Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
niedziela, 24 czerwca 2018 r.
Strona główna
Nowy stragan PDF Drukuj Email
14.10.2010.

                                 Nowy stragan na jarmarku

        *Jest ruch, jest przywódca - jest dobrze! * Nowa oferta dla skłóconej lewicy?

             *Gdy kondom gromi intelekt... * Tusk w Sejmie: bliżej poselskich mas

                              

 W powieści Józefa Conrada-Korzeniowskiego „W oczach Zachodu”, opisującej kulisy komunizmu  w Europie Zachodniej, ściągnięty w trybie pilnym do moskiewskiej centrali agent pyta od progu: „Jak się nazywa ruch, na czele którego mam teraz stanąć?”...

  Przypomniała mi się ta scena w związku z kongresem założycielskim „Nowoczesnej Polski”, zorganizowanym przez posła Palikota. Kilka tygodni temu „Gazeta Polska” poinformowała, że Palikot podpisał w stanie wojennym deklarację lojalności wraz ze zobowiązaniem, że zarówno jej treść, jak również swoje „inne kontakty z SB zachowa w tajemnicy”.

  Wydawałoby się, że zaraz na wstępie uczestnicy kongresu zapytają „ojca-założyciela” o treść owych „innych kontaktów z SB”, wiele ich było i czego dotyczyły, czy mają związek z późniejszą karierą polityczną posła lub jego szybko zgromadzonym „wypasionym” majątkiem. Ale - nikt nie zapytał! Więc jak -  „Nowoczesna Polska”, czy stary PRL w nowym, demokratycznm opakowaniu? Nomen omen, rychło zmieniono nazwę: z „Nowoczesnej Polski” – na ledwo „Ruch Poparcia” Palikota, RPP...( Hm. Czytaj wspak?)

  Miało więc być „nowocześnie” – a skończyło się na zwykłym „poparciu swojego chłopa”...

  Pytania tym bardziej zasadne, że program nowej partii to w zasadzie program walki z obecnością wiary i religii katolickiej w przestrzeni publicznej, zatem nic nowego ani - tym bardziej - „nowoczesnego”. Dla przyciągnięcia naiwnych powtykano do programu kilka postulatów, ściągniętych z programu Unii Polityki Realnej (m.in. zmniejszenie ilości posłów, zakaz finansowania partii z budżetu), ale trudno przecież uwierzyć, żeby PO - z kimkolwiek w koalicji by nie była – postulaty te kiedykolwiek zrealizowała... Jak to śpiewała kiedyś w kabarecie Krystyna Zachwatowicz: „Bo taka głupia to ja już nie jestem, no, może głupia, ale taka to już nie”...

  Język Palikota („wypasione brzuchy biskupów”) przypominał język bolszewickiego „Bezbożnika”(pisma dla ateistów i wolnomyślicieli) albo urbanowego szmatławca, a reakcje zebranych na ten język bliskie były słynnym „Wielkiemu Leninowi - urra!”...Jak to się ta historia powtarza jako farsa.

 Tak więc wkracza na scenę polityczną „nowe ugrupowanie”.

 Lewica w Polsce ma problem, bo poza walką z Kościołem nie ma niczego innego do zaproponowania. Kisi się we własnym sosie, koncentruje się na swarach i kłótniach o „przywództwo na lewicy”. Od dawna już podejmowane są próby połączenia lewicy, zawiązania „nowego historycznego sojuszu” (a to SLD z Unią Wolności, potem SLD z Partią Demokratów, a to jednoczyć chce p.Borowski, a to p.Rosati...), ale jak dotąd wszystko rozbijało się albo o zaszłości personalne (post-Puławy kontra post-Natolin, czyli spór „Żydów” i „chamów” w nowej edycji), albo o pieniądze, których kwestia doprowadzała do szewskiej pasji   Kwaśniewskiego (kto ile wziął i gdzie schował szmal).  Co do szmalu – zdaje się, że już pogodzono się z proporcjami transformacyjnego „nadziału” między „naszych” i „waszych”, ale  kwestia zaszłości wciąż jest żywotna. Wiadomo: historia nigdy się nie kończy, historia trwa zawsze... Tak więc pytanie: kto ma rządzić zjednoczoną lewicą? – ciągle powraca. Czy w takiej zjednoczonej lewicy „Żydy” mają rządzić „chamami”, czy odwrotnie? Jak dotąd wszelkie próby jednoczenia lewicy rozbijały się głownie o tę kwestię. Ten trwający podział uniemożliwia Platformie Obywatelskiej wypchnięcie PSL z koalicji i zastąpienie go „zjednoczoną lewicą”, co jest marzeniem starych komunistycznych służb, tworzących dziś w Polsce nieformalny, pozakonstytucyjny ośrodek władzy. Wiele wskazuje, że nowa partia Palikota wpisuje się w te zjednoczeniowe próby, proponując szyld, pod którym zmieściłaby się i SLD, i SdPl i Partia Demokratów i kto tam jeszcze..

 No tak, ale kto naprawdę rządziłby tym dużym kramem ze starzyzną? Co innego szyld, a co innego ścisły zarząd, a jeszcze co innego, kto tym zarządem naprawdę by rządził... To tylko słynny „totalniak” Kaczyński chce sam suwerennie kręcić swoim PiS-em – co do „demokratów” z lewicy nie obejdzie się bez oficerów prowadzących...

  Jak to zwykle bywa, gdy otwierają nowy sklep – nie brak chętnych, by obejrzeć towar.  Nowy kram polityczny „Nowoczesna Polska” czy tam „Ruch Poparcia”,  oferuje starą polityczną tandetę, lichy czerwony perkal zwany „antyklerykalizmem”, w wielu miejscach mocno poprzecierany, spod którego prześwituje a to „okrągły stół”, a to jego SB-ecka podszewka. W najlepszym przypadku – „zawiść bezinteresowna”, podglebie  wszelkiej lewicowości.

 Rodzi się pytanie, czy Ruch Poparcia wyprowadzi z SLD dostatecznie wielu „młodych wykształconych z dużych miast”, czy zatem wyciągnie dostatecznie wielu frajerów, żeby SLD uznał się za pokonanego w zażartej walce o rolę przewodnią w jednoczeniu lewicy? Nie jest to wykluczone, gdyż na lewicy nie brakuje pożytecznych idiotów w rozumieniu leninowskim. No a gdyby Palikotowi udało się to, co nie udało się najpierw Kwaśniewskiemu, potem pp.Borowskiemu  i Rosatiemu – to dopiero byłaby porażka tzw.intelektualnej lewicy: „gorzelniany”  z kondomem w ręku pogromił subtelnych cadyków marksizmu-gramscizmu!

 No ale właśnie: czy na lewicy, zjednoczonej na tak prymitywnym patencie jak Ruch Poparcia Palikota, nie odżyłyby z czasem stare, „chamskie” priwyczki? Czy aby prominenci lobby żydowskiego mają w tym „zjednoczeniu” szanse na kariery i szmal?...

 Tymczasem nie wydaje się, by Ruch Poparcia zdołał powyprowadzać wielu chętnych z PO. To już chyba więcej powyprowadzałaby policja...

  Mimo wszystko w takich „okolicznościach przyrody” wyrychtowano premierowi Tuskowi gabinecik w Sejmie. Najwyraźniej przesiadując w swej kancelarii nazbyt odrywał się od poselskiej masy, a odrywanie się przywódcy od mas nigdy dobrze się nie kończy. Lepiej dmuchać na zimne: a nuż komuś strzeli jednak do łba przejść do Palikota? Podobno posłowie PO będą teraz w Sejmie nosić dzwoneczki na szyi, żeby  było wiadomo, gdzie są, z kim się spotykają.

 „A gdzieżeś to bywał, miły baranie? We młynie, we młynie, we młynie, panie”.

                                              Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »