Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 18 stycznia 2018 r.
Strona główna
Kryzys grecki a "pojednanie" PDF Drukuj Email
03.06.2010.

                              

                    „Kryzys” grecki a „pojednanie” z Rosją

 Zagryzając wargi Niemcy wyasygnowały prawie 30 miliardów euro, które przez najbliższe dwa lata udostępnią Grecji, żeby popłaciła najpilniejsze długi swym wierzycielom. Te 30 miliardów wygląda na pożyczkę nisko oprocentowaną, ale za to Grecja będzie musiała „zacisnąć pasa”. Powszechne strajki i walki uliczne są odpowiedzią Greków na politykę unijną, która doprowadziła Grecję na próg bankructwa państwa. Bo między bajki włóżmy opowieści, jakoby to kolejne rzędy greckie „oszukiwały Unię Europejską, fałszując statystyki”! Bruksela doskonale wiedziała, jak Grecja gospodaruje, doskonale wiedziała, że bankructwo Grecji zostanie pokryte z kieszeni europejskich podatników. Berlin też wiedział, ba – wie od dawna wszystko o zadłużeniu poszczególnych krajów UE, odkąd realizuje unijny eurosocjalizm pod szyldem UE. Oburzenie niemieckiej opinii publicznej bierze się częściowo z  ignorancji, a częściowo ze „złej miny do dobrej gry” niemieckiego rządu. Bo co do rządu niemieckiego – wydaje się, że jego „wściekłość” wynika tylko z błędnej rachuby: kryzys grecki objawił się nieco wcześniej, niż Berlin przewidywał. No ale polityka międzynarodowa to nie matematyka, nie wszystko da się precyzyjnie wyliczyć.
   Z chwilą przeforsowania ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego (ale z zagwarantowaniem sobie przez Niemcy pełnej suwerenności państwowej) Berlinowi wydawało się, że dalsze inwestowanie w Unię Europejską dobiegło wreszcie końca, że dzięki wszystkim tym dotychczasowym inwestycjom zbudowali już sobie polityczny instrument rządzenia Europą kontynentalną, zwłaszcza środkowo-wschodnią, że pora zatem teraz na rozgrywanie Europy, zwłaszcza środkowo-wschodniej, do spółki ze strategicznym partnerem rosyjskim. Mówiąc konkretnie: że odtąd dalsze finansowanie instrumentu polityki niemieckiej zwanego „Unią Europejską” finansowane będzie z niemieckich aktywów politycznych w Europie środkowo-wschodniej, którymi Berlin pohandluje z Moskwą.
   Fasadowe „pojednanie” Polski z Rosją (dające początek i „wzór” podobnym „pojednaniom” w innych b.demoludach) byłoby dowodem na ostateczną niemiecko-rosyjską pacyfikację tej „strefy buforowej”, umożliwiając poddanie jej ludności i potencjału gospodarczego stosowej eksploatacji ekonomicznej. Takie pojednanie torowałoby drogę Rosji do Unii Europejskiej, a może nawet do NATO. I w ten sposób Niemcy i Rosja stałyby się gwarantami nowego ładu europejskiego, nowego porządku europejskiego (był już porządek wiedeński, wersalski, jałtański...), w którym kraje Europy środkowo-wschodniej stałyby się rezerwuarem taniej siły roboczej i rynkiem zbytu dla obydwu gwarantów. Ale niemieccy stratedzy popełnili, jak się wydaje, błąd w ocenie: „kryzys” w Grecji (i spodziewane „kryzysy” w innych krajach „starej” UE) wystąpił wcześniej, niż zakończył się proces pacyfikowania „nowej UE” (b.demoludów) przez obydwu strategicznych partnerów. Stąd zwłoka w ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego tak bardzo irytowała „Brukselę” (czytaj: Berlin), a prezydent Lech Kaczyński był przedmiotem niewybrednych ataków także przez media niemieckie.
   Niemcy, którym wydawało się, że zainwestowane w unijną smycz i kaganiec pieniądze zaczną wreszcie zwracać się i pracować dla Niemiec – muszą jeszcze trochę dołożyć z własnej sakiewki, a czas „zbioru” odwleka się. Stąd tylko ta irytacja.
   Rachuby na to, że zadłużone kraje starej UE „posypią się” dopiero po spacyfikowaniu b.demoludów (dzięki czemu handlując b.demoludami da się sfinansować te „kryzysy”) okazały się błędne: zabrakło, jak się wydaje, zaledwie kilku lat. No ale, właśnie: polityka – nawet niemiecka - to nie matematyka i takie błędy zdarzają się. Niemcy zagryzając wargi dorzucą więc jeszcze te 30 miliardów, by zyskać na czasie. W tym czasie możemy spodziewać się wzmożonych nacisków politycznych na Polską (jako lidera pośród b.demoludów), by „pojednała się” z Rosją, przy czym „pojednanie” to zmierzać będzie do stłumienia wszelkiej krytyki i obaw, wyrażanych wobec postępującego zbliżenia niemiecko-rosyjskiego.
... A tymczasem zagraniczne banki w Polsce już forsują „odwróconą hipotekę”! Jakby przewidując, że gdy pacyfikacja b.demoludów ruszy na dobre –  liczni emeryci (i nie tylko!) popadną w tak trudną sytuację materialną, że zaczną masowo oddawać swe mienie bankom  w zamian za skromne bankowe wsparcie ich emerytur czy pensji (zwłaszcza, gdy już złotówkę zastąpi „euro” i gdy te złotówkowe emerytury lub pensje przeliczone zostaną na to „euro”...)
    Nie wydaje się, żeby rządy PO, tandemu Tusk-Komorowski (których nie stać było nawet na wystąpienie do Rosji z prośbą o przejęcie śledztwa smoleńskiego przez Polskę) zdolne były choćby skutecznie przeszkadzać lub opóźniać nadchodzącą pacyfikację strefy buforowej.

                                                          Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »