Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 14 grudnia 2018 r.
Strona główna
Najpierw podzielić, potem rozebrać PDF Drukuj Email
12.11.2010.

                   Najpierw podzielić, potem rozebrać

*Koalicja, do której nie doszło *Kto rządzi Platformą? *Przepastne wykopki

*Dyskurs publiczny: priorytet dla dupereli *Robactwo utuczy się i ścierwem                     

 

   Gdy 5 lat temu PiS wygrał wybory parlamentarne powszechna była  naiwna wiara, że wnet powstanie koalicja z drugą kolejności zwycięską partią, Platformą Obywatelską. Naiwność, ale logiczna: taka koalicja, mająca absolutną większość w parlamencie, mogłaby dać nie tylko bardzo stabilny, czteroletni rząd, ale i wydobyć Polskę z chorego, podszytego korupcją ekonomicznego marazmu, narzuconego ustaleniami okrągłego stołu. Szeroka, naiwna ale szczera opinia publiczna rozpisywała już nawet role dla PiS i PO w tej zbawiennej wreszcie, zdawałoby się, koalicji, z tego samego solidarnościowego „pnia”, w dodatku mądrzejszej o doświadczenia rządów AWS. Wedle tych zbożnych życzeń – w takiej koalicji „propaństwowy” PiS miałby dbać o  szeroko rozumianą praworządność w państwie, a „liberalna” PO – o liberalizację gospodarki, więc o demokratyzację dotychczasowego oligarchicznego, kompradorskiego kapitalizmu, produktu transformacji ustrojowej wg.Balcerowicza i zmowy okrągłego stołu.

 Piękna wizja, cóż, gdy obarczona idealistycznym „wishfull thinking”!

 PiS wystąpił z propozycją koalicyjną.

 Zawiązanie koalicji wymagało, rzecz jasna, kompromisu w zasadniczej kwestii: na jakie liberalne ustępstwa może iść „propaństwowy” PiS, a na jakie propaństwowe ustępstwa – „liberalna” PO.

 Jednak, jak pamiętamy, do żadnych takich rozmów nie doszło. PO oświadczyła z miejsca, że PiS oferuje jej za mało resortów, zwłaszcza „siłowych” i niemal natychmiast rozpętała tę słynną dzisiaj „kampanię nienawiści”, która warto nazwać precyzyjniej: kampanią oszczerstw, więc i oszukiwania opinii publicznej przy okazji oczerniania PiS.

 Bardzo interesująca reakcja zważywszy, że w PO nawet doły partyjne parły do takiej koalicji... Zadecydowała jednak „góra” PO, rozsnuwając przed  „dołami” wizje rychłego upadku rządów PiS, skazanych – wobec odmowy PO – na koalicję z PSL, „Samoobroną” czy LPR... Ta pierwsza spotkała się, dziwnym trafem, także z natychmiastową, zaporową odmową „ludowców”: o tyle dziwną, że przecież „obrotowy” PSL zdążył już zasłynąć w międzyczasie, że „może z każdym”. Widocznie ścisłemu kierownictwu PSL zakazano akurat tej koalicji, chociaż i elektorat „ludowców” nie był temu przeciwny...

 Jakaś tajemnicza siła polityczna, która zakazała kierownictwu PO koalicji z PiS-em – zakazała tego następnie kierownictwu PSL.

 Zamiast zatem wytęsknionej, zbawiennej koalicji dwóch najsilniejszych partii z „pnia solidarnościowego” – nastąpił morderczy, wspólny atak PO i całej zjednoczonej lewicy na rządy PiS, „Samoobrony” i LPR. I znów, dziwo: to nie „Samoobrona” była głównym obiektem tego ataku, chociaż Lepper w swej retoryce nigdy nie przebierał w słowach pod adresem PO.

 To natychmiastowe odrzucenie przez kierownictwo PO możliwości jakiejkolwiek współpracy politycznej z PiS i zastąpienie takiej możliwości walką przy pomocy niemal wyłącznie komunistycznej socjotechniki i propagandy – było bardzo znamienne. Wskazywało, że te siły, które trzymają na krótkiej smyczy kierownictwo Platformy Obywatelskiej i PSL nie tylko storpedowały możliwą koalicję, ale nakazały Platformie takie zaostrzenie stosunków z PiS, które wykluczałoby w przyszłości wszelką współpracę. Domysł, że siły te - to ciągle nieformalny układ bezpieczniacki, PRL-owskich WSI, najtłuściej wyposażony beneficjent „okrągłego „stołu i transformacji wg.Balcerowicza” – doznaje nieustannego potwierdzenia. Na jego trafność przemawia dodatkowo fakt, że od upadku rządu PiS-owskiego cały publiczny dyskurs PO i jej walka z  PiS nastawione zostały, i to progresywnie, nie na problematykę gospodarczą (że już nie wspomnieć o próbach jakiejkolwiek liberalizacji gospodarki!) – ale wyłącznie na ustawianie PiS w roli partii „pozasystemowej”, „wodzowskiej”, „faszystowskiej”, „szkodliwej”...  Nawiasem mówiąc – argument z „partii pozasystemowej” nastawiony jest na wybitnie durnego odbiorcę („młodego, wykształconego z dużego miasta”?...), bo wynika z niego...potwierdzenie faktu, że ów „system” w Polsce to ustalenia „okrągłego stołu”, który to fakt PO uporczywie neguje w swej oficjalnej propagandzie.Bo tylko w tym sensie, rzeczywiście, PiS jest „pozasystemowy”...

 Ostatnio („katastrofa” smoleńska, morderstwo polityczne w Łodzi) nasilają się działania, mające na celu już nie tylko wykluczenie jakiejkolwiek współpracy politycznej PO z PiS, nie tylko odtrącenie partii z „pniaka solidarnościowego” i zastąpienie jej bliższym już teraz SLD – ale wepchnięcie PiS w niedawny jeszcze „image” SLD: partii przeszkadzającej rzekomym reformom i zgodzie narodowej. Co więcej – obraz taki sprzyja pogłębianiu podziału społecznego na dwa a priori nie tylko już nie współpracujące ze sobą, ale zwalczające się obozy: obóz „postępu” (PO i SLD...) i obóz „ciemnogrodu” (PiS z przyległościami). Rękami PO i SLD kopana jest przepaść nie do zasypania.

 Zważywszy, że po akcesie do UE i przyjęciu Traktatu Lizbońskiego polityka polska zredukowana została do przerażającego minimum (a nawet czegoś mniej, niż polityka) – można nie przejmować się zanadto dominacją PO i SLD na scenie politycznej przyjmując, że i rządy PiS podlegałyby podobnym ograniczeniom. Zanadto – może i nie, ale jednak są różnice, nawet na tak ograniczonym polu politycznego manewru; różnice ważne: na tej samej zasadzie – toutes proportions gardees - na jakiej ważne jest, czy profosem w areszcie jest ktoś z przyjaciół, czy obcy, ktoś z rodziny, czy spoza, „swojak”, czy obcy... Polak prawdziwy – czy Polak przewerbowany.

 Bo w tym podziale narodu, ekscytowanym i judzonym przez PO i SLD, znać rękę nie tylko ośrodka bezpieczniackiego PRL-owskiej proweniencji, będącego dziś jednym z nieformalnych ośrodków władzy w Polsce, ale i ręce wytrawnych obcych agentur.

 Najpierw podzielić – potem rozebrać. Nie nowa to strategia.

 Ten wyraźny już dzisiaj podział, socjotechnicznie i medialnie ekscytowany metodami z repertuaru komunistów i faszystów, nie musi być przecież  ostatnim słowem totalniaków. Zarówno sposób prowadzenia śledztwa smoleńskiego, jak w sprawie łódzkiego mordu politycznego wskazuje, że pogłębia on tylko społeczny podział i zachęcą do pójścia dalej... Może to zrodzić naturalny odruch zdrowej samoobrony, być może – nową konspirację, a nawet – odwet. I kto wie, czy nie takie właśnie są długofalowe zamysły pozakonstytucyjnych ośrodków władzy w Polsce – tego bezpieczniackiego, i tych obcych agentur: pogłębiać ten podział do granic możliwości.

 Ośrodek bezpieczniacki zawsze zyskuje na funduszach, etatach i swobodzie działania w sytuacji wzrostu społecznego napięcia, jego wpływ na formalne władze rośnie, no a obce agentury – przynajmniej trzy: niemiecka, rosyjska i izraelska – na osłabianie Polski  gorliwie pracują od lat.

 Z pewnością Polacy są podzieleni politycznie jak i każdy inny naród, ale nie w każdym innym państwie  niemal cały publiczny dyskurs sprowadza się do komentowania „faktów prasowych” lub spraw trzeciorzędnych, gdy prawdziwe problemy państwa, gospodarki, wolności obywatelskich - spychane są na margines. I w tym także przejawia się totalniacka socjotechnika, ta sama, która jeszcze nie tak dawno „propagandą sukcesu” osłaniała postępujące bankructwo.

 A że nawet ze zbankrutowanego PRL układ bezpieczniacki potrafił wykroić sobie miliardowe fortuny – także i teraz: czemu nie miałby spekulować, że przy okazji  bankructwa i gospodarczego rozbioru III Rzeczpospolitej majątek ten jeszcze powiększy?...

 

                                    Marian Miszalski

                                                                  

                                                                   

  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »