Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
czwartek, 16 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Poezja, seks i polityka PDF Drukuj Email
04.02.2010.

                              Polityka, seks i poezja

 Poeci bywają niekiedy lepszymi komentatorami politycznymi, niż zawodowi publicyści: a to stąd, że poeci są w swych metaforach bardziej uniwersalni, podczas gdy publicystów ogranicza zwykle „tu i teraz”.

 Pisał biskup Krasicki: „Próżno się mniemaną potęgą nasrożył rząd, który na cnocie rządów nie założył”. Wydawałoby się, że dzisiaj, w czasach „seksu wyzwolonego” samo słowo „cnota” nie ma już żadnej wartości – a jednak!...

Weźmy( „na ten przykład”) Platformę Obywatelską: nie założyła swych rządów

na cnocie, bo już w poprzednim wcieleniu – by tak rzec: pierwiastkowym –  jako Kongres Liberalno-Demokratyczny straciła cnotę z Wałęsą, zyskując pośród demokratycznych mas ludowych ksywę „Kongresu Aferałów”. Gdy „aferałem” zostaje b.komunista – to daje się zrozumieć, ale gdy „liberał” kończy jako „aferał” – to jest wyższy stopień politycznej prostytucji. A przecież był to dopiero początek!...

 Podczas pamiętnej debaty telewizyjnej Lech Kaczyński-Donald Tusk, podczas ostatniej kampanii prezydenckiej, uwagę zwracała ściągnięta do studia telewizyjnego klaka Tuska, która stwarzać miała wrażenie „spontanicznego, demokratycznego poparcia” dla Tuska. Już wtedy nasuwała się refleksja, że zorganizowana klaka(„burnyje apłodismenta”) to pomysł totalniacki „w warunkach demokratycznych”” i że prostytucja polityczna Kongresu Liberalno-Demokratycznego nie zatrzymała się na Kongresie Aferałów, ale może niebezpiecznie ewoluować w kierunku repety z PZPR, ma się rozumieć – „w warunkach demokratycznych”. Gdy gen.Gromosław Czempiński był uprzejmy zwierzyć się, że „w dużej mierze przyczynił się do powstania Platformy Obywatelskiej” podejrzenie to nabrało stosownej głębi, a gdy media poinformowały, że zginęło mu z konta szwajcarskiego milion dolarów – podejrzenie to zaczęło graniczyć niemal z pewnością. Więc Platforma Obywatelska to taka „wydmuszka”, taka fasada władzy – za którą pozakonstytucyjne ośrodki władzy, rodem spod „okrągłego stołu”, pociągają za sznurki?...

 „Praca posła ciężka, szczera: rano poseł się ubiera, fagas krawat mu dobiera, potem idzie do fryzjera”... – pisze inny poeta. Ba – czy tylko krawat dobiera mu fagas? Obserwując metamorfozę posła Chlebowskiego, który przestał się pocić, opanował drżenie rąk i uspokoił rozbiegane oczka – widać od razu, że nie jeden, ale cały sztab fagasów spreparował posła „od stóp do głów” na okoliczność występu przed wysoką komisją. Wraz z odczytywanym z kartki wystąpieniem powstał obraz niemal „męża stanu w stylu „retro” (Władek? Edek?), zatroskanego losami Ojczyzny i niczego innego nie pragnącego, jak Jej dobra. Podobny obraz próbował wytworzyć minister Drzewiecki,  którego spreparował już żaden tam sztab „fagasów”, ale – jak słychać – i sam p.Ćwiąkalski, i sam p.Schetyna... A mimo to – ach, jak wielkim darem jest poetycki geniusz – Julian Tuwim pisał przecież: „Ile szydeł wylazło z wyborczego worka, ilu wielkich działaczów wyjrzało z rozporka”. Czyż nie była to profetyczna, wieszcza wizja Platformy Obywatelskiej?

 Gdy cynizm i bezczelność urastają do głównych, niejako konstytutywnych cech Platformy Obywatelskiej – analogia z PZPR staje się wyrazistsza: po wierzchu demokratyczna politura, pod spodem organizowana klaka, „dorżnąć watahę”, leninowskie „kto-kogo” itd. Gombrowicz powiedziałby: demokraci totalniakami podszyci. Bo i „Po co polemizować z Kautsky’m? Lepiej od razu nazwać go renegatem i zdrajcą” – taka taktykę medialną zalecał tow.Lenin, i gdy słyszę, jak poseł Niesiołowski klepie swe mantry i zaklęcia o „szkodliwości braci Kaczyńskich i PiS dla państwa polskiego” –  jest w tych słowach silny pogłos metody leninowskiej.

 A tu... „A tu noga uwięzła, drzazga w bucie uwięzła, bo ma dziurę w podeszwie mój pretendent na męża”. Mniejsza z tym, że pretendent na prezydenta „przyjaznego państwa”, na „męża stanu”  ma wielką, rekordową dziurę w budżecie. Ważne, że musi zrezygnować, by dalej odwdzięczać się swym premierowaniem i wszystkimi zewnętrznymi znamionami władzy - pozakonstytucyjnym ośrodkom władzy rodem spod „okrągłego stołu”. „Już był w ogródku, już witał się z gąska”... – albo, w innej, modernistycznej poetyce: „W parkocieniu kokotessy zaigorzał do dessous, ach, excessy, ach, majtessy, lecz metressa –pas du tout!”...Najwyraźniej p.Olechowski ma pierwszeństwo, nie darmo p.Czempiński gmerał przy porodzie PO, a ten milion, co to zginął gen.Czempińskiemu: czy nie „zginął” aby na kampanię p.Olechwskiego?...

 A tymczasem media informują, jakimi to przywilejami cieszy się partyjna nomenklatura Platformy Obywatelskiej. No,no! Ho,ho! Patrzcie państwo tylko: Piotr Wawrzynowicz, 31-letni „skromny pracownik centralnych struktur partyjnych” Platformy Obywatelskiej jest jednocześnie: prezesem rady nadzorczej spółki Gaz-Stal, prezesem rady nadzorczej spółki „Elwo”, głównym doradcą ds.public realtions w „Elektrim-Volt”, doradcą prezesa rady nadzorczej Towarowej Giełdy Energii i członkiem rady nadzorczej „Rafko”! To nie żadne tam PZPR-owskie „sklepy za żółtymi firankami” czy talony na „malucha” dla najniższej nomenklatury partyjnej, dla „skromnych partyjniaków niższego szczebla”: to tłuste synekury, ciężkie pieniądze dla partyjnej nomenklatury Platformy Obywatelskiej. A przecież takich „skromnych pracowników centralnych struktur partyjnych” są tabuny!

 Przypomnijmy zatem, że po ponad dwu latach rządów PO bezrobocie skoczyło znów do ponad 10 procent, że młodzi ludzie niechętnie zajmują się przedsiębiorczością, bo beneficjenci „okrągłego stołu” szczelnie obudowali swój monopol kompradorskiego kapitalizmu barierą przepisów utrudniających dostęp do przedsiębiorczości możliwym konkurentom... W tej sytuacji biedna, zdolna młodzież – jak pokazują badania – najchętniej rozgląda się za posadami...urzędniczymi, w biurokracji państwowej lub samorządowej. Już przed wojną ubolewał nad takim zjawiskiem Korfanty; pisał: „Choroba etatyzmu rozszerzyła się w Polsce więcej niż w innych państwach. Etatyzm zabija inicjatywę prywatną, marnuje grosz publiczny, upośledza gospodarczo obywateli, zubaża stan średni, uzależnia obywatela od biurokracji”...

 Ale żeby „liberałowie” - poprzez „aferałów” - wylądowali na koniec jako skorumpowani biurokraci i zagorzali etatyści? Oddajmy lepiej głos poecie, bo poeta i to przewidział:

 „Nie są podobni do mularzy, co to pracują w krzepkim trudzie:

 tu się pomocnik nie nadarzy: sami se zżują, dobrzy ludzie”...

 Toteż „skromny partyjny nomenklaturzysta” Platformy Obywatelskiej, p.Wawrzynowicz sam „zżuwa” sobie na 5 tłustych posadach. Ile zżuwają sobie więksi od niego partyjniacy, a ile cała nomenklatura Platformy Obywatelskiej? Cosik premier Tusk nie chce mówić  ten temat, podobnie jak na temat likwidacji nadmiernego opodatkowania, zadłużenia państwa i deficytu budżetowego... A tu, znów: „klaskaniem mając obrzękłe prawice, znudzony pieśnią - lud woła o czyny”, zaś nie widząc żadnych „czynów”, poza zwykłym czynownictwem Mirosława Sekuły, na jego widok przypomina sobie słowa Mickiewicza: „Policmajster powinność swej służby zrozumiał”, albo - na widok Tuska, Drzewieckiego, Schetyny, Niesiołowskiego, Palikota, czy Komorowskiego - słowa Wyspiańskiego :„Ino uny nie chcą chcieć”.

                                                                         Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »