Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 15 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Przyjazne państwo PDF Drukuj Email
21.01.2010.

                      Przyjazne państwo na ścieżce przemian

  Czy pod rządami Platformy Obywatelskie wracamy na tę szczególną ścieżkę „demokratycznych przemian”, którą znaczy śmierć Jaroszewiczów, Fonkiewicza, Sekuły, Dębskiego, Papały – nie licząc ważnych świadków w „najważniejszych sprawach”, co to zuchwale „powiesili się” w celach przy „wzmożonej czujności” śledczego nadzoru?... Chyba tak, więc pytanie: kto następny? – wydaje się uzasadnione.
  Jeszcze minister Ćwiąkalski w odruchu przyzwoitości „oddał się do dyspozycji premiera” po tym, jak „powiesił się” w celi ważny świadek w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika i premier Tusk ministra zdymisjonował. Ale teraz, gdy (jak wiele wskazuje) świadkowi Zirajewskiemu podano jakąś trutkę z opóźnionym działaniem - minister Kwiatkowski  powołał już tylko  komisje... Jasne: człowiek przywyka do realiów, więc po co zaraz dymisja? Już minister Czuma był jej niechętny, więc minister Kwiatkowski w ogóle nie rozważał nawet tej możliwości. W końcu ministrowie sprawiedliwości nie mogą być, jak kefir, jednodniowi; jakaś „stabilizacja” w rządzie Tuska jest potrzebna, nawet gdyby co dzień wybuchała afera, czy wieszał się albo umierał na „zator” jakiś świadek koronny... Jużci widać, że pod rządami Platformy Obywatelskiej sprawa będąca „punktem honoru polskiej policji” wyjaśniona nie zostanie, zostanie natomiast pytanie, czy pod rządami Platformy Obywatelskiej pojęcie „honoru” w ogóle jeszcze zachowuje jakiś sens? Obserwując niektóre „występy” Palikota czy Niesiołowskiego ( a przecież znajdują chętnych naśladowców...) – można wątpić, a już gdy rozważyć polityczne credo ministra Sikorskiego – „Dorżnąć watahę!” – nawet wątpliwości stają się zbędne. Cóż zresztą pozostaje ministrowi, który haniebnie położył swą parafę  pod „deklaracją praską” , chociaż nie musiał – jeśli już tylko nie „dożynanie watahy” na swym lokalnym podwórku?... A tu prof. Staniszkis dziwi się publicznie, że szefem sejmowej komisji spraw zagranicznych może być właściciel biura turystycznego z Radymna czy Nieszawy... ja się dziwię, że pani profesor się dziwi. Ryba śmierdzi od głowy, jak pan, taki kram, kto z chłopem pije, ten z nim pod płotem leży itp., itd.,etc.
   A wszystko to upaćkane tym mlekiem, co to rozlało się na „cześć i honor” posłanki PO, Sawickiej, i jeszcze zanim wyschło – już podlane zostało pikantniejszym sosem, który ubrudził senatora PO, Piesiewicza...
  Na domiar nieszczęścia „powiesił się” też w międzyczasie sam Dyrektor Generalny Kancelarii Premiera Tuska, Michniewicz. Sprawa ta zagadkowo i totalnie zamieciona została pod dywan, chociaż denat odpowiadał za tajność prac kancelaryjnych i miał wgląd we wszystkie niemal akta osobowe urzędników rządowych... Lud szepcze, że to ciąg dalszy „tajemniczego zniknięcia szyfranta Zielonki”, ale, wiadomo: czego to ciemny lud nie wymyśli, żeby jakoś powetować sobie milczenie oświeconych „europejczyków”. „Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było, nigdy jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było” – mawiał dobry wojak Szwejk, i chociaż nie są to sprawy „do śmiechu”, to przecież na ich tle rządy Platformy Obywatelskiej tracą wszelką powagę, a zdominowana przez PO komisja śledcza „hazardowa” zastępuje już tylko dotkliwy brak telewizyjnego kabaretu. Jak się nie ma co się lubi w show-biznesie, pozostaje przyglądać się rządom Platformy Obywatelskiej. „Oto leci kabarecik”: przyjazne państwo na ścieżce demokratycznych przemian... Jaki będzie kolejny „numer”?

                                               Marian Miszalski

 

 

  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »