Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
piątek, 14 grudnia 2018 r.
Strona główna
Scenariusz jest - aktorów dobierzemy PDF Drukuj Email
04.08.2011.

                  

                                                         Scenariusz jest – aktorów dobierzemy

                                          *Wszelka dziwka majtki pierze * Pełno radości i krzyku * Babka za dziadka...                                            *Co ci przypomina widok znajomy ten? *Et caetera, et caetera, et caetera... 

      („Najwyższy Czas”,  3 sierpnia 2011) Na naszej „scenie politycznej” ( raczej: na jarmarcznych deskach) – wielkie wydarzenie! Sam Trybunał Konstytucyjny („sam potężny Archikrator dał najwyższy protektorat: wszelka dziwka majtki pierze i na kredyt kiecki bierze”) przyzwolił i na bilboardy, i na spoty, i na głosowanie przez pełnomocnika, i na głosowanie korespondencyjne... Aj-jaj: ależ nam rozszerzono wolność obywatelską! Wprawdzie to ostatnie „rozszerzenie” rodzi wielkie możliwości oszustw, ale co tam przejmować się takimi drobiazgami... Toteż w nie zlustrowanych mediach, po orzeczeniu TK, całkiem jak w „Powrocie Taty”: „pełno radości i krzyku”. Radości, że „zwyciężyła demokracja”, a krzyku - bo czymś trzeba przykryć tę nieszczerą radość. Któż bowiem naprawdę cieszyłby się z tego orzeczenia, gdy ono samo „przykrywa” tylko ów żałosny stan prawny, w którym partie polityczne nadal finansowane są z podatkowych pieniędzy, co urąga i Konstytucji (zasadzie poszanowania własności w postaci pieniędzy obywatela) i –co gorsza – zdrowemu rozsądkowi? Tylko ci, co to na wybory już  „majtki piorą i kiecki biorą”, żeby ładniej wypaść na bilboardach i w tych spotach, niestety, nie na kredyt, a na koszt podatnika. Tego rodzaju orzeczenia TK i okazywana w następstwie medialna krzykliwa radość wdeptują tylko w niebyt inne, ważniejsze kwestie prawne, które rozpatrywać można już tylko smętnie podczas prywatnych „nocnych rodaków rozmów”, jak najdalej od wszelkich trybunałów. Przypomina to sytuację literatury w PRL, którą jeden z braci Brandysów, Kazimierz, gdy już wyzdrowiał z „ukąszenia heglowskiego”, określił mniej więcej tak: „Każda nowa książka wdeptuje głębiej w niebyt autora zakazanego”. Wiedział, co mówi... Nawet niedawne, chwalebne orzeczenie TK o „bezprawności stanu wojennego” – lecz wydane po 20 latach – pełni, niestety, podobną rolę... Cóż po tym, gdy nie wiadomo, kto właściwie (i czy jeszcze żyje) poza dwoma generałami odpowiada za to krzyczące do dzisiaj bezprawie?

 Trzeba przecież pochwalić powściągliwość TK, który nie „przyklepał” głosowania 2-dniowego. Inna to rzecz, że są granice śmieszności; takie orzeczenie otwierałoby drogę do „głosowania 3 –dniowego”, a może i „tygodniowego”, albo i – niby czemu nie? – do „głosowania permanentnego”, arcy-super-demokratycznego, głosowania „aż do skutku”, przy czym ten  „skutek” (czy już wystąpił, czy jeszcze nie...) określałyby czynniki, powiedzmy, pozakonstytucyjne, jakich nie brak w naszym demokratycznym państwie prawa, urzeczywistniającym nadal zasady „sprawiedliwości społecznej” (art.2 Konstytucji), członku ONZ, UE, NATO, Grupy Wyszechradzkiej, trójkąta Weimarskiego, licznych misji stabilizacyjnych w Iraku, Afganistanie, misji perswazyjno- demokratyzacyjnych w Libii, Tunezji, Syrii, Egipcie, sygnatariuszu Traktatu Lizbońskiego, Deklaracji Praskiej, leadera Partnerstwa Wschodniego itp.,itd.,etc. Jak tu nie wspomnieć innej intytulacji, „co ci przypomina widok znajomy ten”? „My, cesarz i samodzierżawca wszechrosyjski, moskiewski, kijowski, włodzimierski, nowogrodzki, car kazański, car astrachański, car polski, car syberyjski, car Chersonezu taurydzkiego, car gruziński, pan Pskowa i wielki Książę smoleński, litewski, wołyński, podolski i finlandzki, książę Estonii, Kurlandii, Inflant i semigalski, żmudzki, białostocki, karelski, twerski, jugorski, permski, wiacki, bułgaski, pan i wielki książę Nowogrodu, ziem niżowych, czernichowski, riazański, połocki, jarosławski, białozierski, kondyjski, witebski, mścisławski, Uboria, Obdoria, pan iwerskich, kartagińskich i kabardyńskich ziem i dzielnicy ormiańskiej, czerkawskich i górskich książąt pan i władca, następca tronu Norwegii, herzog schleswig-holsztyński, stormarnski i oldenburski, et caetera, et caetera, et caetera”... Trochę nam brakuje, ale znów: nie bądźmy drobiazgowi.

 Ważne, że te same siły, które zafundowały nam dzisiejszą „ rangę w Europie” i ożywiają kukiełki fikające na jarmarcznych deskach, wobec nadchodzących wyborów też mają swe rachuby, też kalkulują swój „skutek”. Jakie to konkretnie pozakonstytucyjne siły – ja nie wiem („młodzieniec, mówią, strzelcem był w borze, a kto jest dziewczyna – ja nie wiem”),  nie wiedzą tego też mainstreamowe media, ale ja przynajmniej mogę się domyślać, a „niezlustrowańcom” tego nie wolno. Partia pajaca z Biłgoraja odciąga zatem wyborców Platformie, podczas gdy Posada Jest Najważniejsza odciąga wyborców PiS-owi. Korzysta SLD i PSL, ze wskazaniem na SLD. To już „ciepło, ciepło”: nasz tajny operator od politycznych kukiełek sytuowałby się zatem gdzieś pośród, ale i ponad tymi ukorzenionymi w PRL partiami, a powiedzieć, że to jakaś wpływowa koteria b.WSI i b.SB – nie byłoby chyba zbyt wielkim błędem? Jeszcze tylko pytanie: której obcej służbie zaprzedana – i  już z „ciepło” robi się „gorąco”.

 Hipoteza ta doznaje wzmocnienia gdy uprzytomnimy sobie, kim otacza się prezydent hrabia Bul-Komorowski na swym urzędzie, kto mu kiedyś pomagał odzyskać pieniądze (tego się nie zapomina!...), a komu on pomagał, kto go wspierał, a kogo on... W próżnię po smoleńskiej zagładzie ośrodka prezydenckiego (pierwsze od 1989 roku, nie licząc krótkotrwałego rządu Jana Olszewskiego, trwalsze „trzymanie” polityczne spoza „okrągłego stołu”) wkroczyli teraz starzy spodstolni reformatorzy, tudzież „ludzie rozumni”, którym obecna Pierwsza Dama musi być szczególnie bliska, i z wzajemnością: raz, że też ze „szlachty”, tyle, że jerozolimskiej, dwa – że z rodziny resortowej.

 Prognoza na październikowy „krajobraz po bitwie” rysuje się zatem w sposób klarowny: będzie koalicja PO z SLD i (ewentualnie) PSL-em na doczepkę  - „babka za dziadka, dziadek za rzepkę, ej, przydałby się ktoś na doczepkę” – tyle, że nie wyciąganie rzepki z ziemi konsolidować będzie nowych koalicjantów, a stare dojenie obywateli, tym razem w warunkach eurokryzysu. Jako że nie wyszło „zjednoczenie lewicy” (post-„chamy” i post-„Żydy” ciągle boczą się na siebie, a już-już mieli się jednać i „zlewać razem” w nowym historycznym kompromisie...) – bermanięta, fejginięta, goldberżęta, bardaszęta, et caertera, et caetera, et cartera znajdą teraz przytulisko w Pałacu Prezydenckim i jego agendach, mackach i wypustkach. Gdy nie ma „historycznego kompromisu” na poziomie partyjnym – będzie przynajmniej takie otarcie łez, zanim na podstawie Deklaracji Praskiej „nowe Puławy” nie dostaną w prezencie od nowej koalicji tych miliardów, o które zabiega już teraz także rząd Izraela i zainstalowana od niedawna w Polsce żydowska loża Bractwa B’nai B’rith.

 Taki jest scenariusz, który zrealizować mają „demokratyczne wybory” z udziałem „spodstolnych” mediów w roli klaki i – jak się wydaje – większości, pożal się Boże, kandydatów.

                                                          Marian Miszalski

  

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »