Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 14 grudnia 2018 r.
Strona główna
Niezgoda buduje! PDF Drukuj Email
11.08.2010.

                                       Niezgoda buduje!

                         *Partie wzięły media *Co dostanie lobby żydowskie?* Donald jako Władzio?

                          *Jaki fundament, taka budowa *Krzyż stoi, Komorowski raczej upadł...

    („Najwyższy Czas”, 14 sierpnia 2010) Mimo propagandowej „podgotowki” z udziałem bermaniatek i fejginiątek , którzy w sprawie krzyża przy pałacu prezydenckim ożywili się jak owsiki w d...umie pederasty– rząd Tuska, elekt-Komorowski i Gronkiewicz-Waltz przegrali  tę konfrontację ze społeczeństwem. Sami jej chcieli, a może nawet nie chcieli, ale musieli: „nie chcem ale muszem”. Chcieli podlizać się SLD (gdy już lobby żydowskie stanie na jego czele?), ale musieli ustąpić. W TV Info sprawę krzyża na gorąco komentował nawet Seweryn Blumsztajn z Radosławem Markowskim: jakby nie było w Polsce mądrzejszych komentatorów. Cóż, podobno stanął już tajny układ między PO a SLD, że program I TV pod nową ustawą  weźmie sobie PO, program II – weźmie sobie SLD, programy regionalne dadzą łaskawie PSL-owi („Niech mi chociaż dyferencjał dadzą”... – jak śpiewał kiedyś Grześkowiak w kabarecie)), a TV Info podzielą się PO i SLD. Chyba nie, wygląda na to, że TV Info dostanie lobby żydowskie.
   Na kanwie walki o krzyż widać wyraźnie, jak obłudne są nawoływania do „narodowej zgody”... Zgoda to by była, gdyby po 1989 roku nastąpiła dekomunizacja, lustracja i uczciwa prywatyzacja - prawdziwa zmiana ustroju, a nie podmiana socjalizmu republiką bananową i kapitalizmem kompradorskim: wyłącznie dla ludzi starych służb i  kolesiów. Wtedy budowniczowie socjalizmu i przyplątane do nich „elementy socjalnie bliskie” musieliby uznać inne, uczciwe reguły gry i inne wartości – i na tej kanwie akomodować do zgody narodowej. Zgoda narodowa nie może przecież opierać się na uznawaniu kłamstwa, złodziejstwa, siuchty i szwindlu, na kryciu archiwów i kneblowaniu prawdy.
   Oczywiście – po stronie prawej nie było w 1989 roku dostatecznych sił i środków, by stworzyć uczciwy fundament III Rzeczpospolitej i przymusić do zgody narodowej, ale na jego kanwie. Nie oznacza to przecież, że uczciwa ale słaba strona prawa ma akomodować do przegniłej moralnie ale silnej strony lewej! Toteż niezgoda narodowa trwa , musi trwać – i bardzo dobrze, że trwa, bo gdyby zastąpiło ja „serdeczne porozumienie” b.komunistów, ich konfidentów, geszefciarzy, grandziarzy tudzież elementu przestępczego („Pruszków”, „Wołomin”) z ludźmi uczciwymi -  to takie „serdeczne porozumienie” musiałoby opierać się na zgniłym kompromisie, prostytuującym ludzi uczciwych, ściągającym ich moralnie w dół,  a usprawiedliwiającym grandziarzy. A czy jaki b.szpicel przyznał się chociaż dobrowolnie?... Czy po  tamtej stronie barykady ktokolwiek uderzył się w piersi, poddał się oczywistej odpowiedzialności?...Po tamtej stronie jest pragnienie „zgody narodowej” ale pod warunkiem, że uzna się ich reguły gry, ustalone zmową „okrągłego stołu”. Na co taka zgoda?...
  Więc nie ma co wydziwiać na podział w społeczeństwie, ględzić o „budującej zgodzie”. Taka „zgoda” niczego nie zbuduje, co najwyżej nowe kłamstwo, nową cenzurę wolnego słowa, nową sitwę. Lepiej, jeśli ten podział będzie trwać, jego granice stawać się będą coraz wyraźniejsze, ziarno wyraźnie oddzielać się będzie od plewy. Zbawienny podział, dzięki któremu nie musimy tytłać się w szambie: niech się tytłają ci, którzy tego chcą!
   A gołym okiem widać, kto chce, nawet jeśli udaje, że „musi”. Niczego dzisiaj nie musi – chce. Jeśli się tytła – znaczy się: lubi to i chce tego; ma z tego profity...
   Ta zbawienna niezgoda ma jeszcze jedną zaletę. Obrońcy śmierdzącego kompromisu, postulowanego jako „zgoda narodowa”, mają coraz mniej argumentów na obronę swoich racji, ich argumenty brzmią coraz bardziej fałszywie, wręcz głupio. Popadają w  dobrze znane z PRL duraczenie. Kompromituje się też ich język: i świetnie! Niech tak mówią!  Pokazywać ich jak najczęściej! Więcej Radosława Markowskiego, więcej Seweryna Blumsztajna! Więcej Waldemara Kuczyńskiego!  Więcej Passenta! Wiecej Agnieszki Holland! I niech wróci Urban! W końcu był także wielkim architektem „zgody okrągłego stołu”!...
   „Zgoda, zgoda – a Bóg wtedy rękę poda”... Czy aby takiej zgodzie nie podaje jednak ręki Szatan?...
   Tymczasem krzyż na Krakowskim Przedmieściu ogrodzono solidnymi barierkami... Żeby go tylko nie „aresztowano”, jak Gomułka „aresztował” obraz jasnogórski... Właściwie to już go aresztowano, za tymi barierkami.  Ja mam spokojne sumienie: od pierwszych chwil premierostwa Tuska twierdziłem, że to taki mały Gomułka. Niby fizis inna, tresura pijarowska, gestykulacja i mimika też nieco inne, nieco inne okoliczności i dekoracje ustrojowe - ale to przecież mały Władzio! Co z niego wyrośnie? Ciekawe: gdy resztki SLD próbują wyemancypować się spod wpływu lobby żydowskiego, spod wpływu post-puławian  - Platforma Obywatelska coraz bardziej upodabnia się do PZPR sprzed marcowej dintojry! Posłanka Śledzińska-Katarasińska, zaatakowana w Sejmie, powiada, że w 1968 roku to „bez jej wiedzy i zgody” podpisano jakiś nieprzyjemny dla „puławian” artykuł jej nazwiskiem... Ejże! Baju-baju...                                                                                                                           
   Posłanka Śledzińska-Katarasińska, jak pamiętamy, nie została ministrem kultury w rządzie Buzka, bo gazeta żydowska wyciągnęła jej tamtą historię: złożyła wykrętną samokrytykę, puściła wersję, jak to „bez jej wiedzy i zgody”  i jakoś utrzymała się „w polityce”... Jaka to „polityka” – każdy widzi, chociażby po tej nowej, kneblowej ustawie medialnej.
   PO upodabnia się do PZPR jeszcze w innym aspekcie: ma pełnię władzy(no, może półpełnię, ale w PRL też bezpieka miała władzę nad partią...), a gospodarka w coraz gorszym stanie. „Liberałowie” zapowiedzieli ...podwyżkę podatków!  Coż, „głównym doradcą ekonomicznym premiera Tuska jest b.TW p.Boni, poza tym już kanclerz Schroeder kilkanaście lat temu zapowiadał, że Niemcy nie pozwolą Polsce obniżać podatku VAT...
   Jak w PRL – ludzie dziś nie wierzą w żadną „zgodę narodową”. Przesłanie „im gorzej-tym lepiej” nie było przejawem warcholstwa obywatelskiego, ale trafną oceną sytuacji: że bez bankructwa systemu nie nastąpi żadna zmiana. A że po 1989 roku istotna zmiana ustrojowa w zasadzenie nastąpiła (socjalizm ustąpił miejsca republice bananowej z elementami kapitalizmu kompradorskiego, a system monopartyjny – demokracji kierowanej przez służby) – to i dzisiaj podobne myślenie jest równie uzasadnione.
   Niezgoda na ustrój spod „okrągłego stołu” jest budująca. Niezgoda  buduje!

                                                            Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »