Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 18 stycznia 2018 r.
Strona główna
Manipulacje wokół prawdy PDF Drukuj Email
18.12.2009.

Manipulacje wokół prawdy

 

 ( „Niedziela”. 17 grudnia 2009) Kilka lat temu głośna była „afera naukowa” w Ameryce, gdzie przygwożdżono kłamstwa wielu „naukowców”, celowo zawyżających w swych pseudobadaniach, dla potrzeb propagandy i za korzyści materialne, procent homoseksualistów w amerykańskiej społeczności. Nawiasem mówiąc – te pseudobadania, wpisujące się w modne trendy „politycznej poprawności”, legły u podstaw...głosowania w pewnej opiniotwórczej organizacji medycznej, w wyniku którego uznano homoseksualizm nie za seksualną dewiację (jak uznawano wcześniej), ale za odrębna „orientacje seksualną”... Na szczęście prawda ustalana przez głosowanie nie ma mocy obowiązującej, co najwyżej – moc komiczną.

Właśnie w Anglii głośna jest obecnie inna afera: hakerzy włamali się do komputerów innych „naukowców”, propagujących z uporem godnym lepszej sprawy „niebezpieczne ocieplenie klimatyczne”, wywoływane rzekomo przez przemysł energetyczny. Hakerzy ujawnili, że „naukowcy” ci preparowali wyniki swych badań dla potrzeb propagandy silnego lobby finansowo-przemysłowego, usiłującego zmuszać biedniejsze kraje do zakupów bardzo drogiej technologii poprzez wyolbrzymianie zagrożenia cieplarnianego...

          Warto zauważyć, że klimat na kuli ziemskiej czasem ociepla się, czasem ochładza, zupełnie niezależnie od ludzkiej działalności. W Polsce na przykład jeszcze w siedemnastym wieku winnice popularne były na jej dzisiejszych, południowych rubieżach, sięgając aż po Lubelszczyznę, chociaż żadnego „niebezpiecznego” przemysłu jeszcze w Europie nie było...

 Upowszechnia się niebezpieczne igranie prawdą, zaprzęganie jej do polityczno-propagandowej roboty w postaci półprawdy, ćwierć prawdy czy zwykłego kłamstwa. W naszych demokratycznych czasach, gdy „demokracja” staje się często fetyszem i bożkiem współczesnego bałwochwalstwa, szczególnie niebezpieczne są próby ustalania prawdy w drodze „głosowania” albo sugerowania poprzez „sondaże”, że tam, gdzie większość, tam prawda.

 Wykorzystując większość parlamentarną Platforma Obywatelska pozbyła się z sejmowej komisji śledczej badającej aferę hazardową dwóch posłów opozycji, nie tylko o wykształceniu prawniczym, ale i z długoletnią praktyką. Wcześniej, wykorzystując swa większość w tej komisji, Platforma Obywatelska tak rozszerzyła zakres prac komisji śledczej, że dla zbadania wieloletniej praktyki ustawodawczej Sejmu względem hazardu trzeba by raczej zatrudnić całą Najwyższą Izbę Kontroli, a nie tylko kilkuosobową komisję sejmową... Intencje PO są aż nadto czytelne: rozwodnić konkretną „aferę Chlebowskiego” i kolesi-aferałów, rozmyć ją i w ten sposób uciec od politycznej (i nie tylko!) odpowiedzialności.

          W bardzo podobnym kierunku zmierzają inicjatywy Platformy Obywatelskiej względem zmian w statusie Instytutu Pamięci Narodowej. Uważne przestudiowanie tych inicjatyw pokazuje, że i w tym przypadku chodzi o podporządkowanie Instytutu Pamięci Narodowej „neutralnym historykom”, których jednak ...wybierałby upolityczniony, upartyjniony Sejm, a w samym Instytucie Pamięci Narodowej autorytet naukowy zostałby zdegradowany na rzecz „kolegialnego kierownictwa”, ulubionej formuły wszelkiej maści lewicy dla rozmywania odpowiedzialności i dla forsowania „demokratycznego” ustalania prawdy.

          Nie przypadkiem także właśnie od samego Donalda Tuska wyszła ostatnio kuriozalna propozycja wzmocnienia partyjnictwa poprzez taką zmianę  Konstytucji, która fundowałaby Polsce „kanclerski” system rządów – więc skrajną postać rządów parlamentarno-gabinetowych, opartych już wyłącznie na wszechwładzy partyjnej większości, obejmującej nie tylko ustawodawstwo, ale i władzę wykonawczą. Można rozumieć, gdy system taki fundują sobie państwa o długotrwałej praktyce demokratycznej, gdy partie polityczne nie są podatne na zewnętrzne i wewnętrzne naciski i ingerencje pozaprawne, gdzie długa kultura demokratyczna jest głęboka, a niezależne media pilnują dobrych obyczajów politycznych. W warunkach młodej polskiej demokracji, podszytej w dodatku nie przezwyciężoną jeszcze do końca spuścizną PRL-owską, gdzie obowiązują nadal „dekrety bierutowskie” i nie przeprowadzono dekomunizacji (na wzór niemieckiej denazyfikacji) – powierzanie pełni władzy oligarchicznym partiom niewiele ma wspólnego z poszukiwaniem dobra wspólnego w życiu narodu.

 Toteż świecenia nam w oczy „niemieckim systemem kanclerskim” obliczone jest na głupotę lub naiwność odbiorców takiej „politgramoty”: w Niemczech denazyfikacje przeprowadzono aż do bólu (wyroki śmierci, długoletnie kary więzienia, pozbawienie członków partii nazistowskiej prawa sprawowania funkcji publicznych) – podczas gdy w Polsce żaden z funkcjonariuszy u członków PZPR nie stanął przed sądem, ani nie dostał zakazy sprawowania funkcji publicznych! To jest ta różnica.

Zastanawiające, że niektórzy „naukowcy”, prezentowani jako „wybitni konstytucjonaliści”, podchwycili początkowo gorliwie propozycję Tuska, a zaczęli wycofywać się z niej „rakiem” dopiero wtedy, gdy...sondaże opinii publicznej pokazały całkowitą niepopularność tuskowego pomysłu. Wpadli we własne sidła – nauki upolitycznionej, na potrzeby bieżącej propagandy partyjnej?...

          Tymczasem i ze środowisk naukowych (tych autentycznie naukowych), płyną coraz częściej sygnały, że pozyskanie tzw. grantów na badania naukowe, których tematy rozsadzają ciasne ramy „politycznej poprawności” (więc krypto-propagandy) lub nie mieszczą się w nich – staje się bardzo, bardzo trudne...Wręcz niemożliwe.

 Stary konflikt między prawdą a polityką, tym razem w warunkach demokratycznych?...

                            

Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »