Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

wtorek, 16 stycznia 2018 r.
Strona główna
"Legia" czy "Gwardia" PDF Drukuj Email
06.03.2010.

                            „Legia” i „Gwardia” napiszą Konstytucję?

*Stare „tryndy” w nowszych formach *Policjant zakłuty – kary śmierci nie ma

*Radek Sikorski a Beck...*Utrata cnoty na raty *Publiczny szmal: stara pokusa

   („Najwyższy Czas”, 6 marca 2010)  „Tylko prawda jest ciekawa” – mawiał Józef Mackiewicz. Popularyzację jego książek blokuje Żydówka Nina Karsov-Szechter, która jakiś skandalicznym wyrokiem sądowym weszła w prawa do jego twórczości, których sąd odmówił rodzonej córce pisarza...  Tylko prawda jest ciekawa – ale „literatura faktu” niekoniecznie, o czym przekonuje twórczość Kapuścińskiego, i podobnych „literatów faktu”. Nawiasem mówiąc – już przed wojną, w komunistycznym „Miesięczniku Literackim” wydawanym za pieniądze sowieckiej agentury specjalizowano się w wytwarzaniu za biurkiem fikcyjnych reportaży, z zadaniem dyskredytowania burżuazyjnej Polski w celach propagandowych. Metodę z czasem rozpowszechniono, udoskonalono... Co do Kapuścińskiego, „Żyda z Pińska”, jak mówią – pierwsze zagraniczne reportaże pisywał z Indii, do których poleciał nie znając języka angielskiego. Nie chce mi się   grzebać w starych rocznikach „Sztandaru Młodych”, ale można sobie wyobrazić te „reportaże”. Czym skorupka za młodu nasiąknie...
   Tylko prawda jest ciekawa, ale akurat prawda zawarta w archiwach IPN-owskich i innych odsłania się powoli, z trudem, napotykając coraz większe  blokady. Jeszcze nie odsłoniła się cała prawda, a nawet coraz dalej do takiej odsłony – a już pojawia się nowy „trynd literacki”: jakby tu „przykryć” niechby i tę skromną prawdę, jaka się zwolna, ale jednak, odsłania? W „tyn trynd” wpisuje się książka Artura Domosławskiego o Kapuścińskim, o której Piotr Semka z wrodzoną sobie delikatnością napisał w „Rzepie”, że „jest pochwałą PRL-owskiego konformizmu”. Ale wcześniej ukazała się (i to nakładem IPN) opasła książka Anny Sobór-Świderskiej „Jakub Berman. Biografia komunisty”, która jest chyba jeszcze większa „przykrywką”. Nie znajdziemy w niej sformułowania „zbrodniarz stalinowski” – za to znajdziemy interesujące określenie: „najbardziej kontrowersyjny polityk powojennej Polski”. Autorka przyznaje: „Mocno przemówiło do mnie sformułowanie, jakiego użył prof.Andrzej Paczkowski w recenzji(...) że w części swych wywodów dotyczących odpowiedzialności Bermana za zbrodnie reżimu występuję bardziej jako adwokat niż prokurator”.Te „zbrodnie reżimu”... – to znaczy, konkretnie, czyje?... Mamy zatem „nowy „trynd” już nie tylko w literaturze faktów, ale i w literaturze historycznej: nurt adwokacki. Wybielamy, pobielamy, rezerwując określenie „zbrodniarze” dla faszystów, ale komunistów, a już zwłaszcza żydowskiego pochodzenia, nazywać będziemy z adwokackim wdziękiem ( i za adwokackim honorarium?) - „politykami kontrowersyjnymi”...
   To i co tu się dziwić, że red.Anita Gargas „poleciała” w publicznej TV za niewinny w sumie filmik o Jaruzelskim? Będzie gorzej: nie po to wszedł w życie Traktat Lizboński, żeby wzmacniać prawdę jako fundament kultury.
    Jest w Niemczech prawie 2 miliony Polaków, ale nie mają statusu prawnego mniejszości narodowej i politycznych przywilejów, jak 150 tysięcy Niemców w Polsce. Mniejsza z tym, że samo wyodrębnianie prawne „mniejszości narodowych” i obdarzanie w następstwie przywilejami jest bezsensowne. Gdy przed wojną Liga Narodów domagała się od Piłsudskiego przywilejów dla mniejszości, kazał ministrowi Beckowi odpowiedzieć Lidze Narodów, że owszem, zaraz je wprowadzi, ale pod warunkiem, że te same przywileje wprowadzą u siebie wszystkie państwa Ligi Narodów. „Obrońcy mniejszości”, z „Francuzami wymownymi” na czele, zamknęli gęby, jak biczem uciął.  

   Niech ino minister Sikorski spróbuje powiedzieć Angeli, że czeka dwa miesiące a potem rząd Tuska przedstawi swój projekt ustawy likwidującej w Polsce prawne wyodrębnienie „mniejszości narodowych... Ale jak on, ledwo Radek Sikorski, cokolwiek powiedzieć miałby kanclerz Angeli Merkel – gdy musi się cieszyć, że Łukaszenka dopuścił go do siebie na godzinkę?
   Tymczasem po zabójstwie policjanta w Warszawie sejmowi trefnisie zwęszyli okazję, by popisać się swą wrażliwością; nuże więc płodzić najdurniejsze pomysły, np. żeby za zabójstwo policjanta była minimum „ćwiara” bez względu na okoliczności. Żaden z tych błaznów ani zająknie się o przywróceniu kary śmierci, bo zaraz straciliby punkty pośród brukselskich komisarzy, medialnych agitatorów i propagandystów. Czy to aby nie ten sam oportunizm, tyle, że już nie „peerelowski”, o którym tak delikatnie i eufemistycznie pisał red. Semka? Prawie pół miliona obywateli już dawno podpisało się pod sejmową petycją o przywrócenie kary śmierci. Może chociaż referendum?... Ale nie, jak i w sprawie Traktatu Lizbońskiego: widać od razu, że  dzisiejszym oportunistom standardy demokracji wyznaczają unijni komisarze, a unijnym komisarzom – Angela z Wołodią.
   Słyszałem, że w Ameryce jest taki ciekawy obyczaj: zabójca policjanta na służbie nawet jeśli wykręci się w sądzie od stryczka albo dożywocia – i tak kończy „wieszając się” w celi. Si non e vero... Co to mówił moralista? „Hipokryzja to hołd, jak występek składa cnocie”. Zachowanie kary śmierci w kodeksie karnym jest niewątpliwie cnotą, która nie hołduje występkowi.
   U nas jakby ciągle odwrotnie: cnota musi składać hołdy występkowi. Ale ile razy – żeby jeszcze pozostawała cnotą?... Czy to aby nie skończy się tak, że znów już tylko „większe zło” będzie składać swe obłudne hołdy „złu mniejszemu”?
   Te nowe „tryndy” w nowej „literaturze faktu”, a i w piśmiennictwie historycznym, te czystki kadrowe w telewizji, te nowe nabory starych kadr... Gargas –bye, bye, Passent – herzlich wilkomen! Oh, Europa!
   I moja rodzinna Łódź też szalenie się europeizuje. To znaczy poza ulicą Piotrkowską wokół raczej „brudno, krzywo, wódka i piwo”, jak to w prowincjonalnym, siermiężnym mieście na peryferiach Europy, ale „cyrkowi Żydowicza”, co to utopić chce pół miliarda podatkowych pieniędzy w przedsięwzięciu osłonowym własnego biznesu przybył poważny konkurent do publicznego szmalu: mianowicie upadły Łódzki Klub Sportowy, a konkretnie kibice piłkarscy tego klubu. Kto za nimi stoi – to inna sprawa (ci, co od dawna obsiedli kluby sportowe...), ale młodociani kibice pikietowali salę miejskich obrad, i to z całkiem niezłym skutkiem: miasto dofinansuje bankruta!
   Co mają podatkowe pieniądze do prywatnego show-businessu, obojętnie: w branży „festiwalowej” czy „sportowej”? Ani złotówka z podatkowych pieniędzy nie powinna iść na show-biznes, ale – cóż, ba! Gdy wokół odżywają „nowe stare tryndy”, i to pośród „ynteligentów”, w literaturze, w sferze „kultury wyższej” – co tu się dziwić, że na dole, w sferze „kultury niższej” też parcie coraz silniejsze: jak przechwycić szmal publiczny dla własnych interesów, jak je osłonic, jak zamaskować, pod jakim chwytliwym szyldami ukryć...
   Toteż gdy Władysław Frasyniuk proponuje zastąpienie daty 11 Listopada 1918 roku jako symbolu suwerenności państwa polskiego świętowaniem 4 czerwca 1989 roku – ta propozycja mieści się całkowicie w logice upadłości.   Koncesjonowana demokracja i „kontraktowe wybory” – jako symbol nowego rozumienia suwerenności pod Traktatem Lizbońskim! Inna to rzecz, że Frasyniuk może czuć szczególny sentyment do 4 czerwca 1989 roku: zaraz potem z niejakim Kmetką, jak pisano – funkcjonariuszem SB – założył, zdaje się, przedsiębiorstwo transportowe? A tu media informują, że PiS proponuje PO powołanie konwentu konstytucyjnego, który „miałby ustalić propozycje zmian w Konstytucji, do zaakceptowania przez największe kluby w Sejmie”. Oho, szykuje się jakaś nowa zgoda „ponad podziałami”. To, oczywiście, ważne, te uzgodnienia między klubami sejmowymi: ale czy skonsultowano już kwestie z klubami piłkarskimi? Co na to „Legia”, a co „Gwardia”?...
   Wróćmy przecież do „literatury faktu”, od której zaczęliśmy: słyszałem plotkę, że Michnik pisze z Cimoszewiczem trylogię: Tom 1.„Odpieprzcie się od Generała”, Tom. 2 „Kiszczak jako człowiek honoru”, Tom 3 „Historyczne rozmowy Kuronia z płk Lesiakiem”. Oby to była prawda! Nowa „literatura faktu” się wzbogaci...

                                                             Marian Miszalski

 

  

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »