Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 20 czerwca 2018 r.
Strona główna
Dylematy postepującej demokracji PDF Drukuj Email
06.07.2010.

                      Dylematy postępującej demokracji

 *Europrostytucja sądów *Politycy jako naganiacze *Róbta coś z tymi łapami!

 *Strasburg wpadł we własne sidła? * J...ć PZPN, owszem, ale co z FIFA?...

   („Najwyższy Czas",7 lipca 2010)  Równowaga między polityczną demokracją a poszanowaniem naturalnych praw człowieka utrzymywała się w Europie krótko, bo przez niespełna wiek: mniej więcej od III Republiki Francuskiej do wybuchu II wojny światowej. Późniejsze postępy demokracji, coraz mniej powściąganej, coraz bardziej  totalnej, podmywały ochronę praw naturalnych, ostoi łacińskiej cywilizacji. Procesowi temu towarzyszy demokratyczne upolitycznienie sądownictwa, więc demokratyczna prostytucja wymiaru sprawiedliwości. Pewien adwokat zwierzył mi się niedawno: „Wie pan, my coraz częściej służymy do przekazywania łapówek sędziom”...
   Przodująca w totalniackiej demokratyzacji sprawiedliwości Francja zafundowała sobie ostatnio ustawę o „zwalczaniu przemocy psychologicznej w związku”. Tę „przemoc psychologiczną” zdefiniowano jako „działania, które mają na celu lub z których wynika pogorszenie warunków życia ofiary oraz naruszenie jej praw i godności lub pogorszenie jej stanu fizycznego i moralnego”. Teraz zatem jeśli jakiś uczestnik „związku” ochrzani „partnera”, że nie umył po sobie wanny – ten będzie go mógł oskarżyć o „przemoc psychologiczną”, bo przecież mycie wanny pogarsza warunki życia (w tym czasie można wykonywać przyjemniejsze czynności), a przez to „pogarsza stan moralny” człowieka ( uniemożliwienie przyjemniejszych czynności jest stresujące).
   Jakież wspaniałe, nowe żerowisko dla świata prawniczego! Jednym pociągnięciem pióra ustawodawca wytworzył wielki potencjał klientów, którzy nabiją kasę prawnikom... Niewątpliwie demokratyczny ustawodawca wystąpił tu w charakterze naganiacza. Ta rola demokratycznego ustawodawcy, ingerującego w prawa naturalne człowieka aby naganiać klientów temu czy innemu lobby (nie bez własnej korzyści, w setkach rozmaitych form łapówek...) upowszechnia się w demokracji totalnej, staje się jej istotą.
   Ostatnio także Europejski Trybunał Praw Człowieka ze Strasburga przystąpił do rozpatrywania skargi Włoch na jego poprzedni wyrok w sprawie krzyża. Do skargi Włoch dołączyły Armenia, Bułgaria, Cypr, Grecja, Litwa, Malta, Monako, Rumunia, San Marino i – Rosja! Także wiele organizacji międzynarodowych i 8 polskich europosłów. Rząd PO i PSL nie raczył przystąpić... Przypomnijmy też, że w odpowiedzi na pierwszy wyrok, nakazujący zdjęcie krzyża, rząd włoski oświadczył, że nie wykona tego wyroku. Rozumiem to tak, że rząd włoski zaskarżył ten wyrok tylko pro forma, zaś co do meritum sprawy – już powiedział expressis verbis, że mimo Traktatu Lizbońskiego Włochy pozostają krajem suwerennym, i  akceptować będą tylko takie orzeczenia błaznów ze Strasburga, które Włochy akceptują, a których nie zaakceptują – to won, na euromakulaturę z tą politgramotą demo-jurysprudentów. To, że rząd PO i PSL nie przyłączył się do włoskiej apelacji, a zwłaszcza, że zaporowo nie oświadczył – korzystając z okazji – że takich orzeczeń także  w Polsce nie będzie się przestrzegać -  świadczy, że „gabinet” ( czy raczej przedpokój?...) Tuska wytresowano w politycznej poprawności do poziomu kukiełek

   Nawiasem mówiąc – od pewnego czasu Tusk i Komorowski gestykulują nieporadnie rączkami przy swych publicznych wystąpieniach; tak zapewne każą im ich wizażyści („Więcej spontaniczności manualnej, do cholery, okazujcie więcej luzu i niewymuszonej naturalności, od czego w końcu macie te łapy!”), ale chyba są tępymi uczniami, bo wyraźna sztuczność tych gestów przypomina głuchego, którego uczą tańczyć: istne marionetki!
   Poprzedni wyrok politruków ze Strasburga zapadł jednomyślnie 7 głosami całego składu orzekającego: najwyraźniej chcieli tą jednomyślnością porazić chrześcijan... Aliści teraz, gdy, jak widać, nie tylko nie porazili nas swą bezczelnością, ale wręcz przeciwnie – apelację rozpatrywać będzie aż 17 politruków. Jednak kompromitacja wydaje się nieuchronna, i to bez względu na orzeczenie. Jeśli utrzymają mocy orzeczenie poprzednie – teraz  skompromituje się w roli „sądu” cała ta orzekająca izba w pełnym składzie, i nad nią całą zaciąży opinia, że to żaden „trybunał”, a banda socjalistycznych politruków. Ale nawet jeśli uchylą tamto orzeczenie – cały ten „trybunał” też objawi swą prawdziwą istotę:  narzędzia, młotka używanego do walki z  chrześcijaństwem przez socjalistycznych polityków, który w przypadku silniejszego oporu odkładany jest na bok, w oczekiwaniu na lepszą koniunkturę, albo na cięższy młotek.
   Dlatego wraz z całą cywilizowaną Europą możemy wypowiedzieć o Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu to, co zazwyczaj cierpliwy i dobrze wychowany lud galicyjski pod Franciszkiem Józefem wykrzyknął  pod adresem  polityka, barona Gautscha, próbującego demokratyzować monarchię: „Do d... z Gautshem!”.

   Do d...z Trybunałem w Strasburgu!
   Tymczasem trwa wielkie widowisko sportowego show-businessu: mistrzostwa świata w piłce nożnej. Ale i tu z sędziowaniem – kompromitacja. Sędzia nie zauważył bramki, którą widziały setki milionów widzów! Jest jasne, że za takie „niedowidzenie” bierze się pod stołem duży szmal, i byłoby interesujące dowiedzieć się, wiele łapówki dostaje sędzia, który zobowiązuje się, że „nie zauważy” jednej bramki na mistrzostwach świata. Zdaje mi się, że korupcja w PZPN to drobny pikuś przy korupcji w FIFA, bo i szmal tam niebotycznie większy: góry złota! A gdzie światowy monopol na organizację mistrzostw – tam i korupcja być musi „światowa”, to jasne jak słońce. Korupcja o należytym wymiarze, także politycznym: bo jak inaczej wytłumaczyć sobie, że sam prezydencik Francji forsuje pewnego dżentelmena na „selekcjonera drużyny piłkarskiej”, a potem, po jej porażce, rząd i parlament francuski zajmują się footbalistami?... Najzabawniejsze jest przecież to, że od wielu lat FIFA opiera się przed zastosowaniem w sędziowaniu podglądu telewizyjnego, który eliminowałby sędziów – łapowników.
   Proponuje, by teraz jakaś federacja kibiców zaskarżyła FIFA, najlepiej do Trybunału w Strasburgu o tę „przemoc psychologiczną”. Bo przecież wskutek „niedowidzenia” skorumpowanego sędziego kibice ponoszą straty i fizyczne (zamiast sportowej walki za swoje pieniądze oglądają geszeft, co pogarsza ich warunki życia) i moralne (traktowani są jak debile). No a nie ulega wątpliwości, że kibice żyją „w związku” z FIFA, która - jako międzynarodowy monopolista – organizuje te rozgrywki.
   Politrucy ze Strasburga staną wówczas przed poważną „zastawką”: jeśli wg.politycznej poprawności odrzucą skargę kibiców lub rozstrzygną przeciw niej – demokratyczne rzesze kibiców mogą ściągnąć do Strasburga i nie poprzestać na skandowaniu „Je...ć PZPN”, pardon, oczywiście „Je...ć FIFA”, albo „Do d...z FIFA”, ale skorzystać z demokratycznych wzorców zaporoskich Kozaków wypracowanych na majdanie: „Towarzystwo prosi, a nie, to samo weźmie”...
   Nasze sympatia będzie wówczas głęboko po stronie towarzystwa kibiców; gdy w sądach nie ma już sędziów sprawiedliwych, godzi się, w imię sprwawiedliwości, takie sądy rozpędzać.

                                                               Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »