Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
niedziela, 24 czerwca 2018 r.
Strona główna
Consiliere zwizytowal kanake PDF Drukuj Email
16.12.2010.

                      Consiliere zwizytował kanakę

*W oczekiwaniu „pierwszego dżentelmena” *Ludzie rosną, ich fortuny szybciej

         *Amerykańscy dyplomaci o Rosji * Co kto komu może pokazać?...                     

                      

   Prezydent Rosji, Miedwiediew, złożył wizytę w Polsce. Do żadnego przełomu, oczywiście, nie doszło, nie o przełom chodzi tylko o to, żeby Polska nie wierzgała przeciw ościeniowi w postaci  pogłębiającego się strategicznego partnerstwa Berlina i Moskwy i współpracy Waszyngtonu z Moskwą. Przyjęcie Miedwiediewa w Warszawie przez tubylczego prezydenta, kanakę „Komu-Kumo” było odpowiednio eleganckie jak na eleganckiego gościa, w niczym nie przypominającego Nikity czy Lońki („pamienili  chuligana na Luisa Corvalana, gdie najti takuju blad’ sztoby Lońku pamieniat’). Świetnie skrojony garnitur, prawdziwie światowy luz, żadnego walenia butem w stół przy obiedzie, i gdyby nie ta żona, „pierwsza dama” u boku – ot, prawdziwy europejczyk: Westerwelle albo jaki francuski minister- pederasta. (Nawiasem mówiąc: czy gdyby jakiś prezydent  żył z mężczyzną, zwłaszcza po homoseksualnym  „ślubie” – to czy mógłby z nim odwiedzać inne kraje? I – jeśli żony prezydentów nazywane są „pierwszymi damami” – jak w protokole dyplomatycznym i języku prasowym będziemy nazywać takiego gościa? „Pierwszym dżentelmenem”? To jest moje pytanie do szefa protokołu dyplomatycznego i liczę na rzetelną odpowiedź!).

  Elegancja - elegancją, europejskość - europejskością, światowość – światowością, homary – homarami, szampan – szampanem itd., warto jednak zawsze obstukać politurę, zajrzeć pod podszewkę. I cóż my widziem? - jak zapytałby Wiech.

  Chociaż Miedwiediew jest aż prezydentem, a Putin tylko premierem – nikomu nie przychodzi nawet na myśl mówić o „Rosji miedwiedowskiej”. Miedwiediew, młody prawnik, został u progu lat 90. wynajęty do obsługi prawnej „układu petersburskiego” („ilu błędnych rycerzów po ulicach błądzi, ile by się kto inny nakradł, gdyby rządził”), w którym tkwił Putin, od zawsze człowiek KGB. Miedwiediew  jest demokratycznym ozdobnikiem KGB-owskich rządów, czymś w rodzaju kwiatka do kożucha. Wydaje się, że w każdej chwili Putin może powiedzieć Miedwiedowowi to, co powiedział marszałek Piłsudski prezydentowi Wojciechowskiemu, gdy ten przeciwstawiał się zamachowi majowemu: „Ty świeco, ja ciebie zapaliłem, i ja ciebie zgaszę”...Ten „układ petersburski”, pod merem Sobczakiem, założył Komitet Stosunków Zagranicznych i na początek „przekręcili” 100 milionów dolarów. Potem Komitet z kolei założył Kompanię XX Trest i ta „przekręciła” ok.30 milionów dolarów, pobranych z kasy Petersburga, Banku Centralnego, Ministerstwa Finansów. Takie właśnie towarzystwo obsługiwał prawnie Miedwiediew. Nic  dziwnego, że już w połowie lat 90.  – per procura -  był udziałowcem holdingu „IPE”, wartego dzisiaj kilka miliardów dolarów. Ludzie rosną wraz z czasami, a ich majątki – jeszcze bardziej. No a czasy takie (i nie tylko w Rosji...), że szmal bierze się najchętniej z władzy. Wiele Miediwiediew wyciągnie jeszcze z prezydentury? Apetyt wzrasta w miarę jedzenia.

 Zatem gościliśmy prezydenta Rosji – Miedwiediewa...

 Tymczasem wedle sekretnych dokumentów amerykańskich ujawnionych w „Wikileaks”, amerykańscy dyplomaci tak oceniają obecne władze rosyjskie: „Kreml leży w samym centrum konstelacji oficjalnych i półoficjalnych oszustw” (...) „to skorumpowana, autokratyczna kleptokracja skupiona wokół Putina,  jej urzędnicy, oligarchowie i członkowie organizacji przestępczych tworzą faktyczne państwo mafijne” , w którym „rosyjska demokracja zanika, a władzę przejmują tajne służby”.

 A to ci dopiero! Jeśli wierzyć tym poufnym, więc szczerym raportom amerykańskich dyplomatów – w osobie prezydenta Miedwiediewa gościliśmy w Polsce  kogoś w rodzaju Toma Hagana, „consiliere” rodziny Corleone z filmu Franciszka Coppoli „Ojciec chrzestny”.

 Inna to rzecz, że i „strona przyjmująca” też mniej przypomina dzisiaj rodzinę polską ze szlacheckiego dworku, bardziej rodzinę Solozzo, Tataglia czy Grazzini. Jaroszewicze, Fonkiewicz, Papała, „Baranina”, Dębski, Olewnik, Franiewski, Pazik, Kościuk...ach, trup usłał gęsto budowę naszej „demokracji”, naszpikowanej aferami, która z grubsza zakończyła się porozumieniem głównych „rodzin” bezpieczniackich względem podziału majątku. Teraz pozostają już tylko kwiatki do kożucha, no, powiedzmy: kwiatki do fraków, które ciągle jednak „marszczą się”. Wiadomo, że frak przestaje marszczyć się dopiero w trzecim, czwartym pokoleniu. W filmie Coppoli wielki producent filmowy, który nie chce obsadzić krewniaka Corleonów w głównej roli kosztownego filmu, dostaje propozycję nie do odrzucenia w postaci uciętej głowy wspaniałego arabskiego ogiera, którego za wielkie pieniądze kupił w celach rozpłodowych. Czy my już aby takiej propozycji nie do odrzucenia, takiego „uciętego łba” nie dostaliśmy -  w postaci katastrofy smoleńskiej?... 

Oczywiście - lobby rosyjskiemu w Polsce, które tak pospiesznie objawiło się po katastrofie smoleńskiej forsując jakieś dziwne „pojednanie” bez treści politycznej i bez warunków wstępnych – wizyta „consiliere” dodała skrzydeł. Po 50-minutowej rozmowie w cztery oczy z consiliere kremlowskim nasz kanaka Komu-Kumo zaraz włożył swój najlepszy garnitur, wsunął złoty pierścień na palec, wyglansował buty i poleciał do Waszyngtonu, gdzie oświadczył, iż Polska byłaby zadowolona z układu START wedle propozycji rosyjskiej, której uczepili się demokraci, ale którą zwalczają republikanie. Nie wiadomo, co podczas tej 50–minutowej rozmowy w cztery oczy kremlowski consiliere pokazał  naszemu kanace: jedni mówią, że zatarty szyld banku Palucha, inni, że rodowód małżonki, albo prawdziwy życiorys tatusia, jeszcze inni, że spotkanie z oficerami WSI, Lichockim i Tobiaszem... „Różnie różni plotą: chadzają wieści pomiędzy prostotą, lecz któż z nich prawdę odgadnie?”.

  Tymczasem wedle oficjalnych rosyjskich propozycji - mielibyśmy poprzeć budowę rosyjskiej elektrowni atomowej w Kaliningradzie, rujnując w ten sposób plan budowy litewskiej elektrowni atomowej i energetycznie uzależniając się jeszcze bardziej od Rosji. Rosja zabiega także o zakup pakietu akcji gdańskiej grupy paliwowej „Lotos, którego skutki byłyby podobne. Rząd Tuska szuka podobno inwestorów w krajach zachodnich. Czy jednak strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie nie spowoduje, że w Unii Europejskiej, mimo usilnych poszukiwań, tacy inwestorzy się nie znajdą?...

 Międzynarodowa sytuacja Polski pogarsza się: Amerykanie zabiegają o współpracę z Rosją, wpędzani w ślepy zaułek swą proizraelską polityką  konfliktującą ich ze światem islamu, strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie wygląda na zuchwałą próbę tworzenia nowych stref wpływów i rugowania Ameryki z Europy,  trudno ufać, że w „strukturach UE” znajdziemy wystarczająco silnych sojuszników dla obrony własnych interesów.

 A tu do programu II TVP zaproszono gen.Jaruzelskiego na dłuuugi wywiad, noszący wszelkie znamiona politgramoty dla „młodych wykształconych z dużych miast”. W wywiadzie ani słowa o „Wolskim”. A na koniec będzie „Orzeł Biały”?...

                                          Marian Miszalski

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »