Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 19 października 2018 r.
Strona główna
Powrót sitwy PDF Drukuj Email
09.12.2009.

                            Powrót sitwy: ku chwale Poncjusza Piłata

 

       *Co wolno wojewodzie*Pan prokurator ma rację...*Podatek zastąpi abonament
          *Prawdy nie ma, krzyże pozdejmować! *”Misjonarze” mediów publicznych                  

 Kto by pomyślał, że wielkopańskie „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie” stanie się regułą życia w „demokratycznej Polsce, przestrzegającej praw człowieka, obywatela i mniejszości narodowych, części Unii Europejskiej pod Traktatem Lizbońskim”!... Chociaż cała ta Polska widziała, jak p.Janusz Kaczmarek pędził do p.Ryszarda Krauzego na 40 piętro „Mariotta”, żeby złożyć mu meldunek – prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie przecieku. Ba! Prokuratura uznała, że pan Kaczmarek miał prawo kłamać jako świadek przed prokuratorem, i to nawet po uprzedzeniu go, że za fałszywe zeznania grożą surowe kary. Podobno prokuratura zastosowała interpretację Sądu Najwyższego, wedle którego nawet świadek pod prokuraturem może kłamać, o ile spodziewa się, że wkrótce może ze świadka stać się podejrzanym... Taka interpretacja urągają cywilizacji opartej na prawdzie, ale „Czym jest prawda?” – pytał już Poncjusz Piłat, zanim wydał Chrystusa żydom. Jakże „niezawisły” Sąd Najwyższy mógłby inaczej interpretować, gdy Strasburg nakazuje zdejmować krzyże w szkołach?...
  Tylko więc patrzeć, jak nie tylko prokuratorzy, ale i „niezawisłe” sądy zezwalać będą niektórym świadkom („co wolno wojewodzie”...) na fałszywe zeznania pod przysięgą. Ba! Już tak się stało w mieście Łodzi, gdzie mecenas Tomasz J. zeznając pod przysięgą jako świadek w sądzie (w sprawie dziennikarzy, powyrzucanych z pracy w stanie wojennym) wyparł się współpracy z SB, chociaż z akt łódzkiego IPN, dostępnych sądowi, wynika niezbicie, że to on właśnie był TW „Till” i TW „Harcerz”. Pierwsze jaskółki nie czynią wiosny, ale na pewno ją zapowiadają...
  A tu właśnie oddzielono prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości! No, to teraz „niezależna” prokuratura już sobie pozwoli, zwłaszcza, gdy (nie zlustrowana) Krajowa Rada Sądownictwa przedstawi prezydentowi do nominacji aż dwóch kandydatów, a co jeden – to „kaczmarek”!
  Ironiczna przyśpiewka z lat stalinowskich brzmiała „Pan prokurator ma rację, mamy w Polsce demokrację”. Przyśpiewka ta znów nabiera aktualności. III RP jako kontynuacja PRL w warunkach demokratycznych? Hm. Nie brak i opinii, że w ogóle państwo polskie zanika, a w jego miejsce wchodzą rozmaite mafie, służby krajowe i zagraniczne, sitwy, koterie, korporacje zawodowe – słowem „burdel i serdel”, saisonstaadt, państwo sezonowe... Być może jedno nie wyklucza drugiego, a nawet na pewno.
  We wrześniu na przykład odbył się w Krakowie Kongres Kultury. Po pierwsze „ludzie kulturalni” odrzucili tan pomysł, żeby państwo nie wtrącało się do kultury – przyjęli kierunek odwrotny: żeby się wtrącało i zabierało jak najwięcej forsy podatnikom z przeznaczeniem na upaństwowioną kulturę. „Ludzie kulturalni” opowiedzieli się zatem za państwowym mecenatem nad kulturą, chociaż powszechnie wiadomo, że „państwowy mecenat” to pseudonim propagandy. Ci sami „ludzie kulturalni”, którzy pozapraszali się wzajemnie do Krakowa, podjęli też inicjatywę Agnieszki Holland, żeby powołać Obywatelski Komitet Mediów Publicznych, którą to inicjatywę „przyjęli politycy”  – jak pisze mętnie gazeta żydowska (jacy politycy? w jakim trybie?...)  – i „przy ich akceptacji” Komitet taki powstał. Ten Komitet liczy niespełna 70 osób, w tym element ideowy w osobach Olgi Lipińskiej, Wisławy Szymborskiej, Andy Rottenberg, Przemysława Gintrowskiego, Pawła Edelmana, Jacka Żakowskiego itd.,itp.,etc.  jest w jaskrawej nadreprezentacji, całkiem jak ci Żydzi, co to dominowali całkowicie w KC Komunistycznej Partii Polski. Komitet ów ma nie tylko przygotować nowy projekt ustawy medialnej, ale i wybrać Radę Mediów Publicznych. Ta Rada z kolei ma „zastąpić dzisiejsze zarządy i rady nadzorcze telewizji publicznej i radia publicznego”, a wybrana ma zostać w otwartym konkursie,  ale – uwaga! -  przez tenże Obywatelski Komitet Mediów Publicznych... Kółko się więc zamyka w wąskim kręgu b.Unii Wolności, gazety żydowskiej i „przyległości”... To będą ci „menago-macherzy” i „misjonarze” od mediów publicznych?...
  Nie trudno wyobrazić sobie, jaką ustawę, jaką Radę Mediów Publicznych, jaki „system kontroli” i jakie finansowe „preferencje misyjne” zapewni mediom publicznym ów Komitet, co to wybrał się na krakowskim Kongresie Kultury. Powiedzieć można, że „przy akceptacji polityków” (konkretnie: pp.Zdrojewskiego i Tuska) nową ustawę medialną opracowuje lobby żydowskie, pozbawione póki co reprezentacji parlamentarnej. 
  Na razie Komitet ów proponuje, żeby zamiast abonamentu telewizyjnego (płaconego od telewizora czy radioodbiornika) – każdy, kto płaci PIT lub CIT, płacił 8 złotych miesięcznie podatku na media publiczne. Ściągną więcej szmalu z obywateli, niż poprzez abonament!... To dopiero będzie złota żyła na posady dla kolesi, na propagandę „demokratycznego państwa prawa, szanującego prawa człowieka i obywatela”” itd.,itp.,etc., na politycznie poprawne programy „misyjne”  -  pod warunkiem, ma się rozumieć, że „co wolno wojewodzie to nie tobie, smrodzie” , oraz, że w ostatecznej instancji to „pan prokurator ma rację” i on najlepiej interpretuje „demokrację”.
  Czy jednak pod rządami tej nowej ustawy i tej nowej Rady Mediów Publicznych, i pod tą „kontrolą społeczną” wspomnianego środowiska - takie filmy, jak wybitny, krótkometrażowy dokument  Engelkinga o wizycie ministra Kaczmarka u „biznesmana” Krauzego w „Mariocie” będzie promowany, w ramach „edukacji demokratycznej społeczeństwa”, krzewienia wiedzy o „mechanizmach funkcjonowania demokracji” – czy też, przeciwnie, będzie schowany na półkę?... Będzie uznany za „dzieło misyjne”, czy, przeciwnie, za ściganą „pornografię polityczną”? Czy pod rządami tej nowej ustawy zobaczymy inne ciekawe filmy dokumentalne:  np. jak Zbycho spotykał się z Rychem na cmentarzu? Wesołe powtórki (TVP Kultura!) z „Kuszenia Beaty Sawickiej”? Albo reportaże telewizyjne: rezydencja Drzewickiego na Florydzie, firma rodziny Cimoszewiczów w Seattle?... Słowem: czy dokument polityczny będzie w cenie – czy raczej skazany na niebyt, a zamiast prawdy i jej krzewienia telewizja publiczna będzie nam serwować „chały” Agnieszki Holland i jej córki, nudziarstwo Gintrowskiego, ekscesy Andy Rottenberg z Agatą Passent jako prezenterką – itd., itp., etc.?...
  Gdy świadek może kłamać „pod prokuratorem” i pod przysięgą w sądzie – czemu by „media publiczne” nie miały okazać się znów folwarkiem sitwy i siuchty?
  Tymczasem doszło do bliskiego spotkania „Alka” ze „Stokrotką”. „Alek” twierdził, że jako człowiek „otwarty na ludzi”, nie nadawałby się na konfidenta; trzymał więc linię „Czy te oczy mogą kłamać?”...
  A słynny dyplom magistra?...
  Chiba tak.

                                                                     Marian Miszalski 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »