Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 19 października 2018 r.
Strona główna
Od "nieznanych sprawców" do "szaleńców" PDF Drukuj Email
08.11.2010.

 

                        Od „nieznanych sprawców” – do „szaleńców”?                        

 Tuż po katastrofie smoleńskiej Rosjanie – a za nimi niektóre polskojęzyczne media  - puściły w obieg wersję, jakoby przyczyną katastrofy był „błąd pilotów”. Jeszcze nie ostygł wrak samolotu, a oni już wiedzieli... Wiedzieli wcześniej, co mają puszczać w obieg? Tymczasem wszystko wskazuje, że zasadniczej przyczyny „katastrofy” szukać trzeba należy w  zachowaniu się wieży kontrolnej i we wszystkim, co na tej wieży się działo, łącznie z jej komunikacją z centralą moskiewską.

   Tu z po mordzie politycznym w Łodzi, dokonanym na działaczu „Prawa i Sprawiedliwości”, niektóre media i politycy PO zaczęli określać sprawcę jako „szaleńca”. Jak na „szaleńca” – Ryszard C. jednak starannie zaplanował swój mord i dobrze się do niego przygotował. Co więcej – chociaż niewiele ciągle wiemy o jego przeszłości, wiemy już, że za PRL był cinkciarzem i konfidentem MO, zatem także informatorem SB, którego funkcjonariusze żyli z cinkciarzami w obopólnie korzystnej symbiozie. Szaleniec – cinkciarzem i konfidentem?...Okazało się nadto, że o pomoc w nielegalnym zakupie karabinu zwracał się do zaprzyjaźnionego b.funcjonariusza SB, który, dziwnym trafem, zaraz po zbrodni poinformował o tym organa ścigania, ale nie wcześniej...

 Rodzi się zatem zasadnicze dla tego śledztwa pytanie: jeśli nie żaden szaleniec, to kto? Czy prowokator? A jeśli prowokator – to w czyim imieniu działał? Jakim „hakiem” z jego tajemniczej biografii zmuszono go do tej prowokacji politycznej?

 Zapewne nigdy się tego nie dowiemy, ale to nie powód, by dawać wiarę absurdalnym hipotezom... Obawiamy się jednak, że dawnych PRL-owskich „nieznanych sprawców” zaczną teraz zastępować tacy „szaleńcy”, jak kuty na cztery nogi Ryszard C.

 Dziwi też, że jego nazwisko otaczane jest tajemnicą, chociaż schwytany został na gorącym uczynku i żadne „pomówienie niewinnego” nie wchodzi w rachubę. Znamienne jest i to, że tuż po zbrodni łódzkiej puszczono w obieg wersję, jakoby strzelał z broni przerobionej na ostrą z gazowej, podczas gdy strzelał z „ostrego” pistoletu typu „walter”.

 Znając dotychczasowe śledztwa, w które zamieszani byli b.funkcjonariusze PRL-owskich służb – nie mam wiele nadziei na rzetelne wyjaśnienie i tej zbrodni, zwłaszcza w klimacie politycznym, stwarzanym ciągle przez rządzącą Platformę Obywatelską. Zbyt wiele obłudy przebija spod tych wszystkich pseudo-pojednawczych gestów, z „przeprosinami” Komorowskiego łącznie. No ale: „koń, jaki jest, każdy widzi”, a „kto sieje wiatr – zbiera burzę”.

 Jak zwykle - w propagandzie PO i SLD pojawiają się wskazania na „nienawiść w życiu publicznym” jako źródło „czynu szaleńca”. Gdy już wiemy, co sądzić o Ryszardzie C. jako „szaleńcu” – pozostaje jeszcze kwestia tej „nienawiści”. Przypomina ona żywo tę anonimową i bezosobową „przemoc”, przeciwko której organizuje się „marsze protestu” naiwnej młodzieży. Przecież jednak nie ma „przemocy” bez konkretnych bandytów, chuliganów i przestępców, podobnie jak nie ma „nienawiści” – bez konkretnych nienawistników, podszczuwaczy, jej siewców. Jakże wielu z nich tkwi w nie zlustrowanych do tej pory redakcjach wielkich mediów prywatnych, nazwanych trafnie „przekaziorami”, a przynajmniej kilku „pyskaczy”, stylizujących się na Urbana, widzimy pośród polityków PO i SLD. I oni, bynajmniej, nie są żadnymi „szaleńcami”, ale robią tę brudną robotę za pieniądze i inne korzyści płynące z władzy. albo dlatego, że są na nich „haki”, więc muszą chodzić na „krótkiej smyczy”.

 Żeby wyjaśnić, dlaczego w naszym życiu publicznym tylu tych szczwaczy i nienawistników, trzeba by szukać odpowiedzi na pytanie: kto trzyma koniec tej krótkiej smyczy, na której tak potulnie chodzą?...

 Nie sądzę, żeby pp.Komorowski, Tusk i inni, tak z PO jak z SLD, byli zainteresowani wyjaśnianiem tej  zasadniczej dla polskiego życia politycznego kwestii...

                                                       Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »