion-Vogel-Suisse”, a na szwajcarskie konto tej kawy i koniaku – oczywiście cygaro: polecamy markę  „Dym Sawickiej”, albo „Santa Subita Blyda Carbonaria”, ale mamy, oczywiście, także słynną „Marię Mancini”. Trudny wybór – i tylko  dla panów (których zresztą później wybierze policja). Paniom polecamy zamiast cygar cukiereczki do ssania: „koszerne”, ze znanej wytwórni ręcznie macanej czekolady „Kon-Bandyta” z Brukseli, o smaku miętowym  - albo „clintonki”, orientalne, o smaku migdałowo-pistacjowym, z okolic White Water, Pensylwania (producent: „Lewinsky and Mossadowsky Co”).
  Nasza kuchnia polityczna nie zapomina o dietetykach: dla cierpiących na zanik pamięci mamy konserwowane archiwalia na gorąco (ze zbiorów specjalnych, zarówno IPN-owskich, jak i bogatszych, zagranicznych), dla pochopnych anorektyków –  tuczący „pasztet Filozofa”, sprowadzany z kuchni uniwersyteckiej KUL, dla gastryków – nieustannie przeczyszczające „filety lustracyjne” ze śledzia, panierowane w dziennikarstwie śledczym, dla odchudzających się – wydobywczy, gorący „kubek aresztancki” z zioberkami, bardzo skuteczny, lub czerwony barszczyk „sekuła seculorum”, sycący raz na zawsze, i na wieki wieków amen.
  Singli, samotnych polityków, posłów i senatorów – zapraszamy w każdą sobotę na wieczorki zapoznawcze: spośród fordanserów polecamy „Tomasza”, a spośród fordanserek – samą słynną „Begerkę”!
  Dyskretna obsługa audi-video zapewniona...
  Czynimy intensywne starania o miły dla ucha, kojący nerwy świergot konferansjerki, najchętniej o aksamitnym głosie Joanny Senyszyn.
  Dla panów-polityków o odmiennej orientacji seksualnej polecamy nocny „streap-tease generalski” ( z udziałem czołowych gwiazd Wielkiej Rewii „Transformacja Go-Go Show” – bliższe szczegóły w „La Repubblica” i „Dzienniku”), a dla pań zorientowanych płciowo na Lesbonę – podniecający, medialny „streap-tease Beaty”.
  Zapraszamy nasze elity do intensyfikacji życia polityczno-towarzysko-gastronomicznego w lokalach konstytucyjnych organów władzy państwowej!
  Miłej zabawy!

                                                      Maitre d’hotel: Marian Miszalski

 

  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »