Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 24 czerwca 2018 r.
Strona główna
W stronę demokratycznego zamordyzmu PDF Drukuj Email
21.07.2010.

              W stronę demokratycznego zamordyzmu

     *Palikot pokryje wszystko? *Kto ma tę krew na rękach...*Skok na media –tuż

     *Wiele forsy wkładamy, wiele wyjmujemy? *Priorytetom potrzebny sukces!

   Poseł Palikot, zwany „Urbanem Platformy Obywatelskiej” („Goebbels PO?”...) wzburzył ostatnio opinię publiczna stwierdzeniem, że „Lech Kaczyński ma na rękach krew pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej”. Co do środowiska PO – panuje tam opinia, że Palikot to żaden „Goebbels” ani „Urban” ale po prostu „niesforne dziecko”, które chętnie nazywają z francuska „enfant terrible”. Ja sądzę, że Palikot to po prostu zadaniowany funkcjonariusz na krótkiej smyczy, którego zadaniem w PO jest „przykrywanie”, czy też „pokrywanie” prawdy. Bo to skandaliczne stwierdzenie Palikota miało miejsce zaraz po znakomitym artykule prof.Zdzisława Krasnodębskego („Niewypowiedziana prawda”, „Rzeczpospolita” n4 152 z 2 lipca br.), w którym napisał :
   „Prawda jest więc prosta i wstrząsająca, dlatego tak trudno ją wypowiedzieć. Moralną i polityczną odpowiedzialność za katastrofę smoleńską ponoszą rządzący – premier Tusk i jego rząd, a szczególnie minister obrony narodowej Bogdan Klich oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski”.
   Jakże więc Palikot miałby zaraz nie „pokryć” tej prawdy kłamstwem? Od tego jest, takie ma zadanie: pokrywać, przykrywać prawdę kłamstwem, pomówieniem, które podchwycą zaraz i nagłośnią nie zlustrowani dziennikarze. A z prawdy pokrytej kłamstwem rodzi się w tzw. świadomości społecznej zawsze jakiś bękart, hybryda: chaos we łbach, dysonans poznawczy, mętna woda. W niej nie od dzisiaj łowią rybki łże-liberałowie z PO.
   Palikot („służby każą, służebny musi”?) pokrył tylko swym łgarstwem, „dla przeciwwagi”, tę prawdę, że Tusk, Klich i Sikorski ponoszą moralną i polityczną odpowiedzialność za katastrofę smoleńską, tym większa, o ile jej sprawcami były służby rosyjskie, na co niemal wszystko już dziś wskazuje.
   Wiele też wskazuje, że pod pełną już teraz władzą PO socjotechnika pokrywania prawdy łgarstwem stanie się dominująca metodą propagandową (zapożyczyli się u „staliniątek” i „bermaniątek”, u których praktykowali jeszcze w Unii Wolności?...) i aż strach pomyśleć, co to będzie  mediach publicznych, gdy owładnie nimi ów samozwańczy Obywatelski Komitet Mediów, co to sam się wybrał na imprezce w Krakowie, albo gdy PO przeforsuje swój własny projekt autorstwa Śledzińskiej-Katarasińskiej, niedoszłej minister kultury w rządzie Buzka (ożesz ty, „Karol”!); „niedoszłej” za rzekomo antysemicki artykuł opublikowany niegdyś w PRL-owskiej, łódzkiej prasie w roku 1968. W tym artykule, nawiasem mówiąc, nie było żadnego antysemityzmu, tylko całkowicie błędna diagnoza tła politycznego wydarzeń marcowych, ale żydowskim szowinistom obce są tak podstawowe rozróżnienia i biedną Śledzińską-Katarasińską zmuszono do rezygnacji z ministerialnej ambicji i do publicznego pokajania się w telewizji. Wybrnęła z tego chytrze, bo tłumaczyła się, że co innego wtedy napisała, a co innego – bez jej wiedzy i zgody... – wydrukowano. Kto to sprawdzi... Si non e vero...
   W takiej Ameryce nie ma w ogóle ministerstwa kultury i tabunów urzędników od kultury, i pewnie dlatego nie ma tam też tak licznych rzesz pół i  ćwierćinteligentów, owych  „podskakiewiczów” pod kulturę, mierzących jej „poziom” ilością imprez zorganizowanych za cudze, podatkowe pieniądze. A gdy już o pieniądzach, w kontekście rządów łże-liberałów mowa, właśnie opublikowano dane, wg. których od roku 2007 do 2013 dostaniemy z Brukseli raptem...25,6 miliarda złotych (ok.8 miliardów euro), i to pod warunkiem, że sami dołożymy 9 miliardów złotych i „spełnimy wysokie standardy”.  Zważywszy, że nasza roczna składka na Brukselę wynosi ok. 3,5 miliardów euro(ok. 11 miliardów złotych) łatwo policzyć, że w latach 2007-2013 wpłacimy tam ok. 21 miliardów euro, czyli ok.66 miliardów złotych... Nie ma co, piękny interes!...
   Tymczasem utrzymanie administracji państwowej kosztuje w Polsce 26 miliardów złotych rocznie. W latach 2007-2013 dostaniemy zatem z Brukseli mniej więcej tyle „pomocy”, ile kosztuje roczne utrzymanie mas urzędników państwowych, nie licząc „samorządników”, dojących podatnika lokalnie, na boku, niezależnie od centrali.
   Wśród ambitnych planów łże-liberałów i „ludowców” jest i „walka z przemocą w rodzinie”, są i „parytety” damsko-męskie w organach przedstawicielskich (a co z parytetami w organach stricte płciowych?...), i „zapłodnienie w szklance”, i (za 6 lat podobno) równouprawnienie związków homoseksualnych z normalnymi, a gdy już SLD zastąpi w koalicji PSL – zapewne powróci sprawa symboli religijnych w miejscach publicznych (wkrótce ostateczne orzeczenie politruków ze Strasburga). Oczywiście, są to fundamentalne kwestie, bez uregulowania których państwo może upaść albo rozlecieć się, albo przejść pod obcy zarząd. Ich priorytet nie budzi więc w PO najmniejszych wątpliwości. Ale, za pozwoleniem, my, ciemnogród prawdziwie liberalny, interesujemy się także i duperelami, i dlatego pytamy: co z obniżką podatków, redukcją biurokracji, likwidacją zbędnych rządowych agencji? Z reformą finansów publicznych? Jasne, że są pilniejsze priorytety, wcześniej wymienione, ale takie duperele jak wielkość długu publicznego, deficyt budżetowy, stan obronności państwa czy dobra konstytucja też w końcu jakieś tam, acz duperelne, znaczenie dla obywateli i państwa mają... Milczenie PO w tych kwestiach nie zaskakuje nas, wiemy już przecież, że łże-liberałowie mają swoje własne, osobliwe priorytety, ale jednak nie z samych ich priorytetów składa się nasze życie: te nasze duperele też są ważne, zwłaszcza, gdy uzbiera się ich cała masa. Ciemna, bo ciemna, ale jednak – masa.
   Teraz PO ma już wymarzoną pełnię władzy! I parlament, i prezydenturę, i wszystkie 9 tajnych służb...I „niezależną” prokuraturę, i „niezawisłe” sądy...I takich wybitnych „biznesmanów” jak Palikot, Kulczyk czy Krauze, posłanka Sawicka czy Sobiesiak, i niecierpliwą kadrę „ludzi rozumnych”, oczekujących w Partii Demokratycznej wynajęcia w charakterze „autorytetów moralnych”( tylko „Przyprowadźcie nam SLD do koalicji”...) Ba! W osobie senatora Piesiewicza ma  PO nawet i jeden własny „autorytet moralny”, czasowo „zawieszony”, ale przecież powróci, prawda? Ale i służby, zwłaszcza jedna, ta niby rozwiązana, mają PO, może nawet bardziej, niż PO ma te pozostałe : któż bowiem nie zakładał PO, któż jej nie popierał! I gen.Czempiński, i „Must”, i „Carex”, i gen.Dukaczewski, i „Olek” i „Bolek”...I „Capino” (dyskretnie), i „Filozof” (ostentacyjnie)... Tym bardziej więc jestem przekonany, że przy tak wielkim skupieniu demokratycznej władzy( już prawie totalnej) w jednym ręku - priorytety Platformy Obywatelskiej zostaną skutecznie zrealizowane, a nasze duperele, oczywiście, poczekają na lepsze czasy. A w „zreformowanych” mediach publicznych (czytaj: poddanych czystkom kadrowym wedle wskazań posła Niesiołowskiego i innych „pluralistów) zagości znów propaganda sukcesu i politycznej poprawności, bo przecież czymś trzeba pokryć, przykryć te nasze duperelne, od lat zglaszane postulaty. Sam Palikot do pokrywania już nie wystarczy i na odcinek „krycia” trzeba przesunąć nowe siły i środki.

                                                     Marian Miszalski

 

 

   

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »