Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 18 stycznia 2018 r.
Strona główna
W czasie kryzysu... PDF Drukuj Email
14.02.2010.

                                      W czasie kryzysu... 

*Wybitny czyn męża stanu  *Po „Bolku” –„Olek”, po „Olku” – „Must”

  *Policja skarbowa w walce z pedofilią? *Gdzie się kończy liberalizm...

                                

 („Najwyższy Czas”, 14 lutego 2010) W początkach XX wieku ukazywało się w Krakowie pismo konserwatystów „Czas”. Redakcja była zwolenniczką „umiarkowanych reform w granicach prawa”, a prawo stanowił wówczas kurialny parlament wiedeński monarchii austro-węgierskiej, w którym reprezentowani byli mieszkańcy tejże Galicji, a także Czech, Dalmacji, Austrii Górnej, Austrii Dolnej, Bukowiny, Moraw, Śląska, Tyrolu, Karyntii, Styrii, Salzburga, Istrii, Styrii, Triestu... Był to swoisty prawzór obecnego „parlamentu europejskiego”, tyle tylko, że miał poważne, realne kompetencje i zasiadali w nim o wiele bardziej poważni politycy. Ten parlament wybierał rząd z premierem na czele, który to premier więcej znaczył wobec cesarza Austro-Węgier, niż wszyscy obecni komisarze UE razem wzięci razem i z osobna wobec dzisiejszego kanclerza Niemiec...

 Pewnego razu, gdy do dymisji podał się premier rządu, książę Hohenlohe, krakowski „Czas” napisał: „Gdyby kiedyś jakiś zbyt dokładny historyk niemiecki zajmował się osobistością księcia Konrada Hohenlohego, miałby kłopot niemały z wyjaśnieniem jedynego wybitnego czynu tego męża stanu, mianowicie jego dymisji”.

 Chociaż minęło ponad 100 lat – słowa te jak ulał pasują do decyzji Donalda Tuska: rezygnacji z ubiegania się o prezydenturę. Gdyby jeszcze zrezygnował z premierostwa – wszedłby do historii jako prawdziwie wielki mąż stanu ...

 Ale czy Platforma Obywatelska, jako partia „po przejściach” (w poprzednim wcieleniu -  „Kongres Aferałów”, potem część składowa osławionej Unii Wolności, przekształcona wreszcie przy pomocy gen. Czempińskiego w obecną PO), w dodatku targana wewnętrzną walką o władzę, mogła sobie pozwolić, by jej jedyny zwornik, Tusk, zabrał swój słynny „wizerunek przyjemniaczka” i urwał się już na „wycug”, na synekuralny urząd  prezydenta? Zwłaszcza, że  pozakonstytucyjne ośrodki władzy, rodem spod okrągłego stołu, które popierały Platformę Obywatelską, nie mogły nijak pozwolić, by ta „ostatnia nadzieja czerwonych” została bez „zwornika”: gdyby PO rozleciała się, jak niegdyś AWS -  któż  odwdzięczałby się im lepiej? SLD? No ale o SLD wiadomo, kto zacz, ma liche „sondaże”, podczas gdy w PO niektórzy jeszcze wierzą, że to „liberałowie” i „demokraci”... Głupich nie sieją... Więc chociaż „chciałaby dusza do raju, grzechy nie pozwalają”: Tusk musi zostać .

 Wiele zatem wskazuje, że te właśnie pozakonstytucyjne ośrodki władzy będą teraz intensywnie lansować na prezydenta Andrzeja Olechowskiego ( TW „Musta”, zapewne dobrego znajomego gen.Czempińskiego), którego zachwalał inny TW, TW” Bolek”, mówiąc w swoim czasie, że „ma zalety fizjologiczne i inne”. Olechowski zapowiedział już zresztą, że będzie właśnie zabiegał o poparcie Wałęsy i Kwaśniewskiego. Co do tego ostatniego – nie rozwiano jednoznacznie wątpliwości, czy aby nie był to TW „Olek”....

 „Must”, popierany przez „Bolka” i „Olka” – nie ma co, piękny tercet prezydencki! No ale cóż – już marszałek Piłsudski przestrzegał: „W czasie kryzysów strzeżcie się agentów!” – a przecież kryzys nie ustępuje...

 Tymczasem ministerstwo finansów opracowuje projekt Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, dotyczący internetu – ostatniego bastionu niezależnego, wolnego obywatelskiego słowa. Baza „stron niedozwolonych” ma być tworzona na podstawie wniosków policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wywiadu skarbowego oraz służby celnej. Projekt przewiduje, że „blokada stron niedozwolonych” następować będzie na wniosek tychże służb – po decyzji sądu. Niby oficjalnie ma to być oręż walki z pedofilią, ale czy przy okazji nie stanie się orężem walki z „ksenofobia, nacjonalizmem, antysemityzmem, niedostatkiem tolerancji” itd.,itp.,etc.? Bo niby dlaczego z tą pedofilią walczyć ma i ABW, i wywiad skarbowy, i służba celna?...Policja nie wystarczyłaby?... He,he...Co więcej - z projektu nie wynika, że ta „decyzja” sądu zapadnie po rozprawie: czyżby zatem decyzje takie mogły zapadać bez rozprawy, bez udziału zainteresowanej strony i w innym trybie, niż tryb procesowy?... Może niepokojąc się dmucham „na zimne”, ale gdy w grę wchodzi wolność słowa lepiej dmuchać choćby i na lód. Zbyt wiele znamy przypadków, gdy wolne słowo przeszkadzało zarówno byłym „tajnym współpracownikom”, jak i pozakonstytucyjnym ośrodkom władzy.

 A jako że kryzys nie ustępuje – Komisja Europejska przygotowała dyrektywę, która zmusi firmy ubezpieczeniowe do podniesienia kapitału zakładowego w „ciągu 3 lat o 30 procent”! No,no – ho,ho! Spowoduje to analogiczne podwyżki cen ubezpieczeń... Mniejsza o ubezpieczenia dobrowolne: w końcu zamiast płacić drakońsko większe stawki można się pofatygować i zakupić na czarnym rynku „kałasza”, granaty, dynamit, miny, wynająć „rewolwerowca” i tak strzec swej własności... Ale co z ubezpieczeniami przymusowymi? „Najbardziej prawdopodobne są podwyżki cen OC” – piszą media. Jasne! Co przymusowe – to zdrożeje najbardziej!  Bo od droższych ubezpieczeń firmy płacić będą państwu większe podatki, i w ten sposób cały ciężar „walki z kryzysem”, wywołanym przez „państwową politykę tanich kredytów” i bankowych grandziarzy przerzucony zostanie na podatnika. Jak Komisja Europejska uzasadnia swą dyrektywę? „Chcemy zmniejszyć ryzyko niewypłacalności firm ubezpieczeniowych i dać ich klientom większą pewność uzyskania odszkodowania”. No cóż: „zmniejszanie ryzyka” i „zwiększanie pewności” zawsze bardzo drogo kosztuje. A „najmniejsze ryzyko” i „największa pewność” bytu panują, jak wiadomo, w więzieniu, chociaż... Sądząc po wypadkach „Baraniny”, Kościuka, Zirakowskiego i wielu innych – nawet w takich komfortowych warunkach egzystencji, nie obciążonych żadnym ryzykiem i zapewnionych przez „przyjazne państwo” posła Palikota dobrze byłoby się ubezpieczyć, przynajmniej na życie. Oczywiście już po wyższych stawkach, proponowanych przez najnowszą dyrektywę Komisji Europejskiej, przeciwko której Palikot jakoś nie zaprotestował. Gdzieżby śmiał! Liberalizm PO kończy się tam, gdzie zaczynają się dyrektywy komisarzy. Póki co Palikot proponuje bardzo skromnie zalegalizować bimbrownictwo i poddać je akcyzie. Skromniutki to „liberalizm”, na ćwierć gwizdka: a może by tak zmniejszyć tę akcyzę?!

 Ba, ale co na to powiedzieliby komisarze!  

 

                                                                  Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »