Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
czwartek, 16 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Pieniądz narodowy - łatwiejsza kontrola PDF Drukuj Email
12.08.2010.

                          Pieniądz narodowy – łatwiejsza kontrola

  Gdy na początku lat 70. banki centralne najbardziej rozwiniętych krajów europejskich zagroziły Ameryce, że wymienia swe nadwyżki dolarowe na złoto – prezydent Ryszard Nixon  odszedł całkowicie od parytetu złota i przymusił europejskich konkurentów do podpisania tzw.Umowy Waszyngtońskiej z 18 grudnia 1971 roku. Pisze historyk: „Po raz pierwszy w historii dolar był zupełnie pusty, nie miał żadnego pokrycia w złocie (...) Państwa zobowiązały się do utrzymywania sztywnych kursów wymiany, ale zrezygnowały i ze złota, i z pieniądza światowego, które stanowiłyby pokrycie dla poszczególnych walut” (...) W niewiele ponad rok od wprowadzenia, waszyngtoński system sztywnych kursów bez pokrycia w złocie roztrzaskał się o skały ekonomicznych realiów” .       Dzisiaj zarówno dolar, jak euro nie mają pokrycia w złocie, a co do euro- na banknotach tej waluty nie ma nawet nazwy jej emitenta, którym jest Centralny Bank Europejski z siedzibą we Frankfurcie i nie wiedzieć czemu ukrywa się za tą anonimowością. Co do dolara – jego emitentem jest amerykański Bank Rezerwy Federalnej.
   Obydwa te banki mają charakter instytucji o tyleż finansowych, co politycznych i są jak najściślej związane z politycznymi ośrodkami decyzyjnymi – ten pierwszy z władzami Unii Europejskiej (tandem niemiecko-francuski, z coraz mniejszymi wpływami Francji), ten drugi – z władzami amerykańskimi ( z silnymi wpływami politycznego lobby żydowskiego). Nietrudno zauważyć, że w ten sposób podaż pieniądza, dolara i euro oraz polityka pieniężno-kredytowa uzależniona jest od decyzji nader wąskiego grona polityków. Przykład najnowszego kryzysu finansowego, zapoczątkowanego w Ameryce, pokazał, że decyzje te bywają rażąco niekorzystne dla gospodarki, i można tylko zastanawiać się, czy wynikały z błędu, czy miały mroczny podtekst przestępczy (polityczna korupcja w interesie nielicznych banków).
   Jeszcze niedawno Tusk trąbił o rychłym przyjęciu euro w Polsce, a tymczasem pojawiają się w europejskich mediach coraz liczniejsze głosy za powrotem do walut narodowych i odejściem od euro... Głosy takie silnie zabrzmiały ostatnio nawet w Niemczech. Czyżby autorzy tych opinii uświadomili sobie, że obecny kryzys finansowy ma znacznie głębsze przyczyny, niż powszechnie się sądzi (zła polityka kredytowa), bo tą najgłębszą przyczyną jest właśnie niczym nie krępowany od 1971 roku wpływ władzy politycznej na wielkość emisji pieniądza, najpierw dolara, a dzisiaj – także euro?...
   Ekspansja monetarna – przestrzegają niektórzy przenikliwi ekonomiści – „pełni rolę potężnego systemu ukrytej redystrybucji”. To znaczy, że ekspansja monetarna, o której decydują politycy emitowanej waluty, preferuje arbitralnie pewne grupy społeczne, dyskryminując inne. Gdy o emisji waluty decyduje bank narodowy – kontrola nad takimi decyzjami jest łatwiejsza, niż kontrola nad podobnymi decyzjami ciał ponadnarodowych, łatwiejsze jest także w skali narodowej egzekwowanie odpowiedzialności politycznej za decyzje podejrzanie błędne; co więcej: gdy – w przypadku ponadnarodowej waluty, jak „euro” - decyzje takie zapadają w niebywale trudnych do społecznej kontroli wąskich gremiach ponadnarodowych – skutki błędnych czy interesownych decyzji mogą być nieodwracalne i niebywale dotkliwe dla setek milionów bezbronnych obywateli, skazanych na tę walutę.
   Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że politycznie motywowane decyzje co do nadmiernej wielkości emisji takiej pustej waluty wywołują inflację, a inflacja jest ukrytą, cichą ale bezwzględną formą opodatkowania ludzi średnio zamożnych, biednych i najbiedniejszych. Takich jest zawsze większość pośród każdego społeczeństwa. Emitowany bez żadnej już obiektywnej miary pusty pieniądz, w wielkościach ustalanych przez polityków sprawujących władzę, dociera w pierwszej kolejności do ludzi ściśle z władzą powiązanych: to przede wszystkim biurokracja państwowa, agendy i uczestnicy „programów rządowych” oraz „zblatowani” z władzą przedsiębiorcy, „kolesie”, jak określa się ich w Polsce. Do niech najpierw, najwcześniej dociera zwiększony strumień emitowanych pieniędzy, jeszcze zanim wywoła za jakiś czas ogólny, powszechny efekt inflacyjny. Ci pierwsi beneficjenci zwiększonej podaży pieniądza zyskują: mogą kupić więcej towarów, usług, nieruchomości, mogą poczynić inwestycje. Ale ci, których opłacają z tego strumienia pieniędzy, są już w znacznie gorszej sytuacji, bo – w miarę upływu tygodni i miesięcy – inflacja powoduje zwyżkę cen; ci, do których inflacyjny pieniądz trafia później, w dalszej kolejności, stwierdzają z przerażeniem, że chociaż nominalnie zarobili trochę więcej – siła nabywcza tych pieniędzy jest znacznie mniejsza, niż wcześniej, bo wskutek inflacji wszystko zdążyło już podrożeć...
   Ten mechanizm staje się szczególnie niebezpieczny, gdy w miejsce waluty narodowej wprowadza się walutę „ponadnarodową”, emisja której wymyka się spod narodowej kontroli albo staje się niebywale utrudniona - jak w przypadku decyzji politycznych zapadających w Brukseli (słynny „deficyt demokracji”), czywe frankfurckim Europejskim Banku Centralnym.
    Dziś, gdy rola i celowość utrzymywania euro jest coraz częściej zasadnie krytykowana i kwestionowana– można tylko zadumać się nad beztroską ignorancją ( czy tylko?) polityków PO, z Tuskiem na czele, jeszcze niedawno agitujących za rychłym zastąpieniem złotówki – euro.

                                                                    Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »