Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 19 października 2018 r.
Strona główna
Wśród demokratów: lud musi byc zdradzany... PDF Drukuj Email
17.11.2011.

                           

                                   Wśród demokratów: lud musi być zdradzany...

 Filmy dostępne w internecie nie pozostawiają cienia wątpliwości: libijscy demokraci w sposób ohydny zamordowali rannego Kadafiego, uprzednio bijąc go i poniewierając, przy wcześniejszej  zachęcie do morderstwa przez amerykańską sekretarz stanu, Hilarię Clinton i późniejszej pochwale tego morderstwa przez przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Jerzego Buzka. Rzuca to nowe światło na „demokratów” libijskich, amerykańskich i europejskich, których, jak widać, łączy aprobata dla tych samych metod. No a  po metodach poznajemy ludzi, bo co do celów – wszyscy deklarują zawsze cele najszlachetniejsze... O ile jednak prawdziwości tych szlachetnych intencji nie da się sprawdzić (bo jak zajrzeć komuś do głowy?), o tyle metody, jakie są, każdy widzi.

 Jeszcze w przypadku „straszliwego Saddama Husajna” zaryzykowano sądową „pokazuchę”, bo też Husajn nigdy nie pokajał się za swe sprośne błędy niebu obrzydłe. Co innego Kadafi. Zapłacił rodzinom poległych pod Lockerby, wycofał się w z terroryzmu, został przywódcą przyjmowanym z honorami w Paryżu i Rzymie. W Paryżu, jak pamiętamy, prezydent Sarkozy pozwolił mu rozbić wigwam wodza w samym centrum Paryża, gdzieś koło hotelu Ritz, a w Rzymie premier Berlusconi pocałował go w rękę z wdzięczności za dobre kontrakty względem ropy.  Jakże tu wytaczać proces przywódcy, przyjmowanemu tak wspaniale, wbrew i mimo pono „straszliwej” przeszłości?... Toteż zamiast procesu dobito rannego, bezbronnego człowieka ani się oglądając na jakiś proces, „prawa człowieka”, tolerancję, sprawiedliwość, „wartości chrześcijańskie czy wywodzące się z innych źródeł niż Bóg” – jak to wcisnął p.Mazowiecki do naszej Konstytucji. W tym przypadku zadecydowały chyba raczej te „z innych źródeł”?...

 Niezależnie od ropy naftowej i interesów Izraela – zamordowanie Husajna i Kadafiego ma podtekst głębszy. Obydwaj ci polityczni ambicjonerzy próbowali przekuć swe plemienne społeczeństwa w państwa narodowe, odrzucając demokratyczną metodę tego „kowalstwa”, a przyjmując metodę autorytarną. Najwyraźniej uznali, znając rzeczywistość swych państw, że metodą demokratyczną nie przekuje się plemion w naród, co wydaje się skądinąd opinią słuszną (tak właśnie przed wiekami wykuwano narody z plemion w Europie): metoda demokratyczna w przypadku państw o plemiennej strukturze społecznej prowadzi raczej do ich dezintegracji i uzależnienia od obcych państw, które grać mogą na wielu plemiennych fortepianach realizując zasadę „divie et impera”. Ciekawe, że w  storpedowanie tych wysiłków Husajna i Kadafiego - zajęły się z takim wigorem państwa słynne z narodowego czy wręcz szowinistycznego pojmowania interesów własnych: Francja, Wielka Brytania, Izrael...Ba! Czy w ogóle są na  świecie państwa, pojmujące swe interesy „nie-narodowo”? Nawet Amerykanie nie mówią o sobie „my, melting pot”, tylko „my, naród”.

 Tak wiec ohydne morderstwo popełnione na Kadafim utonie w bełkocie o usprawiedliwionej „dziejowej konieczności” pozbycia się „straszliwego dyktatora” i ten bełkot, tłumiący prawdę o ohydnym, interesownym morderstwie politycznym, wciskany będzie młodzieży jako norma etyczna?

 Husajn i Kadafi byli twardymi dyktatorami, ale znamy gorszych: w Korei Północnej, na Kubie... Ci nawet nie mogą usprawiedliwić się ambitnym projektem przerabiania plemion w naród. Mają natomiast szczęście, że w Korei Północnej i na Kubie nie ma ropy naftowej, i że nie są uwikłani w konflikt arabsko-żydowski. Inaczej i tam znaleźliby się zapewne demokraci, co to szybciutko i z pomocą obcych służb obaliliby tych  potężnych siepaczy i poderżnęli im gardła, powiesili albo dobili -  bez sądu, ewentualnie po procesie „pokazowym”.

 Ale z dalekiej Afryki wróćmy do „rodzinnej Europy”, bo i tutaj obyczaje demokratów odsłaniają daleką od ideałów podszewkę.

 Juźci Merklowa z francuskim Żydem Sarkozym (co to zwija się, jak w ukropie, żeby zasłużyć się dla Izraela – czyżby należał do B’nai B’rith?)) darowują Grecji prawie połowę jej długów względem „banków” (podać ich listę!), byle tylko Grecy „zacisnęli pasa”, to znaczy dali gwarancje, że będą spłacać długi pozostałe... Ale chytry Grek („Jeden Żyd oszuka dziesięciu Jankesów, jeden Grek oszuka dziesięciu Żydów”...),  premier Papandreu wnet oświadczył, że owszem, jak najbardziej, ale nasamprzód zapyta demokratycznie naród, w referendum, czy na to się godzi... Demokratka Merkel i demokrata Sarkozy powinni na takie dictum cmoknąć z zachwytu nad demokratą Papandreu, ale, o dziwo, wręcz przeciwnie: nacisnęli demokratę greckiego z taka furią i zażartością, że wnetki odwołał to referendum, tę najwyższą formę demokratycznej partycypacji ludu we władzy! (Inna to rzecz, że gdy kolejne rządy greckie zadłużały własny naród, nikt tego narodu w referendum o przyzwolenie nie pytał...). Odwołał więc – ale, ale! Jak nie referendum – powiada chytry Grek - to powoła demokratyczny rząd „szerokiego consensusu”, który dopiero dyktat Niemki i francuskiego Żyda demokratycznie zatwierdzić musi! W rzeczy samej – ktoś przecież „demokratycznie” zatwierdzić ten dyktat powinien... Jak tu jednak powołać choćby taki „rząd szerokiego demokratycznego consensusu” – bez opozycji, reprezentującej obecnie już (wg.sondaży) ponad 60 procent obywateli?! A tu lider opozycji („Nowa Demokracja”) powiada: żaden tam rząd, niechby i „szerokiego consensusu” – bez uprzednich wyborów!

 Wkrótce dowiemy się, czy ów lider opozycji targuje się tylko o łapówkę dla

 siebie i swej partii , czy rzeczywiście broni pieniędzy Greków...

 Nie da się wykluczyć, że i „Nowa Demokracja”  zdradzi swój naród za znaczący „udział w rządzie szerokiego consensusu”(„Lud musi być zdradzany”...) i uzna, że jednak naród pasa musi zacisnąć... Odpowiedź na  pytanie: kto i ile weźmie za tę zdradę, w jakiej postaci – będzie ważnym przyczynkiem politologicznym do historii współczesnej demokracji.                                                         

                                                                Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »