Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 20 czerwca 2018 r.
Strona główna
Trzykrotna amnezja PDF Drukuj Email
06.02.2010.

 

                            Trzykrotna amnezja świadka

   ( „Niedziela”) Wystarczyło kilka tygodni, by ze spoconego faceta, o drżących rączkach i rozbieganych oczkach, uciekającego przed dziennikarzami -  poseł Platformy Obywatelskiej Chlebowski stał się pewnym siebie (a nawet, co tu dużo mówić – wręcz bezczelnym) „mężem stanu i obrońcą Ojczyzny”... Podczas jego przesłuchań przed sejmową komisja śledczą na twarzy delikwenta (gruba warstwa pomady, pudru), w jego gestykulacji (intensywna praca rąk, ale i nóg pod stołem) oraz w cokolwiek sztucznej swadzie samouwielbienia znać było ciężką pracę całego sztabu kosmetyczek, wizażystów, psychologów... Posła przygotowano na przesłuchanie, jak się patrzy – ciekawe, czy koszta spreparowania posła Chlebowskiego dla potrzeb przesłuchania pokrył  on sam z własnej kieszeni, czy z partyjnych pieniędzy (ale budżetowych!), czy może zrzucili się na te zabiegi  „Rycho”, „Zbycho” i kto tam jeszcze z branży polityczno-hazardowo-rozrywkowej?...
   Aliści co jedni chcą za wszelką cenę ukryć, to inni odsłonią...Jak pamiętamy, pewien pastuszek wykrzyczał kiedyś niepopularna prawdę w dołek, wykopany prze siebie w ziemi, i zaraz „kwiaty leśne, zioła, trawy” poniosły ją dalej... Bo nie po to jest prawda, by pod korcem stała, nieprawdaż? Toteż trzy proste, prościutkie pytania posłanki Prawa i Sprawiedliwości, Beaty Kempy rozbiły w puch  najnowszy wizerunek posła Chlebowskiego, nad którym tak trudzili się wysoko płatni spece od wizerunku. Posłanka Kempa trzykrotnie zadała posłowi-świadkowi Chlebowskiemu pytanie: „Co pan blokował?” (nawiązując do jego nagranej rozmowy z „Rychem”) – i trzykrotnie poseł-świadek Chlebowski „nie pamiętał”... A przecież spotykał się z „Rychem” aż na cmentarzu, przy grobie własnej siostry! Takie spotkanie pamiętałbym do końca życia, ale poseł-świadek Chlebowski nie pamietał...
   Trudno oprzeć się przemożnemu wrażeniu, że pewność siebie posła Chlebowskiego przekraczała tę cienką granicę, poza która staje się zwykłą bezczelnością. Wrażenie to umacnia zresztą obserwacja wystąpień innych prominentów Platformy Obywatelskiej jako świadków: Schetyny, Tuska... To już swoista „tradycja” Platformy Obywatelskiej: bezczelność jako  jej najsilniejsza (i chyba jedyna) broń polityczna. Można to było zauważyć już podczas pamiętnej, przedwyborczej debaty telewizyjnej Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem, kiedy zgromadzona w studio telewizyjnym klaka Tuska obrażała inteligencję telewidzów... Przewodniczący  sejmowej komisji śledczej, inny poseł Platformy Obywatelskiej, Mirosław Sekuła, tak dalece posunął się w partyjnym współczuciu dla świadka, posła Chlebowskiego z tej samej partii – że próbował blokować niewygodne dla świadka pytania, przywołując kuriozalna tezę, że niby „świadek jest w słabszej pozycji” względem komisji... Kuriozalna zasada: gdyby stosowały ją niezawisłe sądy – nigdy nie ustaliłyby prawdy!
   Niestety, mimo jak najrzetelniejszych wysiłków, jakie w komisji podejmować będą uczciwi jej członkowie, ostateczna wersja dokonanych przez komisję ustaleń ustalana będzie przez...głosowanie. Jest to, oczywiście, urągowisko prawdzie bo, jak wiadomo, przegłosować można wszystko, jeśli tylko ma się większość głosów.  
   Nie znaczy to, że przesłuchań przed sejmową komisją śledczą nie warto oglądać: warto. Choćby po to, żeby pośmiać się z nagłych zaników pamięci „czołowych postaci sceny politycznej”, z przemów przewodniczącego Sekuły do pustej sali albo jego niebywałej wrażliwości na sformułowania zadawanych pytań, jakby większej od wrażliwości na ustalenie prawdy... Przypominają się słowa Mickiewicza: „Policmajster powinność swej służby zrozumiał”, kiedy nasz poeta opisuje w „Panu Tadeuszu” policmajstra, co to uznał ratlerka Telimeny za „kotną łanię w okresie ochronnym” – bo tak sobie życzył jego zwierzchnik, Kozodusin, „carski jegermajster”.
  Tak, tak – pozory mylą: „niby „liberalna” Platforma Obywatelska ma wiele wspólnego z totalniactwem i jego niezmienną metodą bezczelnego zatajania prawdy. Lecz czy po to jest prawda, by „pod korcem stała”?

                                                                  Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »