Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 21 października 2018 r.
Strona główna
Kradzież oświęcimskiej tablicy PDF Drukuj Email
19.12.2009.

             Kradzież oświęcimskiej tablicy: prowokacja Mossadu?

 Nieznani sprawcy skradli napis z bramy byłego niemieckiego obozu przymusowej pracy niewolniczej w Oświęcimiu, będącego zarazem miejscem  ludobójstwa. Policja polska zapewnia, że wykrycie sprawców „stawia sobie za punkt honoru”, ale pamiętamy, że i wykrycie sprawców zabójstwa komendanta głównego policji, Marka Papały, policja też „stawiała sobie za punkt honoru”, a sprawców nie wykryto. Wprawdzie wykrycia zabójców małżeństwa Jaroszewiczow, czy gen. Fonkowicza, także ks.ks. Suchowolca, Zycha, Niedzielaka nie stawiano sobie  aż za „punkt honoru”, ale też ich nie wykryto, nie mówiąc już o prawdziwych mocodawcach zabójstwa ks.Jerzego Popiełuszki... Można więc przypuszczać, że i sprawców tej dziwnej kradzieży policja też nie wykryje, bo jej motywy wyglądają na polityczne.
  Wiadomo już, że kradzież była świetnie przygotowana i zorganizowana, a co najważniejsze – że sprawcy znali doskonale topografię urządzeń zabezpieczających!...Wiedzieli, jak pracują kamery, co „widzą”, a których miejsc „nie widzą”...
   Niezawodny Szewach Weiss, b.ambasador Izraela w Polsce, powiada natychmiast: „Jeżeli kradzież napisu jest sprawką neonazistów, sympatyków Adolfa Hitlera, to sprawa będzie miała znacznie poważniejszy wymiar. Oznaczać będzie, że zło nie zostało do końca wyplenione, że zło się odradza. Tego nie wolno ignorować”.
  W tym kierunku idzie też natychmiastowa, jakby uzgodniona wcześniej sugestia dyrektora Instytutu Yad Vashem, Awnera Szalewa: „Podejrzewam, że chodzi tu o neonazistów kierujących się nienawiścią do obcych” – powiada zagadkowo. Bo co miałaby wspólnego „nienawiść do obcych”  - z tą tablicą?...To Niemcy byli przecież „obcy” w okupowanej Polsce, a nie mordowani tam Polacy i polscy Żydzi. Najwidoczniej jednak Anwer Szalew wie już, z jakiego klucza ma śpiewać. W podobny ton uderza natychmiast wicepremier Izraela, Silwan Szalom: „To wstrętny czyn, który ma charakter profanacji. Ten gest świadczy po raz kolejny o istnieniu wrogości i przemocy wobec Żydów” – powiada.
  Żydowscy szowiniści sugerują zatem od razu, że napis skradli obecni w Polsce neonaziści lub faszyści („sympatycy Hitlera”, którzy – uwaga: „odradzają się” w Polsce...), celem „zadania bólu Żydom” z racji swego  antysemityzmu.
  Interesujące to sugestie, ale przecież cieniutkie, głupiutkie i nie jedyne.
   Można, i to bez większych trudności, wyobrazić sobie, że to prowokacja żydowskich służb specjalnych, w których w swoim czasie pracował przecież i Szewach Weiss. Hipoteza to bardziej prawdopodobna od tej, że kradzieży dokonali „polscy hitlerowcy”... Już raz mieliśmy do czynienia z podobną prowokacją – prowokacją zwaną „pogromem kieleckim” – nadzorowaną przez samego Jakuba Bermana, żydowskiego szowinistę, a mającą wytworzyć w opinii publicznej świata przekonanie, że Polacy to naród urodzonych antysemitów. Na planie politycznym prowokacja ta miała zarówno ułatwiać żydowską (na zasadzie wyjątku) emigrację do Izraela zaraz po wojnie, ale i obsadzanie kluczowych stanowisk w komunistycznym aparacie przemocy i zbrodni – Żydami. Hipoteza, że i tym razem mamy do czynienia z podobną prowokacją jest o wiele bardziej prawdopodobna niż sugestia, że zrobili to jacyś antysemici... Po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego nabiera bowiem znów aktualności sprawa wznowienia roszczeń żydowskich wydrwigroszy pod adresem Polski. Domagają się oni od Polski wielu miliardów dolarów... Ostatnio, w marcu 2006 roku, sąd amerykański odrzucił pozew tych grandziarzy, uzasadniając odrzucenie ich pozwu tym, że: „Polska jest krajem suwerennym, a kraje suwerenne nie mogą być pozywane przed sądy amerykańskie”. Ale po ratyfikacji przez Polskę Traktatu Lizbońskiego – Polska de iure przestała być od 1 grudnia br. państwem suwerennym, stając się częścią nowego, powstałego z tą datą państwa – Unii Europejskiej. Jeśli więc organizacje żydowskich wydrwigroszy złożą ponowny pozew – jest bardzo prawdopodobne, że sąd amerykański już go nie odrzuci!
  Hipoteza, że mamy do czynienia z prowokacją żydowskiego Mossadu, staje się zatem bardzo prawdopodobna: żydowskim szowinistom i faszystom potrzebny jest pretekst do ponownego ataku w tej wojnie psychologicznej, wypowiedzianej narodowi polskiemu już w 1991 roku przez ówczesnego przewodniczącego Światowego Kongresu Żydów, Izaaka Singera. Oświadczył on wówczas bezczelnie, że „jeśli Polska nie spełni żydowskich żądań finansowych będzie upokarzana na arenie międzynarodowej”. Hipoteza, że ta dziwna kradzież to robota żydowskiego Mossadu i ma dać pretekst do nowych „oskarżeń zmiękczających” wobec Polski w ramach owej wypowiedzianej Polsce wojny – jest bardziej prawdopodobna od hipotezy, że kradzież ta to robota „polskich faszystów”...
  Znakomite przygotowanie tej kradzieży przemawia dodatkowo na korzyść takiej hipotezy: któż bowiem zna lepiej zabezpieczenia obozu oświęcimskiego niż żydowskie służby specjalne, które nadzorują żydowskie, masowe wycieczki do oświęcimskiego obozu?... Czy wkrótce usłyszymy: „Ta antysemicka, faszystowska Polska nie dość, że profanuje obóz, to jeszcze  nie che nam dać pieniędzy?”...
  Szewach Weiss, zwłaszcza jako b.funkcjonariusz bezpieki, powinien przynajmniej i taką hipotezę uwzględnić w swych śmiałych sugestiach... A może nadal pracuje w tych żydowskich służbach i wykonuje ich zadania? Podobno z tych służb nigdy się nie wychodzi.
  Ich metody coraz częściej postrzegane są na świecie jako totalitarne, a nawet faszystowskie. Właśnie m. minister spraw zagranicznych Izraela (też ze służb specjalnych, jak Szewach Weiss), Cywia Liwni wystraszyła się ostatnio wjazdu do Wielkiej Brytanii, z obawy przed aresztowaniem  pod zarzutem udziału w ludobójstwie ludności palestyńskiej.
  Stawiam zatem roboczą hipotezę, znacznie bardziej prawdopodobną od hipotez żydowskich, że za kradzieżą tablicy z bramy obozu oświęcimskiego stoi Mossad. „Is fecit, cui prodest”, „ten zrobił – komu na tym zależy” – głosi mądra rzymska sentencja prawnicza, a komu bardziej zależy dziś na bezczelnym oczernianiu Polaków jako „antysemitów” i „faszystów” – niż żydowskim wydrwigroszom z „przedsiębiorstwa holocaust” – jak to trafnie określił jeden z krytyków tych grandziarzy, sam pochodzenia żydowskiego, prof. Norman Filkenstein?
  A co do „punktu honoru” naszej policji - policji, a raczej polskich służb specjalnych... Cóż, może i schwytaliby sprawców, gdyby nie podlegali rozmaitym politykom, zwłaszcza z Platformy Obywatelskiej. Przecież to minister Radosław Sikorski zaakceptował niedawną parafę polskiego rządu pod „deklaracją praską”, uznająca zasadność żądań żydowskich wydrwigroszy, kierowanych pod adresem „niektórych krajów” Europy środkowo-wschodniej. Wprawdzie delegat ministra Sikorskiego, Władysław Bartoszewski stwierdził potem ustnie, że „deklaracja ta nie dotyczy Polski” – ale delegat żydowski zaraz przywołał go do porządku oświadczając, że przeciwnie, „dotyczy i Polski”. A polska parafa pod deklaracja została...  Czy jednak pp.Bartoszewski, Sikorski, Tusk et consortes zapłacą z własnych kieszeni te pieniądze żydowskim wydrwigroszom, gdyby okazało się, że szantaż tych grandziarzy akceptuje Bruksela?...

                                                                       Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »