Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 16 grudnia 2018 r.
Strona główna
Podszczuwanie do zawiści bezinteresownej PDF Drukuj Email
11.02.2011.

                                            Podszczuwanie do zawiści bezinteresownej

  Media wyrosłe spod okrągłego stołu, „spodstolne”, katują ostatnio temat afer niejakiego Marka P. b.sb-eka, b. pełnomocnika Kościoła w mieszanej, państwowo-kościelnej komisji majątkowej. Jeśli kradł – powinien oddać ukradzione i odsiedzieć, to jasne. Spodstolne media przedstawiają jednak tę sprawę tak, jakby Kościół w sposób nieuzasadniony odzyskał przy pomocy Marka P. jakieś nienależne mu  nadwyżki mienia, które po 1945 roku zostało mu zrabowane. Prawda jest przecież taka, że wszyscy, którym komuniści czy to w drodze nacjonalizacji, czy dekretów bierutowskich ukradli majątek -  nawet w przypadku jego prawomomocnego odzyskania -  nie dostają pełnej rekompensaty, bo przecież przez ponad 60 lat majątek ten nie przynosił im żadnych korzyści. Te utracili bezpowrotnie. Nawiasem mówiąc – Kościół nie dostał pełnego zwrotu mienia utraconego pod komunizmem.

 Zawiść, niechby i bezinteresowna, to istotne podglebie ideologii komunistycznej i radykalnie lewicowej (Chińczycy nazywają nawet zawiść „chorobą czerwonych oczu”). To by tłumaczyło tak dwuznaczne międlenie wspomnianego tematu w mediach spodstolnych i przez polityków lewicy, przy jednoczesnej kompletnej głuchocie na głosy domagające się uchylenia dekretów bierutowskich. A przecież gdyby uchylenie tych dekretów uzgodniono pod „okrągłym stołem” – nie byłoby całej dzisiejszej kołomyi i z odzyskiwaniem majątku przez  Kościół, i przez warszawiaków, i przez okradzionych nacjonalizacją, i nawet z mieniem żydowskim  - bo państwo bierutowskie przejęło jako „mienie poniemieckie” nieruchomości zabrane Żydom przez Niemców, zamiast przywrócić po prostu stan prawny sprzed okupacji niemieckiej. Tym samym  komunistyczne państwo bierutowskie sankcjonowało w sposób pośredni hitlerowski podział obywateli polskich na „Polaków” i „Żydów”! To z kolei zrodziło po roku 1989 mocno kontrowersyjną ustawę „O zwrocie mienia gminom wyznaniowym żydowskim”, ustawę realizowaną do dzisiaj, o której media spodstolne milczą, chociaż mogłyby zainteresować się na przykład (jakie pole popisu dziennikarskiej dociekliwości dla Lisa, Olejnik, Pochanke czy Sekielskiego), jakiej wartości mienie zwrócono od początku obowiązywania ustawy. Wedle ostatniego spisu powszechnego wyznanie mojżeszowe zadeklarowało w Polsce niespełna 2 tysiące osób. Czy tu też media te dopatrzyłyby się  jakichś „nadwyżek” , afer (Wrocław, Kraków...) – czy, przeciwnie, ten zwrot mienia jest wzorcem uczciwości i przestrzegania prawa? Przypomnijmy tylko, że zrozumiałą kontrowersyjność tej ustawy wzbudziło sformułowanie „zwrot mienia” –  gdyż dzisiejsze gminy wyznaniowe żydowskie nie są prawnymi następcami gmin przedwojennych i adekwatne byłoby użycie terminu „nadanie mienia”, analogicznie do formuły użytej wobec Kościoła katolickiego po wojnie na uzyskanych Ziemiach Zachodnich.

 Można zrozumieć rozgoryczenie ograbionych przez komunistów właścicieli

obserwujących, jak Kościół katolicki odzyskuje zrabowane mu mienie po roku 1989, podczas gdy oni skazani są na gehennę postępowań administracyjnych, sądowych – a i to pod warunkiem, że mają czas i pieniądze. Można nawet rozumieć ich pretensje kierowane pod adresem Kościoła katolickiego, że odebrał co swoje, nie interesując się resztą. Ale czyż w „demokratycznym państwie prawa”, niby tym po roku 1989, to nie partie polityczne, posłowie i senatorowie, działacze społeczni i samorządowi – powinni przede wszystkim reprezentować okradzionych obywateli? Odnoszę przykre wrażenie, że afery Marka P. są właśnie wykorzystywane dzisiaj przez spodstolne media i ich właścicieli dla napuszczania „głodnych” odzyskania swej własności obywateli na „syty” już względem odzyskania własności Kościół. Chciałbym jednak zauważyć, że nie ma tu żadnego konfliktu interesów. Przeciwnie – to dobrze, że na razie przynajmniej Kościół katolicki odzyskał swą własność: stwarza to przestrzeń publiczną dla silniejszego stawiania sprawy wobec pozostałych pokrzywdzonych, bo przecież nie będzie ona „silnie stawiana” w lokalach partyjnych SLD czy PO, ani na prywatnych uczelniach prowadzonych przez b, sb-eków, ani tym bardziej w redakcjach spodstolnych mediów. Tam się ani nawet nie piśnie o tym, że nie uchylone dekrety bierutowskie stanowią do dzisiaj filar ustrojowy nowej niby Polski. Jeśli się o tym mówi, to raczej w katolickim Radio Maryja czy telewizji Trwam, niż w TVN albo w „Gazecie Wyborczej”.

 Ilekroć więc słyszę o aferach Marka P. – myślę sobie: jasne, aferzysta powinien oddać co ukradł i posiedzieć – ale co z dekretami bierutowskimi i tymi, którzy je realizowali? Co oddali, i czy siedzą?

                                                                      Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »