Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 21 października 2018 r.
Strona główna
Idzie nowe, czyli wraca stare PDF Drukuj Email
12.08.2010.

                                Idzie „nowe”, czyli „wraca „stare” 

 Na łamach „Rzepy” Robert Mazurek kpi sobie całkiem zasadnie z politycznie poprawnych historyków, którzy boją się zabrać za biografię Geremka czy Kuronia... Pan Mazurek sugeruje, że historyków tych paraliżują „białe plamy” (białe - czy czarne?...) w  życiorysach obydwu, których wyjaśnianie skończyłoby się prędzej końcem kariery owych historyków, niż publikacją uczciwych biografii... Ależ drogi panie Robercie, jest znacznie gorzej, niż pan mniema! Biografie tych panów z pewnością powstaną w kręgach koncesjonowanych „ludzi rozumnych” (czytaj: współczesnego utytułowanego ćwoctwa intelektualnego, na miarę niegdysiejszych „docentów marcowych”) – to tylko wymaga czasu, aby starannie pozakrywać niewygodną prawdę, jej archiwalne źródła i inne materiały... Po prostu trzeba jeszcze bardziej spacyfikować IPN, a potem już pójdzie. Zresztą już ukazały się próbki, swoiste „wprawki” do napisania przyszłej historycznej hagiografii Kuronia czy Geremka. Mam na myśli biografie Bermana i Kapuścińskiego. Z tej pierwszej Czytelnik nie dowie się , że Jakub Berman był stalinowskim zbrodniarzem, z tej drugiej – jakie zadania powierzały komunistyczne służby Kapuścińskiemu... Takie to „biografie”. W przypadku Kuronia i Geremka do „zakrycia” też jest sporo, więc trzeba więcej czasu, ale spoko: juźci hagiografia nie lubi pośpiechu. Kto wie, czy nie doczekamy z czasem także biografii posłanki Sawickiej czy Blidy, wielkich męczennic reżimu braci Kaczyńskich, biografii  wybitnego posła Palikota czy senatora Gasipsa, albo Niesiołowskiego jako „słynnego liberała”. Wszystko przed nami. A czy za eurogranty nie powstanie wkrótce jakiaś „Martyrologii pederastów w  homofobicznej Polsce”? Z pewnością powstanie, po to Bruksela udziela euro-grantów „humanistom”, żeby  już nie „docenci marcowi”, ale „wybitni europejscy intelektualiści” pisali takie rzeczy.
    A tu tymczasem rysuje się nowy sojusz „Żydów” z „chamami” (dotąd niezwykle inspirujący w historii wszelką politgramotę). Platforma Obywatelska kokietuje jak może lobby żydowskie, żeby je politycznie dowartościować – tak, by mogło znów stanąć na czele „zjednoczonej lewicy”. Gdy już „Olek” został „honorowym obywatelem Warszawy”, gdy już media publiczne, lada dzień, przechodzą „pod zarząd post Żydów” – to i „postchamy” od p.Napieralskiego muszą jakoś akomodować, toteż p.Naperalski dokonuje odpowiednich zmian kadrowych w swej partii, tak, żeby i nie utracić swej pozycji, i nie przeszkodzić w połączeniu post-puławian z post-natolińczykami. Gdy to już się dokona (na początek: niekoniecznie w formie zjazdu zjednoczeniowego) – wtedy lewica będzie już odpowiednio spreparowana, by podmienić w koalicji PSL.
   Jak pamiętamy, Unia Wolności powstała z połączenia Unii Demokratycznej (politycznego lobby żydowskiego) z Kongresem Liberalno-Demokratycznym, zwanym potocznie „Kongresem Aferałów”. Aliści gdy utworzyła koalicję z AWS „Solidarność”, z „Karolem” jako premierem i Geremkiem (jaka ksywa?...) jako ministrem spraw zagranicznych – okazało się, że członkowie KLD są tak sekowani w obejmowaniu sunekuralnych posad rządowych, że podnieśli bunt i wystąpili z Unii Wolności. (Za sprawą służb?) szybko znaleźli pieniądze na wielka promocję medialną nowego ugrupowania, jakie założyli – właśnie Platformy Obywatelskiej. Teraz ta Platforma musi jednak (takie są rozkazy ze służb?) pojednać się z lewicą, pod warunkiem wszakże, że lewica zjednoczy się – inaczej „demokratyczna opinia publiczna” miałaby dysonans poznawczy: z kim właściwie łączy się ta PO – z „Żydami”, czy z „chamami”? A tak połączy się i z jednymi, i z drugimi... Pan Napieralski będzie dawał „chamski” szyld, ale za bufetem stanie jakiś wytrawny polityczny „arendarz” od Żydów”. Tak to jest pomyślane, zaplanowane, są na to przeznaczone „siły i środki” i tak to będzie, bez względu na „demokratyczne procedury”...
   Niech nikt nie czuje się urażony terminami „Żydy” i „chamy”, jakich używam: używam ich w ślad za publikacją prof. Witolda Jedlickiego w paryskiej „Kulturze” Jerzego Giedrojcia ( „Kultura” nr 12/182 z roku 1962). Prof.Witold Jedlicki, jak głosi nota biograficzna: „Ur.w lutym1929, w czasie wojny ukrywał się z powodu pochodzenia żydowskiego, był aresztowany przez Gestapo. Po wojnie studia na wydziale filozoficzno-społecznym Uniwersytety Łódzkiego i Warszawskiego. Magisterium w roku 1952 pod kierunkiem prof.Tadeusza Kotarbińskiego. Od ro.1957 praca badawcza w Polskiej Akademii Nauk i dydaktyczna na Uniwersytecie Warszawskim w zakresie socjologii (w stopniu asystenta). Udział w Zespole badającym postawy studentów warszawskich. Autor popularnej Polsce książki o psychoanalizie Freuda. Wieloletni aktywny członek Klubu Krzywego Kola i członek ostatniego Zarządu Krzywego Kola. Opuścił Polskę jako emigrant do Izraela. Przyjął obywatelstwo izraelskie”.
   Tyle nota biograficzna. Jego wnikliwa, politologiczna analiza życia partyjnego w Polsce zamieszczona w paryskiej „Kulturze”, dotycząca toczącej się zażartej walki frakcyjnej w PZPR między „puawianami” a „natolińczykami”, nosi właśnie tytuł: „Chamy” i „żydy”.

                                                         Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »