Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 19 października 2018 r.
Strona główna
Nie podawać ręki PDF Drukuj Email
18.11.2010.

                                  Nie podawać ręki, nie przyjmować w domu

                     *Szczury opuszczają pokład? *Zmiana dekoracji  * W maglu o polityce

                    *Fundacja, jej koordynator, jego donosiciele *Mossad „za krótki” na FBI?

  Gdy PiS był partią wzmocnioną prezydenturą Lecha Kaczyńskiego (dostęp do informacji) i kancelarią prezydencką (kilkuset ludzi do dyspozycji) – nawet w  opozycji zachowywał dla karierowiczów atrakcyjność polityczną. Stracił ją  po zamachu smoleńskim. Jeśli dzisiaj „szczury uciekają”, to ani nie dlatego, że PiS się „radykalizuje”, ani też dlatego, że „okręt tonie”. PiS ani się radykalizuje, ani jeszcze nie tonie: na PiS przyszły po prostu ciężkie czasy.

 Ci, co dzięki PiS-owi (Kaczyńskim?) dostali mandaty poselskie i  mandaty europosłów a dzisiaj uciekają z PiS, powodowani są, przypuszczam, głównie  strachem o własną przyszłość (zasmakowawszy uroków władzy), o ile nie względami agenturalnymi. Najprawdopodobniej i jedno, i drugie: karierowiczami posługują się, jak zwykle, oficerowie prowadzący. Zastanawia zbieżność inicjatywy rozłamowców PiS-owskich z analogiczną inicjatywą Palikota. I w jednym, i w drugim przypadku nie chodzi o nowe idee, pomysły czy programy, ale o to, by utrwalić podstolny układ „okrągłego stołu”, zakonserwować stworzoną tam„republikę kolesi” z jej kompradorskim kapitalizmem i fasadową demokracją. Czy to „ruch Palikota” („ruchu-ruchu...”), czy symetryczny „ruch Kluzik-Rostkowskiej” – chodzi tylko o zmianę dekoracji w tej samej ciągle granej sztuczce, tragifarsie pt. „Pluralizm koncesjonowany”.

 Jak to pisał Stanisław Cat-Mackiewicz: do każdej zapowiadającej się obiecująco partii nałażą karierowicze; co do agentury, wiadomo – kierowana jest do wszystkich partii, a niektóre nawet zakłada.

 Na razie europoseł Michał Kamiński odegrał w TVN rzewną scenkę rodzajową (rodzaj: magiel) pt. „Czy te oczy mogą kłamać, chiba nie...”. Czy jako tzw. „szczera d...” padł ofiarą prowokacji, czy sam prowokuje – czas pokaże. W każdym razie dziwi, że w dniu, w którym Trybunał Konstytucyjny umorzył postępowanie w sprawie stwierdzenia, czy Traktat Lizboński jest zgodny z polską Konstytucją, czy nie – europoseł Kamiński idzie do studia TVN, żeby raczyć odbiorców maglarskimi sensacjami, zamiast powiedzieć (bo ma okazję), co akurat sądzi o takim Trybunale, a o tej „zgodności” zwłaszcza.

 Ja na przykład sądzę, że w odniesieniu do tego Trybunału (z szacunkiem dla trzech sędziów, co zgłosili votum separatum) można odnieść strawestowane słowa tow.Stalina („Nieważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy”): nieważne, czy Traktat jest sprzeczny, czy nie, ważne kto dobiera sędziów do tego Trybunału”.

  Gdy zatem w miarę postępów demokracji sterowanej przez służby postępuje głównie zdziczenie politycznych obyczajów – narasta zarazem zdrowy obyczajowy opór.

W okolicach Wszystkich Świętych p.Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta Komorowskiego ds.społecznych udał się wczesnym świtem do Ossowa, celem odsłonięcia pomnika poległych żołnierzy bolszewickich. Była to już druga próba takiej odsłony. Zapewne p.Nałęcz liczył, że o tak wczesnej porze, w czas świąteczny, miejscowa ludność nie będzie obecna, aliści przeliczył się, gdyż na miejscu czekał już komitet protestacyjny z transparentami. Pan Nałęcz, wyedukowany już w pijarowskiej przymilności ( w końcu robi u Komorowskiego), zaraz usiłował zbratać się z obecnymi, wyciągając do nich swą prawicę na powitanie – ale, o zgrozo, odmówiono mu podania ręki! Wyciągnięta do powitania ręka doradcy prezydenta Komorowskiego zawisła w próżni, więc szybko cofnął ją, skonfundowany.

 Miło odnotować, że powraca dobry, staromodny obyczaj nie podawania ręki osobom, co do których jesteśmy przekonani, że przekraczają granice przyzwoitości! To całkiem dobry początek oddolnej, spontanicznej sanacji moralnej: drobny, ale silny konkret, w dodatku zależny tylko od nas, a nie od jakiegoś Trybunału Konstytucyjnego czy jakiejś Rady Etyki Mediów...

  Nawiasem mówiąc: podobno w carskiej Rosji w domach rosyjskiej inteligencji przyjmowano wprawdzie niekiedy funkcjonariuszy „ochrany”, ale nie podawano im ręki... Można, oczywiście, zapytać surowo: to po co ich przyjmowano, skąd ta hipokryzja? – ale, jak powiadał hrabia de Rochefoucauld, „hipokryzja to hołd, jaki występek składa cnocie”. Gdy już przyjmowano – to nie podanie reki dezawuowało  całe „przyjęcie”, i w konsekwencji hipokryzja występnego przyjęcia w swój dom szpicla składała zarazem hołd cnocie.

 Cosik mnoży się szpicli pod naszą podstolną demokracją: doprawdy, jest komu nie podawać ręki! Wojciech Mazowiecki na falach  TOK FM (agenda gazety żydowskiej?) narzeka na „antysemityzm na ambonach”, ale wielokrotnie proszony przez interlokutora o podanie choćby jednego przykładu wije się, jak Piekarski na mękach, aż wreszcie  powiada: „Mam od ludzi, którzy mi dono...zgłaszali, bo byli w kościele, słyszeli dokładnie właśnie treści antysemickie”. Wojciech Mazowiecki nie był jednak w stanie podać ani jednego konkretnego przykładu!

 Wygląda na to, że mimo demokratycznych dekoracji, grana jest inna sztuczka, bliższa twórczym konceptom  Bieruta, Bermana, Luny Brystygierowej i Hilarego Minca... Więc Wojciech Mazowiecki ma sieć donosicieli, którzy chodzą do kościołów, żeby nagrywać kazania i „wychwytywać treści antysemickie”? Może więc nasi duchowni powinni wrócić do tradycji Prymasa Tysiąclecia, który witając wiernych mawiał niekiedy: „I witam też tych, co przyszli z magnetofonami”... Bo co tu ukrywać: namnożyło się dzisiaj i takich. Jeśli dodać, że ów Mazowiecki jest...koordynatorem przygotowywanego raportu (na zlecenie Fundacji Batorego) dotyczącego nierzetelności mediów publicznych – ciarki chodzą po plecach na myśl, jacy to koordynatorzy zabierają się do „sanacji mediów” i w jakim kierunku idą... Nie ma co: nie podawać ręki, na początek. A może już nawet nie przyjmować w porządnych, inteligenckich domach?

 Tymczasem w Ameryce FBI wyaresztowało ok.20 żydowskich grandziarzy, którzy w swym „zatroskaniu o ofiary holocaustu” ukradli państwu niemieckiemu miliony „odszkodowawczych” dolarów. Zdaje się, że w przeciwieństwie do CIA, FBI nie jest jeszcze penetrowane przez Mossad. Wcześniej słynny „autorytet moralny”, Israel Singer, szef Światowego Kongresu Żydów okazał się podobnym złodziejem i oszustem... Czy to aby nie ten sam, co to wydał Polsce wojnę psychologiczną szantażując, że jeśli nie spełnimy żądań tego Kongresu to będziemy „upokarzani na arenie międzynarodowej”? I pomyśleć, że z takimi grandziarzami rozmawiali przedstawiciele polskich władz!...

 Nie podawać ręki,  nie przyjmować po domach, owszem, ale to chyba za mało?

                                                              Marian Miszalski

                                                    („Najwyższy Czas” 18 11 2010)

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »