Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
niedziela, 21 października 2018 r.
Strona główna
Korepetycje dla posla Kopycińskiego PDF Drukuj Email
15.10.2010.

  

                     Korepetycje dla posła Kopycińskiego

 „Głupcy niech się z głupców rodzą, głupcy głupcom niech przewodzą”... - tak jakoś przypomniały mi się te słowa wieszcza, gdy zapoznałem się z antykościelnym programem nowej formacji politycznej, którą usiłuje zakładać poseł Palikot. „Nowość” tej formacji jest pozorna: w końcu jawną wojnę Kościołowi wypowiedzieli już komuniści w roku 1917. Czy popłuczyny po „walce” wypowiedzianej  Kościołowi przed prawie 100 laty mogą być jakąś „nowością”? Ale słowa o „głupcach, którzy przewodzą innym głupcom” pasują jeszcze lepiej do słów posła SLD Sławomira Kopycińskiego, który zwrot majątku Kościołowi nazwał „procederem”, który „słusznie nazywany jest grabieżą” i „największą aferą korupcyjna w historii Polski”.

 Zachodzę w głowę, jak człowiek, który tak niewiele wie o świecie, może być w ogóle posłem? Nawet posłem SLD... W końcu to, co mówi, adresuje do innych członków SLD. Czy może tak nisko ich ocenia? Że „kupią” każdą brednię?... Ale przecież i pośród sympatyków SLD są ludzie posiadający wiedzę i samodzielnie myślący.

 Największą grabieżą w historii Polski były bierutowskie dekrety u zarania Polski Ludowej, którymi komuniści okradli miliony Polaków i niezależne, obywatelskie instytucje z własności.

 Kiedy po 1989 roku pojawiła się kwestia zwrotu tej zagrabionej własności w naturze (oddać to, co ukradziono!) – to właśnie formacja posła Kopycińskiego najbardziej pyskowała przeciwko. Dlatego właśnie nie oddano po prostu tego, co ukradziono, ale powymyślano skomplikowane prawnie procedury „zamienno-przeliczeniowe”, co przy naszpikowaniu aparatu władzy przez kiszczakowską agenturę musiało doprowadzić do przypadków korupcji.   

   Nawiasem mówiąc: wszelkie tego rodzaju procedury omijające prostu zwrot ukradzionego majątku są dość wątpliwe, bo żadne szacunki żadnej komisji nie zastąpią prawdziwej wartości majątku: ta prawdziwa wartość każdego towaru (tak majątku ruchomego, jak nieruchomości) w postaci konkretnej ceny ujawnia się bowiem dopiero w momencie sprzedaży, o czym wie każdy, kto choć raz cokolwiek sprzedawał lub kupował.

 Jeśli poseł Kopyciński ma pretensje o „procedury” – niech je zgłasza przede wszystkim do liderów swej partii, spadkobierczyni PZPR i PPR, a zaraz potem do prof.Leszka Balcerowicza, autora słynnej (czy może: osławionej) „transformacji ustrojowej.

 Kolejną grabieżą pod względem wielkości, dokonaną na obywatelach  była szacowana na miliardy złotych afera Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, kiedy to komunistyczne służby specjalne wyprowadzały z Polski w schyłkowych latach 70 i w latach 80 pieniądze, lokowały je na zagranicznych kontach, a z których to pieniędzy powstawały majątki „pierwszych milionerów i miliarderów” Trzeciej Rzeczpospolitej. Jak poseł Kopyciński tego też nie wie, to zawsze może spytać posła Palikota, biznesmana Kulczyka albo Krauzego, albo kilkunastu innych „biznesmanów” z listy 100 najbogatszych „Wprost”... Może mu coś powiedzą?... Chociaż osobiście wątpię, aby zechcieli zwierzać się akurat posłowi Kopycińskiemu... Byłoby, oczywiście, jeszcze lepiej, gdyby poseł Kopyciński zapytał – na przykład w ramach interpelacji poselskich - w „niezależnej prokuraturze” o Piotra Vogel-Filipczyńskiego, „bankiera” lewicy, który prowadził tajne szwajcarskie konta PRL-owskim złodziejom, który wcześniej zamordował z niskich pobudek (dla pieniędzy!) staruszkę, a którego w okolicznościach wskazujących na głęboką, potężną korupcję ułaskawił Aleksander Kwaśniewski jako prezydent. Ten sam Aleksander Kwaśniewski, którego niebywale irytowało każde najdrobniejsze nawet napomknięcie o pieniądzach rozkradzionych w Polsce przez komunistów. Niech się poseł Kopyciński zorientuje w sprawie Vogla-Filipczyńskiego i tajnych kont szwajcarskich, i opowie o tym swoim wyborcom, zamiast pleść duby smalone o „największej aferze korupcyjnej w historii Polski”, jaka ma być niby działalność komisji ds.zwrotu majątku Kościołowi...

 Byłoby też, oczywiście, dobrze, gdyby poseł Kopyciński posiadł minimalną choćby wiedze o aferze Banku Handlowego, który w schyłkowych latach PRL służył do wyprowadzania z Polski niekontrolowanych kwot w walucie zagranicznej, pieniędzy rabowanych bezceremonialnie obywatelom i państwu... Zyskałby w ten sposób jakieś wstępne pojęcie o randze największych afer, bynajmniej nie tylko korupcyjnych, ale wprost rabunkowo- złodziejskich – w Polsce... 

 Rzecz jasna, poseł SLD Kopyciński nie musi się niczego dowiadywać, ani o niczym informować swego elektoratu, ale w takim razie zasadne wydaje mi się pytanie: czy zamiast posłowaniem nie powinien zająć się czymś „lżejszym”, na przykład szewstwem albo handlem obwoźnym?

 Tymczasem „Rzeczpospolita” (z 14 bm.) wykazuje dobitnie, że Kopyciński pomylił nawet miliony z... miliardami! Gdyż suma odszkodowań, jakie uzyskał dotąd Kościół za zagrabiony majątek wynosi 107 milionów złotych, która to kwota rozrosła się Kopycińskiemu do...24 miliardów, a nawet 100 miliardów...

 Czy te kwoty pomyliły się Kopycińskiemu interesownie, czy z braku rzetelnej wiedzy – jego sprawa. No i tych niespełna 9 tysięcy wyborców, którzy tego „ekonomistę” od brudnej propagandy zrobili posłem.

                                                    Marian Miszalski

                                                        („Niedziela”)

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »