Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 19 grudnia 2018 r.
Strona główna
Muzeum Narodowe w roli agitatora? PDF Drukuj Email
11.12.2009.

                        

                      Muzeum Narodowe w roli agitatora?

 Latem przyszłego roku pederaści i lesbijki chcą zorganizować w Warszawie „Pride –Parade”, Paradę Dumy, dumy pederastów i lesbijek. Można zapytać: z czego tu być dumnym?... –ale mniejsza z tym. Ciekawsze, że pod tę akcję propagującą homoseksualizm podłącza się...państwowe Muzeum Narodowe, zapowiadając jako „pendant” do parady seksualnych dewiantów wystawę „Homo Ars Erotica”. Mamy zatem powrót  do komunistycznych zwyczajów: do działalności instytucji państwowej jako przedłużenia propagandy, tym razem -  „odmiennych orientacji” - w ramach politycznej poprawności, tej współczesnej edycji marksizmu. „W warunkach demokracji” powrót ten trzeba jednak jakoś zakamuflować, żeby nie kojarzył się zbyt jaskrawo z praktykami „kulturalnymi”  minionego okresu. Toteż na stronie internetowej Muzeum Narodowego możemy przeczytać w uzasadnieniu zapowiadanej ekspozycji taką oto ciekawą politgramotę: „Muzeum Narodowe jako instytucja krytyczna, podejmująca ważne dla życia publicznego tematy, stymulująca procesy rozwoju społecznego oraz kształtowania demokracji...” – (to znaczy -  jako propagandysta i agitator?) – „uznaje za swą powinność aktywne uczestnictwo w debacie, jaka toczy się w Europie, także w naszym kraju, na temat miejsca mniejszości seksualnych w kulturze i życiu społecznym... – (debata jest pozorna: to „miejsce” jest ciągle takie samo – margines normalności) – ma zatem „dostarczyć społeczeństwu wiedzy na temat homoerotycznej kultury wizualnej” – (ale dlaczego za publiczne pieniądze?).
  Muzeum Narodowe – podążając w tym ujawnionym kierunku (nowa  orientacja  „artystyczna”?) zaczyna przypominać... partię polityczną: więc „instytucję krytyczną”, „podejmującą ważne dla życia publicznego tematy”, „stymulującą procesy rozwoju społecznego” (całkiem, jak dawniej PZPR) oraz „kształtującą demokrację” (dobrze, że nie „ludową”, ale jednak!). Jako podatnik nie po to przecież płacę podatki na Muzeum Narodowe, żeby cokolwiek krytykowało, stymulowało (z demokracją włącznie), a zwłaszcza podejmowało „ważne tematy”... Chciałbym tam oglądać  sztukę jak najdalszą od polityki, a przez to – tę najbardziej uniwersalną. Słowo „narodowe” zobowiązuje, bo jak dotąd nie ma kultury uniwersalniejszej od narodowej, czego najlepszym dowodem festiwal aż „ Czterech Kultur” w Łodzi, popierany przez Ministerstwo Kultury... Chyba, że „kultura chrześcijańska”, ale tej akurat ministerstwo w żadnej oficjalnej formie nie popiera, a w sprawie orzeczenia trybunału strasburskiego względem krzyży we włoskich szkołach w ogóle straciło mowę... A przecież posłanka Senyszyn doprowadzi i do orzeczenia względem szkół polskich; co nie, panie Zdrojewski? Jak to właściwie jest w pańskim ministerstwie z tą kulturą uniwersalną?... Uniwersalna – czy „mniejszościowa”?...
 Tymczasem Manuela Gretkowska objawiła nam, że Polska nie jest już „kobietą” (jak mniemała rok temu), ale jest „zapijaczonym mężczyzną”. Niewykluczone, że wkrótce Manueli Gretkowskiej zda się, że „Polska jest homoseksualistą”, i zamiast Partii Kobiet założy Polską Partię Pederastów i Lesbijek. Czy też „zapijaczonych”, czy wyłącznie trzeźwych? I czy tak ważny fakt z „życia społecznego”, jakże „stymulujący procesy rozwoju społecznego”, a zwłaszcza „kształtujący demokrację” – ujdzie uwagi Muzeum Narodowego pod jego obecną dyrekcją? Czy z tej okazji możemy liczyć w Muzeum Narodowym na jakieś „pendant”, na jakąś większą ekspozycję, „zorientowaną” na przykład tak: „ Ars Homo-Politica””? Bo czyż nie jest to „ważny temat dla życia publicznego”, czyż nie „stymulowałby procesów rozwoju społecznego”, czy nie „kształtowałby demokracji”?... Gdy minister kultury Francji jest pederastą i „aktywistą homoseksualnym”, gdy minister spraw zagranicznych Niemiec także?
 Jak widać – wszystko jeszcze przed dyrekcją Muzeum Narodowego, jako „instytucji krytycznej”, co to za swą powinność uznaje „uczestnictwo w debacie”, „kształtowanie”, „stymulowanie”, „dostarczanie wiedzy” i tak dalej. Ale, na Boga, to Muzeum Narodowe podlega przecież ministrowi rządu Najjaśniejszej Rzeczpospolitej!...
 ...Niestety, konkretnie p.Zdrojewskiemu z PO.
 Jaki pan - taki kram.
    A tu i Wajda coś zapowiada: film o Wałęsie jako bohaterze... Czy nie byłby ciekawszy film o tym, jak to za paruzłotowe udziały założono „Gazetę Wyborczą”, z udziałem, ma się rozumieć, i Wajdy? Czy nie byłby ciekawszy film o tym, jak to Bartek Frykowski „nadział się na nóż” u Wajdówny? Czy nie byłby ciekawszy film, jak to nagle całe „dziennikarstwo sensacyjno-śledcze” diabli wzięli w tym przypadku – i dlaczego?... No i czy minister Zdrojewski wsparłby taką oddolną, obywatelską, stymulującą, kształtującą, dostarczającą wiedzy inicjatywę filmową, niechby i cokolwiek dziś muzealną?

                                                      Marian Miszalski

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »