Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 15 sierpnia 2018 r.
Strona główna
U progu sezonu politycznego PDF Drukuj Email
05.09.2010.

   U progu sezonu politycznego

                      Cała nadzieja w propagandzie sukcesu?                

  W gdyńskim zjeździe „Solidarności”, w trzydziestolecie jej powstania, nie uczestniczył Lech Wałęsa; czyżby z obawy, że nie będzie tam mile przyjęty?... 

  Lechu, przestań być taki pazerny na pieniądze” – mówił w wywiadzie telewizyjnym Karol Guzikiewicz, a sąd w ostatecznej instancji uznaje, że Krzysztof Wyszkowski nie obraził Wałęsy mówiąc o jego agenturalnej przeszłości. ... Donald Tusk został wygwizdany. W istocie, chyba obłuda jego wystąpienia przebrała miarę wielu uczestników spotkania: jeden z współautorów ordynarnej nagonki na braci Kaczyńskich, PiS, na program budowy III Rzeczpospolitej – w roli nawołującego do miłości?...Jak to mówią – co za dużo, tego i krowa nie przełknie. Także Henryka Krzywonos została wygwizdana: jak się wydaje z podobnego powodu, gdyż przemówiła językiem „Gazety Wyborczej”, językiem „mędrków kolejnego etapu”.
   Całkiem zasłużoną owacje otrzymał Jarosław Kaczyński mówiąc to, co powiedzieć powinni prezydent i premier, gdyby poważnie traktowali słuchaczy i nie zrobili ze swych wystąpień jeszcze jednego zabiegu o „image”. Tym razem ów zabieg wypadł fatalnie: Komorowski i Tusk którzy „troskają się” i dziwią, dlaczego nie ma jedności wśród obywateli?... Można powiedzieć, że cynizm „Kongresu Aferałów” i obłuda Unii Wolności podały sobie ręce w ich wystąpieniach. No ale „kto sieje wiatr, zbiera burzę”, wiec burza gwizdów zabrzmiała całkiem naturalnie.
   Tymczasem skończył się sezon wakacyjno-urlopowy, gospodarka powraca w swój stały rytm, ale jest to rytm coraz spowalniający. Chociaż rząd Tuska częstuje nas raz po raz nowymi, optymistycznymi „wskaźnikami wzrostu”, jak ongiś Gomułka swymi „procentami” – koń, jaki jest, każdy widzi. Prawie 12 procentowe bezrobocie, rosnąco lawinowo zadłużenie państwa, wzrost podatków i – co najgorsze – cen. Mało kto wierzy oficjalnym statystykom rządowym dotyczącym inflacji, bo wystarczy porównać, co można było kupić za 100 złotych jeszcze rok temu, a co można dzisiaj. Co tu dużo mówić: rozkręca się spirala drożyzny, a przecież jeszcze przed nami podwyżki energii elektrycznej, które „napędzą” ceny może jeszcze bardziej, niż rządowa podwyżka VAT. A tu rząd przebąkuje już o likwidacji budowanej ulgi podatkowej... Rządy PRL-owskie, jak pamiętamy, też „ratowały budżet” podwyżkami cen, do czego dzisiaj prowadzą podwyżki podatków.
   W rządzie Tuska zdaje się narastać świadomość piętrzących się trudności, ale i bezradność wobec nich. Już tam poseł Palikot szykuje sobie awaryjny własny „ruch”, odskocznię na wypadek, gdyby w PO zaczęto szukać winnych kryzysu, jak niegdyś szukano ich w PZPR... Już Tusk spiera się ze Schetyną o sposób doboru nowych władz partyjnych, żeby zgromadzić tam jak najwięcej „swoich”... (Na jednym ze zjazdów PZPR jedni skandowali kiedyś „Wiesław, Wiesław!”, ale inni już „Gierek, Gierek!”. Ale na zewnątrz demonstrowali „jedność szeregów partyjnych” i domagali się „miłości klasy robotniczej”...). Jednak Schetyna nie wygląda na takiego, co łatwo wziąłby na siebie rolę winnego utraty więzi partii z masami „młodych, wykształconych z dużych miast”, jako przeciwieństwa „moherów”. Wiele wskazuje, że „młodzi, wykształceni z dużych miast” pójdą raz jeszcze, jak bezmyślne stado, tam, gdzie poprowadzą ich agenci kilku już tajnych służb, działających dziś we wszystkich niemal środowiskach  „demokratycznego państwa prawa” o ograniczonej wszakże Traktatem Lizbońskim suwerenności państwowej.
   A przy okazji: gdy Komorowski ( który doczekał się już ludowej ksywki „Komuruski” i Tusk (który doczekał się ludowej ksywki „Rusk”) zaczynają mówić o „miłości” – w Niemczech postanowiono przeprowadzić lustracje kadr państwowych do bolesnego końca, do czysta, celem uzyskania gwarancji, że żaden b.agent STASI nie będzie wpływał na bońską politykę...  Najwidoczniej „Co wolno wojewodzie...” – to nie rządowi Tuska.   
Jesień tedy zapowiada się pod znakiem wzrostu bezrobocia, cen i kosztów utrzymania. Niewykluczone, że jedynym prawdziwym programem Platformy Obywatelskiej po wrześniowym zjeździe partii stanie się dotrwanie do roku 2013, kiedy to nowy budżet UE ujawni, na wiele pieniędzy rząd może liczyć. Nie wydaje się, aby były to duże kwoty zważywszy wyczerpanie krajów unijnych pomocą dla Grecji: każdy nowy potencjalny bankrut ma mniejsze szanse, a dług publiczny Polski przekroczył już 700 miliardów złotych (tylko przez ostatnie 2,5 roku rząd Tuska zadłużył kraj na 200 miliardów złotych!).
   Zapewne walka o stołki w telewizji i radiu publicznym, całkowicie już podporządkowanymi sojuszowi PO i SLD wypełni wrzesień, tak że na październik gotowa już będzie „publiczna” ekipa dla propagandy sukcesu, na co zapewne bardzo liczy PO w swych rachubach na dotrwanie do roku 2013. Może nawet – na co liczy przede wszystkim...

                                                    Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »