Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

wtorek, 23 października 2018 r.
Strona główna
Forsa wprawia w ruch ten świat PDF Drukuj Email
24.11.2011.

                                              Forsa wprawia w ruch ten świat             

                        *Włochy – dwa biliony euro długu  *Czy Uni Credit pogrąży PKO?  

                           *Bruksela ambitniejsza niż Waszyngton...   *Buchalteria i polityka

    („Najwyższy Czas”23 listopada 2011) „Money makes this world around” –  „forsa wprawia w ruch ten świat” – głosi słynna piosenka z „Kabaretu”. Ale w jaki ruch może wprawić świat brak forsy!...

 Minister Rostowski straszył nawet niedawno wojną europejską, jeśli tylko pożałujemy pieniędzy własnych, naszych dzieci i wnuków dla grandziarskich rządów i lichwiarskich banków... Włoski bank Uni Credit jest w 59 procentach właścicielem banku PKO. Media informują, że Uni Credit jest na najlepszej drodze do bankructwa: z prawie 11 miliardami euro strat i z portfelem  „obligacji rządu włoskiego” wartości 40 miliardów euro. Włochy mają 2 biliony euro długu publicznego! – co właśnie „przy okazji” wydało się przed opinią publiczną eurkołchozu, ale o czym  „Bruksela” musiała przecież wiedzieć od dawna?... Trudno zadłużyć się niepostrzeżenie na taka sumę... Wprawdzie „Bruksela” prześlepiła „greckie fałszerstwa”, ale opiewają one „tylko” na 400 miliardów euro długu,  więc mogła ich nie zauważyć, ma w końcu pilniejsze sprawy na głowie – na przykład nowe wymiary klatek dla kur-niosek nakazane kolejną unijną dyrektywą. A może Włosi też „oszukiwali” brukselskich komisarzy?...Przy okazji sensacji wokół nadciągającego bankructwa Uni Credit wydało się też, że od przyszłego roku „Bruksela” obniży tzw. częściową rezerwę banków – do 9 procent. W Stanach Zjednoczonych minimalna rezerwa ustalona przez System Rezerwy Federalnej wynosi 10 procent, co oznacza, że depozyty bankowe maja pokrycie tylko w 10 procentach (potwierdzenia depozytowe nie są pieniędzmi, służą natomiast „produkcji pieniędzy z niczego”, gdyż można nimi regulować zobowiązania...). „Bruksela” jest ambitniejsza – częściowa rezerwa zostanie więc w przyszłym roku obniżona do 9 procent, a co tam Eurokołchoz ma sobie żałować produkcji pustej forsy... I tak w Ameryce z 10 realnych dolarów zdeponowanych w  banku – bank może „wytworzyć” 100 „pustych” dolarów kredytu, dolarów wirtualnych, czy, jak kto woli, fiducjarnych. W UE, od przyszłego roku –  bank będzie mógł „wytworzyć” 100 fiducjarnych euro ledwo z 9 realnych euro zdeponowanych banku!

 A przecież ten złodziejski system rezerw częściowych, opartych o rezerwę 9-procentową, nie musi być ostatnim słowem ambitnych „brukselskich finansistów”: czy nie pokuszą się o obniżenie jej w przyszłości do 8...5...albo i 3 procent? A gdyby tak obniżyć ją...do zera?! Oznaczałoby to, że bank nie musi mieć w ogóle żadnych depozytów w realnym pieniądzu, żeby udzielać kredytów: czyż nie spełnienie marksistowskiej utopii ideału -  „ każdemu według jego potrzeb”?...

 Żarty na bok, chociaż te żarty zakrawają na ponurą przyszłość europejskiego systemu pieniężnego opartego na euro. Ciekawsze jest pytanie, jak Uni Credit bezie się ratował przed bankructwem? Zdrowy rozsadek podpowiada, że jeśli jest w 59 procentach właścicielem polskiego PKO, to będzie próbował wydrenować z PKO co najmniej 59 procent aktywów na pokrycie własnych strat, bez  gwarancji, że drenaż ten postawi go na nogi. Nie jest to może jeszcze leninowskie „kto- kogo” (wyrżnie), ani bolszewicka „kwestia agrarna”  (kto kogo zakopie do dołu) , ale już na pewno kwestia „kto-komu” wydrze szmal. Ale nie może być inaczej, gdy jedni zadłużeni są na 400 miliardów, inni na dwa biliony, a przecież jeszcze Portugalia, Hiszpania... Ba! –  sama Francja ma większy dług publiczny niż Włochy.

 Sytuacja PKO w związku z kondycją finansową Uni Credit to dobre pendant do oceny exposee premiera Tuska: przyjęta w tym exposee perspektywa przypomina perspektywę buchaltera miejskiego szaletu wobec kryzysu światowego.

 Rząd zapowiada zatem konkretnie zwiększenie podatku emerytalnego płaconego przez przedsiębiorców o 2 procent (co zmniejszy ich zdolności inwestycyjne i pracodawcze). Ale gdy chodzi o ograniczenie potwornie rozdętej biurokracji (której szeregi wzrosły pod rządami Tuska o ponad 60 tysięcy) – rząd poprzestanie już tylko na „wdrażaniu mechanizmów umożliwiających racjonalne administrowanie”. Krótko mówiąc: klienci szaletu zapłacą więcej, ale obsługa szaletu nie ulegnie redukcji: jeden wyda mydło, drugi ręcznik, trzeci papier toaletowy, czwarty wystawi rachunek, piąty będzie racjonalizował zatrudnienie... Uchwalona jesienią „rzutem na taśmę” ustawa rozszerzająca pojęcie „tajemnicy państwowej” – dająca urzędnikowi kompletną swobodę interpretacji – osłoni przecież dalszy rozrost biurokracji. Niemożliwe? Ależ tak: jeśli fałszuje już nawet GUS!...

 Konkretem jest też podniesienie od nowego roku pensji służbom siłowym aż o 300 złotych. Rodzi się pytanie, dlaczego teraz – gdy kondycja budżetu jest fatalna – a nie cztery lata temu? W kontekście próby wykorzystania Święta 11 Listopada do prowokacji politycznej ze strony rządu wobec prawicy – sytuacja jest dość jasna: rząd Tuska chce kupić  sobie służby mundurowe spodziewając się wzrostu niezadowolenia społecznego, ale także zaprząc służby mundurowe do swej polityki niszczenia tradycji i prawicy. Fakt, że w swym wystąpieniu Tusk zrównał lewicowych bojówkarzy z uczestnikami patriotycznej manifestacji 11 Listopada („radykałowie z lewej i prawej strony” – powiedział; to tak, jakby zrównać sowieciarzy z żołnierzami Armii Krajowej) pokazuje dobitnie perspektywę intelektualną Tuska i jego rządu.  Nie dziwią zatem pogłoski o przygotowywaniu projektu zaostrzającego przepisy o manifestacjach publicznych...Rząd Tuska boi się taczki?

 Ten konkret – nagłe podwyżki dla służb siłowych – kontrastuje z zapowiedzianą reformą wieku emerytalnego: będzie wprowadzana w takim tempie, że zakończy się za...28 lat. Któż tam wie, co będzie za rok, za dwa lata – a cóż  dopiero za ponad ćwierć wieku... Mimo to Tuskowi nie zabrakło czelności by zapewnić, że dzisiejsza 39-latka będzie miała za 28 lat emeryturę większą o 80 procent niż emerytka dzisiejsza! Zawsze twierdziłem, że bezczelność jest jego najsilniejszą stroną. Owszem, ma ona swą wartość w demokracji, ale nie w kryzysie.

 (Nawiasem mówiąc: reforma emerytur, z zachowaniem przymusu „składki”, wydłużająca wiek emerytalny jest prolongatą wyzysku pracownika na rzecz państwowej biurokracji.)

 Toteż nie chytra buchalteria Tuska, ale wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego zabrzmiało jak prawdziwie exposee - przedłożenie podstawowych problemów kraju i proponowanych metod ich rozwiązywania. Podczas tego exposee ława rządowa – zwłaszcza w osobach Tuska, Rostowskiego, Sikorskiego i Pawlaka – przypominała na przemian ławę oskarżonych i lożę błaznów: to opadały im szczęki – to histerycznie podśmiewywali się (przypominając Wałęsę i Wachowskiego, gdy poseł Świtoń wyrzekł pamiętne słowa: „I pan jest na tej liście, panie Prezydencie”...).

 Czy ten złożony obraz, „tableau compose”: oskarżonych i błaznów – nie streszcza aby wizerunku całej rządzącej koalicji?

                                               Marian Miszalski

         

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »