Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 18 stycznia 2018 r.
Strona główna
Przez degenerację - nazad do PRL PDF Drukuj Email
06.08.2010.

                         Przez degenerację – nazad do PRL

    *Na jakiej literze kończy się prowincja? *Piękna moda – złe przeczucia?

    *Co tu by jeszcze zrekonstruować... *Najnowsza(spiskowa) historia Polski

                                                           

 „Grunwald” czy „Bitwa Warszawska” – to tylko najbardziej spektakularne rekonstrukcje wydarzeń historycznych, z których jesteśmy dumni. Ale w całej Polsce, zwłaszcza tej prowincjonalnej, powiatowo-gminnej, w Polsce „B” ,„C”, „D” i „E” (bo i taka  Polska też jest, można by dociągnąć do dalszych liter alfabetu)) mnożą się lokalne, spontaniczne inicjatywy rekonstrukcji pomniejszych wydarzeń. Najczęściej takich, o jakich władze PRL pamiętać nie chciały. Na przykład w 1920 roku, podczas pościgu za bolszewikami, kobiety wiejskie pod Zambrowem rozbroiły i wzięły do niewoli sowiecką baterię...Czy nie wdzięczne wydarzenie do historycznej rekonstrukcji?...Ta moda na historyczne rekonstrukcje  to ciekawe zjawisko obyczajowo-socjologiczne. Co ciekawe – inicjatorzy i aktorzy tych prezentacji „na żywo”, pasjonaci, nie tworzą zamkniętych, wąskich kręgów, bo okoliczni mieszkańcy chętnie włączają się w te historyczne wspominki.
   Pewną rolę odgrywa czynnik ekonomiczno-promocyjny gmin: może przyciągnie się turystów i zarobi trochę grosza? Ale nie jest to raczej czynnik decydujący. Ileż przygotowań, drobiazgowego odtwarzania strojów, sprzętu, akcesoriów wymagają takie rekonstrukcje! Wyjaśnienie, że te wielomiesięczne trudy to tylko dla zarobienia kilku groszy w dniu wspólnej zabawy – byłoby  zbytnim uproszczeniem. A może rodzi się – w nawiązaniu do historii – jakiś spontaniczny, obywatelski snobizm, jak najbardziej pozytywny? A może coraz większa część społeczeństwa zmęczona i znużona jest tandetą i chłamem  oferowanym przez media? Może nabrzmiewa podskórnie jakieś utajone pragnienie „przypomnienia”, jakaś tęsknota za prawdą?...W końcu „Tylko prawda jest ciekawa”, jak twierdził słusznie Józef Mackiewicz. Fikcja może być co najwyżej mniej lub bardziej zabawna.
   Co ciekawe: te spontaniczne rekonstrukcje odbywają się przy minimalnym wsparciu z publicznych pieniędzy: ludzie za swoje szyją okolicznościowe stroje, rekonstruują pieczołowicie inne akcesoria, poświęcają czas. To z pewnością jest autentyczna kultura. To jakaś inna rzeczywistość, niż postpeerelowska „kulturka” centralnie organizowanych festiwali, owsiakowych spendów czy parad pederastów.
   Polsce, której za ostatnie 250 lat przypadło raptem  40 lat niepodległości i wolności ( licząc optymistycznie ostatnie 20 lat za lata niepodległości i wolności...) – jesteśmy, być może, świadkami odradzania się w tych rekonstrukcjach historycznych lokalnej pamięci i tradycji, prób „związania” przeszłości z teraźniejszością – bo do niedawna funkcje te spełniały, niejako na marginesie, uroczystości religijne. Zresztą właśnie po kościołach i kościółkach polskich przechowało się jakże wiele pamiątek o wydarzeniach, które dzisiaj są tak pięknie, coraz częściej, rekonstruowane.
   Nie sposób przecież nie uświadomić sobie, że właśnie w okresie rozbiorowym nasilały się takie inicjatywy – „żywe obrazy” - jako substytuty prawdziwej, zakazanej historii... Dzisiaj, pod rządami pajacyków z PO fikających wedle poleceń starych służb, wprawdzie nikt nie zakazuje  jeszcze oficjalnie prawdziwej historii (chociaż pewne wyroki sądowe, zakazy publikacji czy losy IPN źle prognozują na przyszłość), ale granty i publiczne pieniądze przeznacza się częściej na „minimal-art”, „gender studies”, czy inne formy propagandy neomarksizmu, niż na rekonstrukcje  protestu Rejtana, wozu Drzymały, „rug pruskich”, paktu Ribbentrop-Mołotow, odbicia więźniów z ubeckiego więzienia w Kielcach przez oddział Hedy , czy przesłuchań na Mokotowie... Że już nie wspomnę o rekonstrukcjach z najnowszej historii Polski: gdyby tak odtworzyć na żywo „okrągły stół”, albo tę „nocną zmianę”, gdy obalano rząd Jana Olszewskiego? Sam chętnie zagrałbym w takiej rekonstrukcji samego Wachowskiego, a niechby tylko premiera Pawlaka: „Znaczy się, najpierw czyszczę sobie UOP?”... W takich Kielcach na przykład, zamiast propagandowego ględzenia o „pogromie kieleckim’, lepiej byłoby zrekonstruować tę prowokację bezpieki, nadzorowanej przez Jakuba Bermana. A gdyby tak pod Włocławkiem co roku rekonstruować zabójstwo ks.Popiełuszki? A gdyby tak w hotelu „Mariott” odtworzyć słynną wizytę ministra Kaczmarka u Krauzego? W postać Kaczmarka mógłby się na przykład wcielić poseł Czuma, a Krauzego – odegrać poseł Palikot albo Niesiołowski. Odtworzenie prac policji i prokuratury w sprawie zabójstwa gen.Papały, w sprawie zabójstwa Olewnika czy ułaskawienia Petera Vogla-Filipczyńskiego przez Kwaśniewskiego – takie rekonstrukcje, takie „żywe obrazy” zastąpiłyby właściwie najnowszą historię Polski, tę po roku 1989. Czy ktoś ją już pisze?...Ja przymierzam się do takiego przedsięwzięcia i mam już tytuł: „NAJNOWSZA (spiskowa) HISTORIA POLSKI (od roku 1980)”.
   Wstępny plan rozdziałów:
Rozdział I: Dlaczego Kiszczak nie dopuścił Gierka do stoczni w roku 1980?     
Rozdział II: Walka o władzę między WSI a SB w latach 1981 -1984. Zabójstwo ks.Popiełuszki.
Rozdział III: Transformacja ustrojowa po roku 1989 – dzieło KGB i PRL-owskich Wojskowych Służb Informacyjnych.
 Rozdział IV: Agentura komunistyczna w aparacie władzy III RP.
 Rozdział V: Akces Polski do UE, czyli bezpieczniacy w poszukiwaniu nowych panów.
Rozdział VI: SLD, PO i PSL - kontynuacja polityki PZPR w nowych warunkach politycznych Europy Środkowo-Wschodniej.
Rozdział VII: Rząd Tuska – schyłkowa degeneracja życia politycznego III RP.
 Rozdział VIII: Cele i rola żydowskiego lobby politycznego w Polsce od roku 1989.

  Na razie szukam prywatnego sponsora (praca wymaga sporej kwerendy archiwalnej i mozolnego ślęczenia w bibliotekach), bo przecież na tak ambitne przedsięwzięcie nie dostanę granta od ministra Zdrojewskiego...
    ...A wracając do pięknej mody na historyczne rekonstrukcje: być może w tych dzisiejszych spontanicznych obywatelskich rekonstrukcjach tkwią już rzeczywiście jakieś pesymistyczne intuicje i przeczucia  - że nadchodzą czasy, w których o prawdzie trzeba będzie znów pamiętać samemu, bo na pamięć „publiczną”, zważywszy smutny los Instytutu Pamięci Narodowej, nie ma co liczyć. A już żałosna, prawdziwa „kpina z pogrzebu”, jaką prokuruje nam właśnie rząd Tuska w związku ze „śledztwem smoleńskim” utwierdza w przekonaniu, że degeneracja życia politycznego III RP wkroczyła w fazę nawiązującą bezpośrednio do PRL, już nawet bez demokratycznych osłonek i dekoracji.

                                                                        Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »