Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 18 stycznia 2018 r.
Strona główna
Na razie nie zachwyca PDF Drukuj Email
05.05.2010.

 

                        Na razie „nie zachwyca” – później zbrzydzi?

(„Niedziela”) W odpowiedzi na haniebne orzeczenie strasburskiego Trybunału Praw Człowieka i Obywatela, nakazujące zdjęcie krzyża we włoskiej szkole  - rząd włoski zareagował natychmiast i zdecydowanie: premier Berlusconi oświadczył, że władze włoskie nie będą respektować tego orzeczenia. Koniec i kropka. Przypomnijmy, że  Włochy są członkiem Rady Europy, a warunkiem członkostwa w tej organizacji jest respektowanie orzecznictwa Trybunału w Strasburgu. Oświadczenie włoskiego rządu traktować więc trzeba jako wypowiedzenie tego warunku. O dziwo – Rada Europy nie zareagowała na to oświadczenie włoskiego rządu – można więc uznać, iż milcząco przyjęła do wiadomości, że Włochy wypowiedziały ów warunek, zastrzegając sobie suwerenne prawo pierwszeństwa własnego orzecznictwa.
   Piszę o tym, gdyż wiele wskazuje, że podobne orzeczenie Trybunału w Strasburgu zapadnie wkrótce także wobec Polski: jacyś spragnieni rozgłosu (i pieniedzy?) wrogowie krzyża wszczęli już w Polsce procedury prawne, mające na celu doprowadzenie ich pozwów o usuwanie krzyży z miejsc publicznych do Trybunału w Strasburgu. Zważywszy, że w przypadku Włoch orzeczenie tego Trybunału zapadło jednomyślnie – można zasadnie spodziewać się, że i w przypadku Polski werdykt marksistowskich „sędziów” tego Trybunału będzie podobny.
   Jedyną reakcją polskich władz na haniebne orzeczenie strasburskiego Trybunału była uchwała Sejmu „w sprawie ochrony wolności wyznania i promocji wartości będących wspólnym dziedzictwem Europy”, uchwalona 3 grudnia ub.roku. Niestety, uchwała ta ani słowem nie odnosi się krytycznie do wspomnianego, haniebnego orzeczenia strasburskiego Trybunału ani nie precyzuje, jak odniosą się polskie władze do podobnego orzeczenia, jeśli dotknie Polski. W uchwale zamieszczono natomiast apel do parlamentów państw członkowskich Rady Europy następującej treści: „Sejm RP apeluje do parlamentów państw członkowskich Rady Europy o podjęcie wspólnej refleksji nad sposobami ochrony wolności wyznania i promocji wartości będących wspólnym dziedzictwem narodów Europy”.
   Apel ten, jakkolwiek sformułowany z koniunkturalną ostrożnością i bojaźliwością, powinien przynajmniej zostać rozesłany do jego adresatów, to znaczy do „parlamentów państw członkowskich Rady Europy”, zgodnie z wolą ponad 350 posłów, którzy uchwałę tę podjęli. Niestety, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nie rozesłał tej uchwały do adresatów zawartego w niej apelu. Dlaczego? Indagowany – stwierdził wymijająco, że „nie ma takiego obowiązku”...
   W międzyczasie Platforma Obywatelska desygnowała Komorowskiego na swego oficjalnego kandydata w jesiennych wyborach prezydenckich, a tragiczna katastrofa pod Smoleńskiem wbiła go nawet w buty głowy państwa, czyli p.o. prezydenta Polski.
   Mniejsza z tym, że marszałek Komorowski ucieka w talmudyczną, kazuistyczną przepychankę prawniczą: czy ma, czy nie ma takiego obowiązku. Ważne jest, że marszałek Komorowski – kandydat na prezydenta - najwyraźniej nie ma nawet odwagi i woli powiadomienia parlamentów państw członkowskich Rady Europy, że polski parlament uznaje krzyż w miejscu publicznym za „ważną wartość dziedzictwa europejskiego” i że wzywa te parlamenty (zaledwie tylko „wzywa”, ale dobre i to) do „podjęcia wspólnej refleksji” etc.
   W swej kampanii, w cmokierskich, wewnątrzpartyjnych „prawyborach” (wzajemne wazeliniarstwo)  Komorowski częstował swój elektorat opowieściami o swej ewentualnej prezydenturze jako prezydenturze   „powściągliwej”... Powściągliwej – czy raczej oportunistycznej, tchórzliwej, koniunkturalnej?... Bo zaniechanie rozesłania wspomnianej uchwały polskiego Sejmu do jej adresatów z Rady Europy trudno nazwać  „powściągliwością” : to chyba raczej właśnie oportunizm, brak odwagi, koniunkturalizm?
   Dokładnie tak samo, a nawet jeszcze gorzej zachował się Tusk, gdy nie wystąpił do Rosji o przejęcie śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem bo – jak się tłumaczył- „byłoby to nieuprzejme wobec Rosjan”... I tacy „politycy” mają nas reprezentować, bronić naszych interesów?... Wieje grozą!
   Gdy przed wojną Liga Narodów zażądała od Polski nadania mniejszościom narodowym przywilejów (które rozsadzałyby od wewnątrz państwo polskie i dyskryminowały Polaków) – minister Józef Beck powiadomił Ligę Narodów, że Polska nada takie przywileje mniejszościom pod warunkiem, że pozostałe państwa zrzeszone w  Lidze Narodów, u siebie, nadadzą takie same przywileje swoim mniejszościom narodowym. Liga Narodów natychmiast wycofała się ze swych żądań pod adresem Polski...
   Wydaje mi się, że Bronisław Komorowski, w pretensjach do prezydentury, mierzy nazbyt wysoko jak na swe kwalifikacje polityczno-charakterologiczne. Gdy nawet w roli marszałka Sejmu „nie zachwyca” -  jak ironicznie napisałby Gombrowicz – w roli prezydenta może nas mocno zbrzydzić.

                                                                  Marian Miszalski

 

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »