Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
poniedziałek, 22 października 2018 r.
Strona główna
Przewodnik stada i młode wilczki PDF Drukuj Email
17.11.2011.

                                              Przewodnik stada i młode wilczki                       

 Zamach smoleński zlikwidował fizycznie cały ośrodek władzy, jakim był prezydent i jego kancelaria. Ten ośrodek władzy – jeden z wielu w Polsce - byłby znakomitą polityczną trampoliną dla „Prawa i Sprawiedliwości”, które przecież nieznacznie tylko przegrało wybory parlamentarne w roku 2007.

 Po utracie tej silnej karty politycznej - stanowiącej poważny wyłom w czerwono-różowej wizji państwa spod „okrągłego stołu” -  „Prawo i Sprawiedliwość” znów znalazło się w okrążeniu pozakonstytucyjnych, bezpieczniackich ośrodków władzy, w cęgach platformerskiego rządu i „komoruskiego” ośrodka prezydenckiego, wzmacnianych niezlustrowanymi mediami ze spodstolnego nadziału i, rzecz jasna, biznesem wyrastającym z FOZZ i rozkradzionego Banku Handlowego S.A. Nec Hercules contra plures... Gdyby jeszcze „Prawo i Sprawiedliwość” (w okresie swego politycznego fartu w postaci rządu koalicyjnego) potrafiło  dowartościować wszystko to, co na prawo od PiS, zbudować pomosty, nawiązać współpracę z twardszą od siebie prawicą – może pewna cześć milczącego elektoratu (w ostatnich wyborach ponad 50 procent uprawnionych nie poszło do urn!) oddałaby na PiS swe głosy. Ale tę szansę zmarnowano wcześniej, jak się wydaje: z nadmiernego koniunkturalizmu.

 Nie byłbym zdziwiony, gdyby obecna kalkulacja polityczna Jarosława Kaczyńskiego – „przewodnika stada” -  sprowadzała się już tylko do trwania i obrony pozycji lidera opozycji, w oczekiwaniu na wywołane rychłymi skutkami kryzysu odwrócenie się opinii publicznej od rządów PO. W logice takiej kalkulacji nie mieściłyby się żadne „otwarcia” na prawą stronę, na bardziej prawicowe od PiS środowiska, gdyż tego rodzaju otwarcia wywoływałyby dyskusje i debaty, w których niekoniecznie argumentacja PiS byłaby przekonywująca. Akces do UE, Traktat Lizboński, milczenie PiS w sprawach majątkowych roszczeń żydowskich, rozrostu biurokracji, prywatyzacji służby zdrowia czy likwidacji przymusu ubezpieczeń zdrowotnych – w tych chociażby tematach PiS musiałby uznać racje prawicy, których nie widział, czy też nie chciał widzieć wcześniej, przez dość długi czas. Jeśli więc Jarosław Kaczyński spekuluje na skutki kryzysu, które zniechęcą opinię publiczną do PO – to taka debata z polską prawicą może mu być niewygodna. Może w takim „otwarciu na prawo” postrzegać czynnik bardziej dezintegrujący PiS, niż z integrujący PiS-owską „centroprawicę” z polską prawicą.

 Pokolenie Ziobry czy Kurskiego może z kolei obawiać się, że jeśli to, na co pokerowo stawia Kaczyński nie sprawdzi się i skutki kryzysu nie zmienią nastrojów opinii publicznej – PiS ulegnie marginalizacji politycznej. Może Jarosław Kaczyński „dowiezie się” na PiS-ie do politycznej emerytury, ale oni, „młode wilczki”, już w tej zmarginalizowanej formacji przyszłości mieć nie będą.

 Nawiasem mówiąc: co konkretnie miałoby oznaczać „otwarciu się PiS na prawo”, o jakim mówią „ziobryści”? Od debat i dyskusji siły politycznej nie przybywa, zresztą debaty i dyskusje trwają już od dwudziestu lat. A poza tym: czy PiS byłby w stanie tak zmienić swój program, by elementy lewicowo-centrowe zastąpić prawicowymi postulatami? Które - jakimi?...

 Rodzi się także inne pytanie, bardziej zasadnicze: czy aby nie jest już za późno na programowe rozmowy w polską prawicą, w sytuacji, gdy wskutek popieranego i przez PiS akcesu do UE oraz podpisanego przez Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego 90 procent polskiego ustawodawstwa powstaje w Brukseli?... Czy zatem „ziobryści” nie tworzą kolejnego złudzenia politycznego – „integracji prawicy” -  w sytuacji, gdy przyszłość Polski i istotne dla niej sprawy zależą bardziej nie od integracji prawicy, ale od  tego, czy UE rozpadnie się, czy nie, co zupełnie już nie zależy od Polski...

 Trwać, w gotowości, bez ryzyka merytorycznych debat za to z ryzykiem politycznej marginalizacji, czekając aż nadejdzie fala wielkiego społecznego rozczarowanie rządami PO  – czy...właściwie co innego proponują „ziobryści”? Myślę, że tak naprawdę nic, poza zrozumiałą  troską o własne polityczne losy i własny „socjal” w przypadku, gdyby wielka fala niezadowolenia jednak nie nadeszła.

                                                       Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »