Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 3 gości
piątek, 19 października 2018 r.
Strona główna
Pan prokurator ma rację... PDF Drukuj Email
30.04.2010.

                                 Pan prokurator ma rację...

 * Niepoprawni „hipotetycy” będą ścigani? *Więcej wątpliwości, niż wyjaśnień

 *„Pojednanie z Rosją” – a konkretnie co? *Od nowa Polska ludowa

 

    („Najwyższy Czas”, 28 kwietnia 2010) „Pan prokurator ma racje, mamy w Polsce demokrację”...-głosiła ironiczna piosneczka ludowa za rządów Bieruta, Bermana, Minca, Zambrowskiego, Mazura, Albrechta, Elstera, Daniszewskiego, Dłuskiego, Federowej, Granasowej, Jaroszewicza, Kasmana, Kole, Kraśki, Naszkowskiego, Oksa, Matwina, Schaffa, Putramenta, Werfla, Cyrankiewicza, Langego, Rapackiego, Rybickiego, Werblana... i tak wielu innych „stalinowców”. W świetle stanowiska obecnych władz rosyjskich (które wkrótce stanie się znów oficjalnym stanowiskiem władz PO?) – ujawniając historię lat minionych nie powinno się wymieniać żadnych nazwisk „ze względów humanitarnych”. Tak przynajmniej uzasadniają władze rosyjskie odmowę ujawnienia nazwisk rosyjskich zbrodniarzy wojennych. Ujawnienie tych nazwisk podobno „naraziłoby potomków” tych zbrodniarzy.
   Naraziłoby?... Na co?... Przecież dzieci nie odpowiadają za rodziców. W Niemczech żyją dzieci powieszonych i skazanych w Norymberdze, a mimo to powieszono lub skazano ich publicznie, pod imieniem i nazwiskiem, i jakoś nikt nie czepia się dzieci...
   Ano, prawda - prawdą, ale co po prawdzie, gdy narusza „względy humanitarne”? Najlepiej taką prawdę posłać od razu na Sołówki, a jej głosicieli nazwać od razu z leninowska „renegatami i zdrajcami”. „Po co polemizować z towarzyszem Kautsky’m”? Stanowisko to przyjęła nawet pewna bardziej osławiona niż sławna Ekscelencja z Lublina, kiedyś miłośnica czeskiej Pragi!... Ale co to Jan Paweł II mówił o prawdzie i pamięci? Czy to samo, co Ekscelencja?...
   Toteż nie dziwi przebieg pierwszej konferencji prasowej naszych prokuratorów, prowadzących „niezależne śledztwo” w sprawie katastrofy katyńskiej. Dowiedzieliśmy się z niej z grubsza, jaka jest „racja prokuratorska”.
   Przede wszystkim prokuratorzy polscy podkreślali znakomitą współpracę strony rosyjskiej.  Jednak wbrew tym deklaracjom prokuratorów z ich dalszych słów wynikało, że to strona rosyjska jest totalnym gospodarzem śledztwa i ujawnia nam tylko to, co zechce... Ot, ma nam przedstawić „analizy danych zawartych w czarnych skrzynkach”. Tylko „analizy danych”? Rosyjskie analizy danych? A co z samymi czarnymi skrzynkami? Najpierw zostaną spreparowane, potem oddane, czy w ogóle nie zostaną oddane?...He,he...
   Śledztwo zapowiada się ponadto baaardzo dłuuuugie... Mimo to jeden z prokuratorów przestrzegał „pseudo-ekspertów” przed wysuwaniem własnych hipotez. Jasne! Co tam cywil-banda będzie wtrącała się do hipotez, jeśli „pan prokurator ma rację”, a już prokurator wojskowy – rację jedynie słuszną?... Toteż nie zdziwiło i to, że chociaż prokuratorzy zapewniali, że „każda hipoteza jest brana pod uwagę”, to jednak jeden z nich nie omieszkał napomknąć, że hipotezy o możliwym zamachu mogą narazić ich autorów na odpowiedzialność karną, a to dlatego, że takie hipotezy „naruszałyby godność ofiar katastrofy”. Proszę, proszę, jak to zaporowo sformułowano!
   Dalibóg – w jaki sposób hipoteza o zamachu mogłaby naruszać czyjąkolwiek godność ? Niestety, tego już prokurator nie dopowiedział, wskutek czego jego słowa zabrzmiały jak groźba pod adresem autorów hipotezy o możliwym zamachu. Już grożą?...Ponieważ nie jestem prokuratorem, zwłaszcza wojskowym („cywił ci ja, cywił”), taką właśnie hipotezę stawiam jako najbardziej prawdopodobną na dzień dzisiejszy i nawet konkretyzuje ją: na dziś ta katastrofa wygląda mi przede wszystkim na zamach, i to nie na zamach terrorystyczny „fundamentalistów islamskich” (chociaż nasze wojska biły się w Iraku i biją się w Afganistanie...), ale na zamach dokonany przez rosyjskie służby specjalne.
   Oczywiście – jestem otwarty na weryfikację tej hipotezy w miarę postępów śledztwa, ale – co tu dużo mówić – już po pierwszej konferencji prasowej naszych prokuratorów można zwątpić w te postępy...
   Cios wymierzono starannie, precyzyjnie.
   Właśnie amerykańscy Demokraci wycofują się z Europy wschodniej, pozostawiając ją strategicznym partnerom. Koniec z pomysłem na Ukrainę czy Gruzję w NATO: pozwalają Rosji odbudowywać stan posiadania. Jak Anglicy Sikorskiego – tak teraz wygląda na to, że Amerykanie pozostawili na lodzie „polskiego sojusznika”, pomagającego im dotąd wstawiać nogę między  niemiecko-rosyjskie drzwi. Pałac prezydencki był orędownikiem tej polityki: nie ma „pałacu”, nie ma pretensji... Niemcy też mogą być zadowoleni, bo ich agentura w Polsce straciła przeciwnika, nie mówiąc już o Rosji. Pomijając wszystkie inne powody – jaka nauczka dla tych polityków z Europy Wschodniej, co to by ośmielili się jeszcze wstawiać nogę między drzwi, albo posunęli się do takiego zuchwalstwa, żeby lecieć do Gruzji gdy wchodzą do niej wojska rosyjskie!
   Na „rynku wewnętrznym”, że tak powiem – ubył konkurent stronnictwu pruskiemu, współpracującemu przecież blisko ze stronnictwem moskiewskim. Cały przyczółek władzy, mozolnie budowany od 1989 roku na kontrze do układu „okrągłego stołu”, legł w gruzach za Jednym Zamachem. Pora była najwyższa, bo ten przyczółek – wbrew sondażom robionym „na zamówienie” – obrastał zwolna, po cichu, w siłę rosnącego społecznego poparcia.
    ...Teraz zatem odzywają się głosy (jak jeden mąż: ze strony zwolenników zaniechania lustracji!), żądające „pojednania z Rosją”. Ci, co mają za uszami najwięcej, gardłują najgłośniej, ożywili się jak owsiki w d... albo jak żuki gnojne w kupie. Pojednanie, no tak: Mazowiecki wyściskał się kiedyś z Kohlem, całkiem jak Gierek ściskał się z wcześniej z Breżniewem, czy Gomułka z Ulbrichtem – ale w traktacie niemiecko-polskim spraw własnościowych na polskich ziemiach zachodnich jakoś dziwnie nie uregulowano, dwie czołowe partie niemieckie zadecydowały, że popierać będą „prawa wypędzonych”, Traktatu Pokojowego z Niemcami jak nie było, tak nie ma ( za to zapadają już pierwsze wyroki przyznające Niemcom własność na tych ziemiach zachodnich), budowa gazociągu bałtyckiego idzie pełną parą, bez względu na „pojednanie” a nawet bez względu na osławioną unijną „solidarność europejską”... Owszem, Niemcy zapłacili jakieś grosze ofiarom obozów koncentracyjnych – i to jest chyba jedyna treść polityczna, a nie widowiskowa, tego pojednania?
   Jaka tedy ma być treść polityczna „pojednania z Rosją”?
   Znam od ponad 30 lat pewnego Rosjanina, z którym wcale nie musiałem się nigdy „jednać”, bo nigdy sobie wzajemnie żadnej krzywdy nie wyrządziliśmy. Zdaje mi się, że i większość Polaków jest w podobnej sytuacji i jednać się z Rosjanami nie musi. Jeśli więc mowa o „pojednaniu” – to, oczywiście, o pojednaniu politycznym. Jaka ma być jego treść? Odpowiedzi na to pytanie należy oczekiwać teraz głównie od ministra Sikorskiego (o ile nie od jego żony). Trzeba pytać polityków PO, w których lepkie, chwytliwe ręce wpadła teraz cała władza w Polsce (i cała odpowiedzialność...) – jaką właściwie konkretną treść polityczną chcą nadawać ewentualnemu „pojednaniu” z Rosją, jeśli w ogóle czegokolwiek  jeszcze chcą i potrafią, prócz trzymania się na stołkach w warunkach pookragłostołowej „demokracji”?
    Tymczasem chodzą słuchy, że na moskiewskiej paradzie 9 maja, w ramach pojednania, posadzą delegację polską aż w pierwszym rzędzie!... Najwidoczniej chcą nas zaje...dnać na amen! 

                                                             Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »