Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
poniedziałek, 22 października 2018 r.
Strona główna
Między utratą oddechu PDF Drukuj Email
16.11.2011.

     

 

                                     Między „utratą oddechu” a „relatywizacją wszystkiego”

   Kościół jest strażnikiem depozytu wiary, stoi na straży ewangelicznego przekazu, a dla każdej straży właściwa jest struktura hierarchiczna, nie demokratyczna. Wybór Papieża jest właściwie jedyną demokratyczną procedurą w łonie Kościoła, w dodatku i tak bardzo ograniczoną: zarówno co do kandydatów, jak wybierających. Po Soborze Watykańskim II demokratyzacja w Kościele poczyniła postępy: to raczej osłabia niż wzmacnia strażniczą rolę Kościoła.

 Niedawno, w wywiadzie dla „Uważam Rze”, ordynariusz włocławski ks. bp Wiesław Mering powiedział m.in.: „To prawda, że chrześcijaństwo w Europie traci oddech”. Co znaczy: „traci oddech”? Traci siłę oddziaływania, liczbę wiernych, słabnie ich religijna gorliwość?

 W innym miejscu wywiadu ks.bp Mering mówi z ubolewaniem: :Tak, dzisiaj etycy mają być kapłanami w świecie, w którym wszystko jest względne”.

 Chciałbym więc zwrócić uwagę na pewien aspekt problematyki, zawartej między „utratą oddechu” przez chrześcijaństwo na obszarze Unii Europejskiej a postępującą relatywizacją (względnością) „wszystkiego”.

 W Europie unijnej także Kościół hierarchiczny dał się jakby zapędzić neo-marksistowskiej  i wszelkiej innej lewicy do swoistej klatki, zbudowanej z „rozdziału państwa od Kościoła”, „świeckości państwa”, „neutralności światopoglądowej państwa”  i „nie wtrącania się Kościoła do polityki”. Klatka ta służy jej inżynierom, technikom i robotnikom do trzymania Kościoła hierarchicznego z dala od wpływu na stanowienia prawa, więc z dala od jednej z najważniejszych funkcji każdego państwa. Tymczasem żadne państwo nie jest „neutralne światopoglądowo” dopóty, dopóki korzysta z tej funkcji (a gdy przestaje – przestaje być  „państwem”) – gdyż w prawie zawarte są wartości, które państwo preferuje. Systemy prawne często odzwierciedlają wartości ze sobą sprzeczne (np. zakaz zabijania niektórych ludzi, przy jednoczesnym przyzwoleniu zabijania innych – aborcja, eutanazja – albo surowsze karanie kradzieży, niż zabójstwa, czy wreszcie surowe sankcjonowanie rabunku w wykonaniu osób indywidualnych z jednoczesnym przyzwoleniem na niemal nieograniczony rabunek przez państwo). Te sprzeczności aksjologiczne, światopoglądowe, zawarte w państwowych systemach prawnych odzwierciedlają właśnie polityczną grę demokratyczną, która z kolei odzwierciedla ową „relatywizację wszystkiego” – „wynalazek” bynajmniej nie naszych czasów (od najdawniejszych czasów próbowano „relatywizować wszystko”!), ale przybierający dziś niebezpieczny wymiar. Postępująca „relatywizacja wszystkiego” okazuje się produktem postępów demokracji, chociaż przez długi czas wydawało się, że może być wyłącznie produktem komunizmu czy socjalizmu. Jej korzenie są jednak głębsze, a nośnikiem „relatywizacji wszystkiego” może być i polityczny system demokratyczny -  w sporach Prawdy z kłamstwem, Wartości z nihilizmem, Zasady z chaosem – odwołujący się tylko do Liczby.

 W warunkach postępującej totalizacji  demokracji i państw demokratycznych  wszystko staje się „polityką”. Cała sfera publiczna staje się „polityką”. I w tej upolityczniającej się totalnie rzeczywistości – Kościół hierarchiczny w Europie jakby godzi się z narzuconą przez lewicę optyką, wycofuje się z polityki, zachowując sobie już tylko ledwie trzy sfery życia publicznego, w których zabiera głos, politykuje aktywnie, „wtrąca się do polityki” i do stanowienia prawa: w sprawach dzieciobójstwa, mordowania ludzi starych i niedołężnych oraz prób podciągania związków homoseksualnych pod prawny status małżeństw.

 Jak ważnie byłyby to sprawy – i spektakularne - są i inne sprawy też bardzo ważne, chociaż mniej widoczne, będące jakże często tłem, które właśnie  umożliwia ofensywę aborcjonistów, eutanazistów i homoseksualistów, a generalnie – „relatywizację wszystkiego”. Te inne, ważne sprawy też podlegają moralnej ocenie z punktu widzenia nauki Chrystusowej, do nich też odnosi się aksjologia chrześcijańskiego Depozytu wiary. Wysokość podatków, ich grabieżczy dziś w Europie charakter, państwo socjalne, cynicznie wykorzystujące retorykę o „solidarności społecznej” dla pazernego, niczym nie miarkowanego rozrostu i tuczenia pasożytniczej biurokracji, wymuszanie miłosierdzia skandalicznym państwowym fiskalizmem profitującym głównie dla wymuszających, „ratowanie” grandziarskich, zachłannych banków pieniędzmi niewinnych podatników przez rządy, które to banki z pełną świadomością i przy pomocy tych rządow spekulowały właśnie na taką „pomoc” (czysty zysk!) z cudzej kieszeni... Wreszcie zniesienie kary śmierci w europejskich demokracjach, z całą tą ideologiczną otoczką, nie znajdującą żadnego ewangelicznego uzasadnienia...

 Zauważa się w Europie przygnębiające zjawisko:  nie brak obywateli odważnie zabierających głos w tych ważnych sprawach, próbujących przeciwstawiać się demokratycznej erozji Prawdy, Wartości i Zasady, kultowi Liczby i Masy – ale, wedle moich obserwacji, w tych kwestiach nie spotykają się z należytym wsparciem ze strony europejskiego Kościoła hierarchicznego.

 Te inne pola oddane zostały już praktycznie bez walki.

 Można, rzecz jasna, twierdzić, że w warunkach cywilizacyjnego regresu, jakiego jesteśmy świadkami w Europie, trzeba bronić przede wszystkim tego, co najważniejsze: życia dzieci nienarodzonych, ludzi starych i niedołężnych, sakramentu i instytucji małżeństwa. Jestem odmiennego zdania: trzeba bronić bliskich sobie wartości na  w s z y s t k i c h . Czy da się obronić życie dzieci poczętych, ludzi starych i niedołężnych czy instytucję małżeństwa – gdy Moloch stotalizowanego demokratycznego państwa „pożre” już wszystko, co po boku? Gdy urzędnik takiego państwa zyska rangę nadzorcy, stróża, kontrolera i sędziego wobec obywatela, a rządy wraz z bankami wywłaszczą obywateli, jak kiedyś wywłaszczył ich socjalizm?

 Jak właściwie ocenia hierarchiczny Kościół europejski, w oparciu o Depozyt wiary, system podatkowy Unii Europejskiej? Powszechne w UE  zniesienie kary śmierci? Tę skandaliczną „pomoc finansową” rządów unijnych dla banków, będącą po prostu formą kradzieży zuchwałej, bezczelnego rabunku?  Czy przymykając oczy i usta na te zjawiska – da się skutecznie bronić poczęte dzieci, chorych i starych, instytucję rodziny?...

 Tym większy szacunek i uznanie dla europejskich kapłanów i hierarchów, oceniających z ewangelicznego punktu widzenia, wedle wartości Depozytu wiary – te oboczne zjawiska (nie znaczy: mniej ważne), warunkujące – jak sądzę – postępy aborcji, eutanazji, „małżeństw homoseksualnych”, warunkujące tę „relatywizację wszystkiego” i torujące jej drogę...

                                                            Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »